Fantastycznie

To nie był zły dzień. Pomijając moją poranną irytację zdarzyło się coś miłego.
Cieszę się, że dzięki forom gazety oprócz irytacji mogę jednak częściej się uśmiechnąć. Poznaję miłe osoby, pewnie te, których na codzień bym poznać nie mogła. Dużo osób, które są związane z książkami, albo które jak ja po prostu je uwielbiają. I to jest fajne;)

A z książek, czytam już trzecią część Kronik Narnii. Jak na razie całkiem mi się podoba. Ale pewnie "przełożę" je najnowszym Harry Potterem, jak dojdzie, oczywiście, a kiedy dojdzie, nie wiadomo. Oczywiście znowu zrobiliśmy średnio rozsądnie, bo zamówiliśmy, a oni , niestety, nie wyślą przed 28 stycznia. Szkoda. Powiedziałam P., że następną książkę kupujemy już w księgarni w dniu sprzedaży.

A w ogóle, to ciekawe, jak potoczyły się losy pani Rowling. Podobno była w nieciekawej sytuacji, pobierała zasiłek dla bezrobotnych, a tu z dnia na dzień praktycznie odniosła taki sukces, no i nie ma co udawać, zdobyła niezłe pieniądze. Jak to się czasem losy toczą niezwykle, mówi się, że życie pisze najciekawsze scenariusze…

Forumowe idiotyzmy

A obiecałam sobie nie zaglądać tam za często? Obiecałam? Nie, to oczywiście czasem zajrzę, a potem się wkurzam.

Jest sobie takie forum na Gazecie, łatwo możecie je znaleźć. Nazywa się "młodziutkie mężatki". Gdyby nie tytuł, można by pomyśleć, że pisują tam jedynie sterane życiem, sfrustrowane babska w okolicach sześćdziesiątki walczące z klimakterium. Poziom złośliwości a i często głupoty wysoki.

Ostatni wpis o bezdzietnych i podsumowanie jednej z pań, że cytuję:

"Życie bez rodziny na emeryturze wydaje się być puste."

Koniec cytatu.

Normalnie się nawet nie chce dyskutować z kimś , kto tak utrwala stereotypy. Ale ja, głupek wioskowy , trochę sobie podyskutowałam. Po co? A cholera wie. Chyba, żeby się utwierdzić w tym, że jak pisałam, Polacy na necie głównie złośliwi dla siebie, a i że skostniali są strasznie. Bo jak już młode osoby takie rzeczy piszą, to jest to smutne. Ot, co.

Dobrze, że znałam i znam osoby starsze, bezdzietne, które nie obnoszą się z zasmuconą twarzą, a wręcz były optymistami, czy są nadal, bo bym pomyślałam, że naprawdę może być źle.

Grrrr (tak, grrr od grrryzę). Jestem wściekła.