różne kręgi kulturowe…

…mają różne obyczaje, święta i inną po prostu mentalność. Taka refleksja naszła mnie po wpisaniu się na lokalnym forum o Halloween. Otóż, może to kogoś zdziwi, albo nie, ja tego święta u nas "nie widzę". Wpisałam się pod wpisem osoby, która zadała pytanie, "czy nie byłoby miło, gdyby to święto było radosne, jak w Meksyku". Po pierwsze, Wszystkich Świętych według mnie nie jest smutne, a raczej refleksyjne i …bardzo mi ta konwencja pasuje. Jest to taki dzień, w którym chwilkę się człowiek zaduma nad sobą, życiem. Wierzący, pomyślą o tym, co czeka ich gdzieś tam po życiu, niewierzący, czy zwyczajnie spełnili się tu na ziemi, jako człowiek, który był godzien szacunku , czy byli po prostu dobrymi ludźmi…

I nie, nie pasuje mi w tym wszystkim radosny rechocik przy zdobywaniu cukierków czy łakoci, świecące dynie, czy cukrowe czaszki do zjadania.

Pewnie, gdyby przyszło mi żyć w Meksyku, czy kraju anglosaskim, musiałabym się z tym świętowaniem na radosno bardziej oswoić, ale nie żyję w takowym kraju i uważam, że dobrze jest, że mamy jedno spokojniejsze święto w roku. A jakie jest Wasze zdanie na temat przyswajania Halloween do naszego kręgu kulturowego? Ma to szansę, czy nie? Fajne to, czy nie?

I oto mamy jesień…

taką właśnie, jak nie lubię, o jakiej piszę, że jej nie cierpię. Ni to zima, ni jesień. Pierwszy ni to śnieg ni deszcz za nami…ziąb, pesymistycznie.

Nic mnie do jesieni nie przekona, niestety;)
Ja chcę ciepła, słońca, zdecydowanie. To ironia losu, że urodziłam się w kraju, w którym jest 5 miesięcy zimna (liczę do marca, bo może w kwietniu już będzie znośniej?:0).

Byle do wiosny!

równowaga w przyrodzie…

…polega również najwtraźniej na tym, że na dni smutku i refleksji przypadają jakieś wieści weselsze. Tak więc, po otworzeniu poczty dzisiaj dowiedziałam się, że nasi znajomi wczoraj zostali rodzicami. Zdecydowanie wolę wiadomości o narodzinach , niż śmierci na przykład. Tak więc, niech Stanisław zdrowo im rośnie. Wznoszę toast herbatą;)