Czyli niestety wielki zawód po zmęczeniu najnowszej książki Kinga. Zmęczyłam, sama właściwie nie wiem, czemu, chyba żal mi było tej kasy a i kierowałam się zasadą, że jak czegoś nie znam , to się nie wypowiadam.
Źle przetłumaczona, niech mi się nikt nie tłumaczy specyficznym językiem Kinga, bo to wiem, ale można to zręczniej tłumaczyć, o czym się już przekonałam czytając inne jego książki, kulawa, taka do zmęczenia właśnie. Nie wiem, może komuś pasuje, na biblionetce widziałam , że osoba przede mną oceniła na 6, czyli najwyższą ocenę, ale według mnie to najgorsza książka Kinga, jaką czytałam.
Opisuje losy żony znakomitego pisarza , która zostaje wdową i po 2 latach od śmierci męża, zaczyna sprzątać jego pracownię odkrywając stopniowo pewne nieznane sekrety z życia męża. Miał byc horror z elemetami psychologii, ale według mnie , zdecydowanie nie wyszło…
Osobiście nie polecam.
Ankieta: temat biżuteria…
jako, że to mój osobisty fioł pytam się, lubicie? Nosicie? I co preferujecie? Ja, jako, że alergik na wszystko, co nieszlachetne, noszę złoto, w ostatnich paru latach całkowicie przerzuciłam się na białe, ale wbrew pozorom nie noszę dużo. Zawsze kolczyki i pierścionek, nie, nie zaręczynowy;), i obrączkę, jedyną biżuterię z żółtego złota, jaką toleruję. Czasem łańcuszek z jakimś drobiazgiem zawieszonym. Obrączki nie zdejmuję, wszystko jedno jestem w stanie zdjąć, chociaż bez kolczyków czuję się jakby "goła".Acha, dla wyjaśnienia, mam dwie dziurki w uszach. Kiedyś próbowałam z trzecią, ale strasznie mi się rozpaprała, mimo, że przekłuwane u kosmetyczki i zaniechałam.
A jak jest u Was, nosicie biżuterię, czy nie przepadacie?
