Wczoraj, zupełnie przypadkiem, udało mi się obejrzeć bardzo dobry film "Pod piaskiem", w reżyserii Francois Ozon’a. Przypadkiem, bo oczywiście leciał późno, kończył się prawie o drugiej rano, ale…jakoś mnie zainteresował na początku i wciągnęłam się. Film był bardzo smutny. Szczerze mówiąc, na koniec nawet się popłakałam…końcówka filmu zdała mi się bardzo przejmująca.
Jeśli ktoś chce obejrzeć fim, to niech dalej nie czyta, bo zdradzę właściwie wszystko.
Film opowiadał o małżeństwie z 25 letnim stażem, które co roku spędza wakacje nad morzem w letnim domku. Podczas kolejnych wakacji, mąż idzie się wykąpać do morza i…już nie wraca. Początkowo kobieta sądzi, że być może wrócił do domku, rozpoczyna poszukiwanie, potem, odczuwając coraz większy niepokój zgłasza sprawę straży wodnej i policji.
I praktycznie od początku filmu czujemy, że ów mąż już nie wróci. Pytanie jest tylko jedno, czy odszedł, czy też zginął?
Marie wraca do Paryża i niby wraca do dawnego życia, choć bez męża. Dalej chodzi na siłownię, wykłada na uczelni, spotyka się na miłych kolacjach z przyjaciółmi. Jednak, cały czas dalej widzi swego męża, rozmawia z nim, prowadzi dyskusje…on po prostu ciągle jest , choć go nie ma.
Nawiązuje nawet romans, chociaż ciągle widzi Jeana, nawet podczas intymnych chwil.
Dowiaduje się też, iż Jean cierpiał na poważną depresję, którą jednak przed nią ukrywał…
Przejmujące jest to zmaganie się rozumu Marie, który podpowiada jej że mąż nie żyje i że nie wróci, a uczucia, które nie pozwala jej zrozumieć, że coś się skonczyło…Uczucia, które zdaje się być silniejsze od śmierci.
Przejmująca jest końcowka filmu. Powiadomiona przez policję o znalezieniu ciała , opisem odpowiadającego jej zgłoszeniu z zeszłego lata, Marie wraca na letnisko. Ogląda ciało. My wiemy, że jest to Jean. Patolog opisując wcześniej sytuację, mówi,iż potwierdzona została zgodność DNA Jeana z jego żyjącą matką ,również stan uzębienia zgadza się z tym, o którym mówił dentysta Jeana. Jest też zegarek, który po zaginięciu męża dokładnie opisała Marie. Teraz jednak podczas oględzin ciała Marie stwierdza, że to nie jest zegarek męża.
I zakończenie filmu. Marie wraca na plażę, tam, gdzie po raz ostatni widziała męża. Zanosi się płaczem. A mimo to nagle w oddali znów widzi jego sylwetkę. Jean jest, nie umarł, wrócił.
I zaczyna biec, w jego kierunku, a jednak go mija. To znów nie był on, a może w ogóle nikogo na plaży nie było? Ale to nieważne, Marie po prostu wie, że Jean zawsze będzie obok niej.
