dawno tak nie "kopnęła" mnie piosenka. Ostatnio, to ta Laury Pausini…
A dzisiaj kopnęła mnie piosenka Bajora "Popołudnie". Już nie wspomnę, że interpretacja wspaniała, bo to się rozumie samo przez się, ale słowa, całość, tak przerażająco życiowa i prawdziwa, że aż brak tchu.
Update do wpisu…słucham tej piosenki obsesyjnie, od wczoraj. Jest fantastyczna. Szarpie emocje tak, że historia. Bajor robi z niej majstersztyk. Opowiada o załamaniu się czyjegoś świata w tak spokojny a jednocześnie przejmujący sposób…o tym, jak nasze nagłe zerwanie z rutyną może doprowadzić nas do prywatnej tragedii….
Wklejam link z oficjalnej strony artysty do tekstu, polecam jej posłuchać, jak kiedyś będziecie mieć okazję:
http://michalbajor.pl/red/piosenki/popoludnie.html
