maniacy książek…

bardzo lubię piątkowy dodatek kulturalny do "Dziennika". To z niego dowiedziałam się na przykład, że warto sięgnąć po "Trzeci Znak". Są też wywiady z różnymi artystami, ludźmi związanymi z kulturą w ten czy inny sposób.

Właśnie z prawdziwą przyjemnością przeczytałam wywiad z Jowitą Budnik. Głównie poprzez kilka zdań o książkach, jakie wyczytałam. A mianowicie, widzę,że jest taką maniaczką książek, jak ja. I jak ja to lubię. Szkoda, że nie mogę z nią pogadać, wreszcie mogłabym porozmawiać z kimś, kto czyta tak samo dużo i kto się temu nie dziwi ("ojejjjjeejj, kiedy ty to wszystko czytasz?"). Okazuje się, że Jowita czyta książkę tygodniowo, a na wakacje zabiera ze sobą stosy powieści. Tu się trochę różnimy, bo na wyjazd aż tak wielu książek ze sobą nie zabieram. Ale, doczytałam, że także lubi kryminały! Może pisuje u nas na forum o kryminałach?:)
Miło dowiedzieć się ,że ktoś ma podobne zainteresowania, jak  ty sam…

„Wierny Ogrodnik”, reż.Fernando Meirelles.

Shalu, Provence, Spacerku, dziękuję Wam za polecenie mi świetnego filmu. Świetnego i mocno kopiącego po sumieniu.
Tak mnie zaciekawiłyście we wpisie o innym filmie opowiadającym o zachowaniu firm farmaceutycznych, że czułam, że muszę po niego sięgnąć.

Tym, którzy nie widzieli, bardzo polecam. To jeden z lepszych filmów, jaki ostatnio widzieliśmy.

Opowiada o dyplomacie, Justinie Quayle, który wraz z młodą żoną, Tessą, przebywa w Kenii. Justin jest cichym, spokojnym człowiekiem. Jego żona zaś, to aktywistka walcząca o prawa człowieka.

Pewnego dnia do Justina dociera potworna wiadomość. Jego żona zostałą brutalnie zamrodowana, jej okaleczone ciało zostało znalezione w odległym miejscu wraz z ciałem mężczyzny, o którym opowiada się, że był kochankiem Tessy. Wszyscy współpracownicy Justina liczą, że ten spokojny i według nich zapewne mało aktywny mężczyzna nie będzie zajmował się szczegółami a jedynie przeżywał swoją żałobę. Nic bardziej mylnego. Justin rozpoczyna prywatne , niebezpieczne śledztwo, które doprowadzi go do zaskakujących odkryć.

Film, który jak wyżej napisałam , kopie sumienie i mocno daje do myślenia.
Polecam!

„Cztery Pory Roku”, Stephen King.

Czyli bardzo dobra lektura! Zbiór czterech minipowieści pod tytułami "Skazani na Shawshank", "Zdolny uczeń", "Ciało", "Metoda Oddychania", a wszystko to w ramach czterech pór roku, czyli "Wiosny nadziei", "Lata zepsucia", "Jesieni niewinności", "Zimowej Opowieści"…

Książka przeleżała się na półce długi czas, bo dostałam ją od Mamy chyba z rok albo więcej temu i sięgnęłam po nią niedawno, aby sprawdzić , czy po nieudanej przygodzie z "Historii Lisey" mogę sobie nastrój na temat jego książek poprawić. I nie zawiodłam się!

Cztery minipowieści, czy dłuższe opowiadania, jak zwał, tak zwał, ale fantastyczne.

Każde inne i na swój sposób ciekawe. Z nich czterech najbardziej podobało mi się "Zdolny uczeń", o 13 latku, który odkrywa, iż w jego najbliższej okolicy , zamieszkuje zbiegły hitlerowiec, wielki zbrodniarz wojenny. Nie informuje o tym jednak ani swoich rodziców, ani policji a zatrzymuje dla siebie ten ponury sekret i rozpoczyna się coś w rodzaju gry pomiędzy nim a starcem. Jest więc  jak to u Kinga, wspaniały opis małomiasteczkowej Ameryki, jest też ciekawe studium dorastania zarówno w opowiadaniu "Zdolny uczeń", jak i w opowiadaniu "Ciało". Mamy też opowiadanie w stylu Poe? "Metoda Oddychania" i opowiadanie, które osobiście podobało mi się najmniej, a mianowicie "Skazani na Shawshank", ale które też było ciekawe.

Uwielbiam to, w jak niby to zwykły sposób King ukazuje mroczną i ciemną stronę człowieka! Majstersztyk odsłaniania tego, czego się człowiek wstydzi…

Miłośnikom Kinga , jeśli nie czytali, hucznie polecam!

jedna dziewczyna na blogu…

…promowanym od dwóch dni na głównej stronie gazety sumituje się? że nie przeżywała żałoby, tylko martwiła się, że nie ma otwieracza. Ktoś tam inny denerwuje się, że nie przeżywa, ktoś inny ma o to do niego pretensję, że tamten nie przeżywa. Ktoś wkleja świeczki w opisy gg albo na forach i nie rozumie, że ktoś inny tego nie robi.

A może niech każdy poprzeżywa sobie po swojemu? Ten, co go to nie dotknęło, niech na siłę zmuszany do wyrażania żalu nie będzie, ten, co przeżywa, niech ma prawo do tej świeczki, czy przeżywania, a nie, że taka sytuacja jeszcze staje się powodem do sprzeczek.

Nie każdy jest taki sam, nie każdy reaguje tak samo i może warto uszanować i to, że ktoś ma zamiar włączyć się w tą żałobę, jak również to, że ktoś inny z tym się nie zidentyfikuje…bo nie ma nic gorszego, niż robienie czegokolwiek na siłę……

Nie ma i nie będzie…

..poczty w najbliższym czasie. Jestem tak wściekła, że nie wdaję się w dyskusję na ten temat.

Poczty nie odebraliśmy we wtorek, jako, że w głównej kabackiej o 22.00 kłębił się dziki tłum. Postanowiliśmy załatwić to dzisiaj i okazało się, że możemy pocałować klamkę. Poczta ma wakacje a ja mogę im nafiukać.

Pal sześć rachunki, aczkolwiek zastanawiam się, co będzie z tymi, o których się zapomni, że są a firmy jednak nałożą karę, jeśli się nie zapłaci czy to w terminie, czy w ogóle.
Odżałuję nawet prywatną korespondencję, aczkolwiek tu już zaczynam wyrażać się nieparlamentarnie ( a umiem).
Żal mi jest natomiast dwóch przesyłek, co do których mam wątpliwości, czy trafią wtedy do mnie a mianowicie płyt, które dawno temu zakupiliśmy na netowym sklepie w Austrii a facet wysłał je przedwczoraj, co oznajmił nam emailem, (ciekawe, czy jak nie dojdą, to facet wyśle nam je ponownie? Szczerze wątpię…;(, a także biletów na galę finałową mistrzostw Europy w Łyżwiarstwie Figurowym, które miały przyjść właśnie w listopadzie pocztą.

Monopolistom wszelkim mówię zdecydowane nie.

Z TPSA nie mam już na szczęście nic wspólnego, ale niestety, z Pocztą Polską , ciągle muszę. Niestety, jako, że mam z nią od 4 lat nieustające kłopoty, o czym zresztą wspominałam nie raz.

I proszę ze mną nie dyskutować o słuszności strajku, jako, że kompletnie mnie to dzisiaj nie obchodzi. Dziękuję za uwagę.

„Usłyszeć ciszę”, reż.Tim Fywell.

Przyznaję się, że nie obejrzałabym filmu, gdyby nie notka na blogu Reiwsz. "Usłyszeć ciszę"  to wstrząsający film opowiadający o walce rodziców, których dzieci zachorowały na autyzm po zaszczepieniu ich potrójną szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce.

O walce, zarówno rodziców, jak i lekarza, który jako jedyny uwierzył skarżącym się rodzicom i postanowił coś z tym zrobić, a mianowicie przeprowadzić badania.

Jest to film wstrząsający jeszcze z jednego powodu, jakże istotnego w obliczu "pomyłki" lekowej, jaką zafundowała nam ostatnio Jelfa. A mianowicie, opowiada, jak wielką siłą są firmy farmaceutyczne, jak wielkimi środkami pieniężnymi dysponują i jak nie cofną się przed tym aby w imię własnych interesów i pieniędzy , przyciszyć niewygodnych głosicieli prawdy.

Do przemyślenia.

Reiwsz, po obejrzeniu tego filmu mam wielką myślówę…

i jeszcze bardziej Cię szanuję.

wieczorny spacer…

dobrze nam zrobił. Przydało się pospacerować, tym bardziej, że pogoda nęciła, całkiem ciepło, jak na końcówkę listopada przecież!

Odkryliśmy w naszych stronach nowy sklep z winami, "Winnice Południa" i nie obyło się bez nabytku nowego wina, oczywiście z Chile. Piszę, oczywiście, bo od jakiegoś czasu szaleję za winami z Chile właśnie i żadne mi tak nie smakuje, jak to;) Nie jakieś konkretne, ale z konkretnego regionu;)

P. wszedł dziś na pocztę spytać, co i jak ze strajkiem. Oczywiście panie rozłożyły ręce. Po przesyłki oczywiście nie do nich, bo oni są tylko oddziałem, a więc na Belgradzką, gdzie mimo, że poczta całodobowa, to kolejki rekordowe podobno. Trzeba będzie się pod koniec tygodnia wybrać, jeśli nie skończą strajku.

Może by każdy tak postrajkował? Nauczyciele na przykład. W końcu po wyższych studiach, a zarabiają podobne często pieniądze. Ciekawe, czemu oni się nie burzą…hmmm. Zła jestem na pocztowców, tak i nie zamierzam się z tym kryć.

„Dama z Jednorożcem”, Tracy Chevalier.

Druga książka Chevalier , jaką po "Dziewczynie z Perłą" przeczytałam. I o dziwo. Chociaż gdzieś wyczytałam, że gorsza od "Dziewczyny…" i sama na początku tak sądziłam, to w miarę czytania tak nie uważam. Spodobała mi się i uważam, że jest całkiem dobra.

Opowiada znowu o artystach, z tym, że o malarzu i o tkaczach, którym pod koniec 15 wieku przyjdzie współpracować przy powstawaniu przepięknego cyklu gobelinów z Damami i Jednorożcem.

Jean Le Viste zamawia projekt owych gobelinów u malarza paryskiego, Nicolasa des Innocents. Ten jedzie z owym projektem do Belgii, by w Brukseli omówić współpracę z tkaczem, Georges de la Chapelle.

Nie tylko o gobelinach jest oczywiście ta książka. Jak to u Chevalier, jest w nim dużo emocji, uczucia, miłości i namiętności, a wszystko to jakby opisane jest na powstających w warsztacie tkackim gobelinach. Losy tych wszystkich ludzi, zarówno rodziny wielmoży Le Viste jak i tkacza de la Chapelle splotą się w pewnym momencie, jak plotą się nici w powstających barwnych gobelinach. Obserwujemy ich losy jak obserwujemy powstający powoli cykl owych dzieł sztuki …

Polecam.