…nastroje nie pozwalały mi na zmęczenie jej. Ojciec nie umiejący najpierw poradzić sobie z sytuacją, w której urodziło mu się niepełnosprawne dziecko, to nie to, co chciałam w tym momencie czytać i przygnębiać się jeszcze bardziej. Kto wie, czy w ogóle kiedyś uznam, że jest dla niej czas i dobry nastrój? Nie wiem. Za to wzięłam się za najnowszą książkę Kinga "Historia Lisey". Na razie się rozkręca, ale jestem na początku.
Z tą książką, to ciekawa akcja wczoraj była. W "Empiku" kupiliśmy ją wczoraj i to w Empiku, który na ogół ma wysokie ceny, więc tam się głównie zapoznajemy z tym, co warto nabyć, głównie dlatego, że na wystawionej półce widniało, że książka kosztuje 22.68. A cena na okładce 36 zeta, więc korzystna różnica. Jednak po odejściu od kasy na rachunku widniała cena 36 zeta. Na szczęście bez problemu udało się nam odzyskać różnicę i zapłaciliśmy tyle, ile według ich reklamy na półce wczoraj się za nią zapłacić miało. Ale P. potem stwierdził, że kto wie, ile osób robiąc jakieś większe zakupy książkowo płytowe, nie zwróciło na to uwagi?
Trzeba patrzeć uważnie na rachunki, z tego wniosek.
A inny wniosek, jeśli masz jakieś plany, może się okazać, że niekoniecznie są one te, które mają być dla ciebie najlepsze.
Miały być Ateny, jest pralka. Ale co tam, co się odwlecze. Może w przyszłym roku?
