Czyli, daaawno się tak nie wynudziłam przy jakiejś książce. Nie wiem, doprawdy, jakiem było zamierzenie autorki, ale wydaje mi się, że pogubiła się, co konkretnie chce napisać, czy kryminał z tłem obyczajowym czy obyczajową powieść z kryminałem w tle. W rezultacie wyszła nuda moim zdaniem. A tak liczyłam na smakowite opisy życia amerykańskiej prowincji i niby były, ale…czegoś zabrakło. Na biblionetce ktoś dobrze ją podsumował, że jest to książka "przegadana" i dokładnie takie ja miałam wrażenie…
Książka opowiada o dwunastolatce, która chce rozwiązać tajemnicę śmierci jej rówieśnicy sprzed 40 lat. Niestety, akcja jakoś mało wciąga, jeśli miało to oddać leniwy styl życia amerykańskiej prowincji, to czytałam już parę innych książek, w których opisane to było lepiej.
Wynudziłam się i raczej nie polecam.
