…dziś taki dzień specyficzny…dużo refleksji. Wspomnienia tych, których już nie ma wśród nas. Tych, których śmierci spodziewaliśmy się i zdążyliśmy się na nią przygotować (czy w ogóle można?) i tych, którzy odeszli nagle. I to poczucie, że z niektórymi z nich nie zdążyłam się pożegnać. Powiedzieć tych paru ciepłych , dobrych słów więcej. Wydzielamy sobie te dobre słowa, czyny, jakbyśmy nimi handlowali. A może czasem warto narazić się nawet na, nie wiem, śmieszność? i obdarować ich nimi aż w nadmiarze, żeby potem nie żałować?
