Chciałam burzy, to mam:)

Najpierw pierwsza była taka sobie, ledwoco…ale za to jak się wróciła, to na całego. Dobrze, że P. już w domu…

Burza nie dość, że z deszczem, to z gradobiciem. Jak przejdzie (cały czas deszcz pada), to wychynę na balkon sprawdzić, jak się mają pelargonie, bo to, jak grad siekł i stolik i krzesła i nasze rośliny martwi mnie …

Burza wraca, jak bumerang. Znowu leje. Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez gradu…