dobrze nam zrobił. Przydało się pospacerować, tym bardziej, że pogoda nęciła, całkiem ciepło, jak na końcówkę listopada przecież!
Odkryliśmy w naszych stronach nowy sklep z winami, "Winnice Południa" i nie obyło się bez nabytku nowego wina, oczywiście z Chile. Piszę, oczywiście, bo od jakiegoś czasu szaleję za winami z Chile właśnie i żadne mi tak nie smakuje, jak to;) Nie jakieś konkretne, ale z konkretnego regionu;)
P. wszedł dziś na pocztę spytać, co i jak ze strajkiem. Oczywiście panie rozłożyły ręce. Po przesyłki oczywiście nie do nich, bo oni są tylko oddziałem, a więc na Belgradzką, gdzie mimo, że poczta całodobowa, to kolejki rekordowe podobno. Trzeba będzie się pod koniec tygodnia wybrać, jeśli nie skończą strajku.
Może by każdy tak postrajkował? Nauczyciele na przykład. W końcu po wyższych studiach, a zarabiają podobne często pieniądze. Ciekawe, czemu oni się nie burzą…hmmm. Zła jestem na pocztowców, tak i nie zamierzam się z tym kryć.
