„Mogę odejść, gdy zechcę”, Young-ha Kim…

czyli przewrotna książka o śmierci. Najpierw o wydawnictwie, w którym ją wydano. Nie wiem, czy wcześniej w oko mi nie wpadło, czy teraz się z Empikiem dogadali i promują, tak, czy siak, od niedawna widzę książki z wydawnictwa o nazwie Vesper. Z tego, co widzę, wydają książki chyba niezbyt znanych autorów. Jak dotąd dorwałam dwie książki autorów ze Wschodu, czyli wcześniej przeze mnie opisaną książkę autorki japońskiej Ami Sakurai "Koniec Niewinności" (mnie średnio podeszła, a moja Mama na przykład stwierdziła, że bardzo jej się podobała,no proszę, jak różne są gusta czytelnicze, nawet wśród najbliższych) i teraz właśnie tę, o której piszę.

Książka opisująca lekkie podejście w dzisiejszych czasach zarówno do życia, jak i śmierci. Chyba jego niedocenienie…i chyba zbytnie bagatelizowanie śmierci, jako końca ostatecznego? lub nie, w zależności, jak kto wierzy.

Książka opisuje sytuacje i życiowe zapętlenie pomiędzy czwórką młodych ludzi, ich wzajemny wpływ na siebie. Ale także poczucie beznadziejności , obojętności na to, co się dzieje, na życie…obojętności i próbę sztucznego ożywienia tego, co jest, nawet za cenę hedonizmu i totalnego zagubienia się we własnych pragnieniach.

I cyniczne stwierdzenie, jakie przewodzi tej książce, które mówi, że każdy z nas może zechcieć umrzeć, kiedy zda sobie sprawę z tego, iż mimo, że nasze życie mija, to praktycznie nie zmienia się nic, wciąż jest to samo…

Hmmm, lubiącym wschodnie klimaty polecam.

„Epoka Lodowcowa 2”.

Tak tak, wiem, że to film dla dzieci, co nie przeszkodziło nam obejrzeć jego drugiej części i setnie się ubawić. Zdziwiło mnie, że nie jest gorsze , niż pierwsza część, a stan zawiedzenia często towarzyszy mi przy kontynuacjach jakichś "przebojów" jak to miało na przykład miejsce z drugą częścią Shreka.

W tej części dużo więcej mojej ulubionej postaci, a mianowicie Wiewióra;0) Jak zawsze jest wspaniały w swoim dążeniu do zdobycia żołędzia (nie wiem, czemu angielska wersja brzmi "nut" bo jak stąd do Aten jest to żołądź i nic innego;)

A już wizja Wiewiórczego Raju z żółędziami jest niezła:)
Dla śmiechu i odprężenia, jeśli lubi się kreskówki, jak najbardziej polecam;))

A wczoraj nabyłam w serii horrory świata koreański "Czerwone Pantofelki". Mniaaamm, już się nie mogę doczekać;)