Talent…

Czy myśleliście kiedyś nad tym, jak to jest mieć Talent do czegoś?? Ale taki prawdziwy Talent przez duże "T". Taki biblijny, który niedobrze jest zakopać i zmarnować…
Wbrew pozorom, sporo osób jest utalentowanych. Niestety, nie wszystkie być może o tym wiedzą lub są społecznie ukierunkowane na to, że dany talent talentem wcale być nie musi (bo jest uznawany za zaletę na przykład).

Moja przyjaciółka robi na drutach i dobrze gotuje. Siostra cioteczna P. jest świetną kucharką i ma talent w rękach, robi własnoręcznie karty okolicznościowe, biżuterię z koralików, zakładki do książek, podstawki śniadaniowe itd. Ale talentem według mnie jest również fakt , że inna moja znajoma umie pisać ciekawe listy, takie, które czytam i przenoszę się gdzieś tam w opisywaną przez nią sytuację…
Inna osoba robi piękne zdjęcia, ktoś inny umie słuchać drugich (wbrew pozorom to też talent), jeszcze ktoś inny jest świetnym programistą…

Można mieć rozmaite talenty, ale najważniejsze, to nie zaprzepaścić ich , odkryć je w sobie i dać się im rozwinąć…

„Poznaj Świat”…

Taki tytuł odkryłam. Do tej pory znam "Voyage", które w dodatku dostajemy teraz za darmo w ramach promocji z biura podroży, i "Podróże". Poprzedni numer "Poznaj Świat" nabył P., bo był tam artykuł o Chorwacji, który Go zainteresował. Teraz nabyliśmy kolejny numer ze względu na artykuł o Kindze Choszcz…i muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się to pismo. W dodatku odkryłam wywiad z chłopakiem, który u mnie na forum o Japonii pisał , kiedy wybierał się w podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni.

Muszę przyznać, że pismo podoba mi się ze względu na jakość artykułów. Może mniej w nim spektakularnych zdjęć, niż w "Voyage", czy "Podróżach", ale…o wiele więcej ciekawego do czytania. I jakoś , oczywiście to moje zdanie, lepiej jakościowo napisane.
Chyba zaczniemy kupować regularnie. P. powiedział, że kiedyś nawet to pismo prenumerował.

Czytacie jakieś pisma o podróżach??

Zakupowo…

Nie lubię robić zakupów ciuchowych, to fakt. Perspektywa kłębienia się w tłumie rozgorączkowanych dziewczyn , wchodzenie do śmierdzących na ogół (nie pytajcie mnie, czemu) przymierzalni , przymierzanie ciuchów, z których jeden na kilka okazać się może trafiony , przyprawia mnie o ból głowy.
Jednak w sobotę mi się udało. Może dlatego, że były to nieplanowane zakupy. Poszliśmy do Galerii wyczaić, co też może być ciekawego w książkach i filmach a przy okazji mój Mąż, tak, tak:) , namówił mnie na przymierzenie kilku rzeczy.
Jak dla mnie okazało się to całkiem udane polowanie. Jako, że królują wyprzedaże, zdobyłam dwie tuniki w pistacjowym i czekoladowym kolorze (marzyłam o tunice w zeszłym roku!) i fajną sukienkę wieczorową, z ciekawym haftem, czarną.

Jak dla mnie, powtarzam, bardzo udane polowanie. Rozglądałam się jeszcze za bluzeczkami, ale nic ciekawego mi w oko nie wpadło. Może jeszcze coś znajdę?