…mają różne obyczaje, święta i inną po prostu mentalność. Taka refleksja naszła mnie po wpisaniu się na lokalnym forum o Halloween. Otóż, może to kogoś zdziwi, albo nie, ja tego święta u nas "nie widzę". Wpisałam się pod wpisem osoby, która zadała pytanie, "czy nie byłoby miło, gdyby to święto było radosne, jak w Meksyku". Po pierwsze, Wszystkich Świętych według mnie nie jest smutne, a raczej refleksyjne i …bardzo mi ta konwencja pasuje. Jest to taki dzień, w którym chwilkę się człowiek zaduma nad sobą, życiem. Wierzący, pomyślą o tym, co czeka ich gdzieś tam po życiu, niewierzący, czy zwyczajnie spełnili się tu na ziemi, jako człowiek, który był godzien szacunku , czy byli po prostu dobrymi ludźmi…
I nie, nie pasuje mi w tym wszystkim radosny rechocik przy zdobywaniu cukierków czy łakoci, świecące dynie, czy cukrowe czaszki do zjadania.
Pewnie, gdyby przyszło mi żyć w Meksyku, czy kraju anglosaskim, musiałabym się z tym świętowaniem na radosno bardziej oswoić, ale nie żyję w takowym kraju i uważam, że dobrze jest, że mamy jedno spokojniejsze święto w roku. A jakie jest Wasze zdanie na temat przyswajania Halloween do naszego kręgu kulturowego? Ma to szansę, czy nie? Fajne to, czy nie?
