odszedł Jan Twardowski…jeden z poetów, którym można było zaufać. Taki ludzki, mimo, że przecież tak blisko tego duchowego świata…
Ulubiony poeta mojej Mamy…
odszedł Jan Twardowski…jeden z poetów, którym można było zaufać. Taki ludzki, mimo, że przecież tak blisko tego duchowego świata…
Ulubiony poeta mojej Mamy…
Podobno są tacy, którzy lubią zimę.
Ja do nich nie należę. Zima wygląda ładnie na pocztówce z gór. W każdym innym przypadku nie podoba mi się. Jest mi za zimno. Nawet, jak mam na sobie stertę ubrań, to i tak mi zimno.
Ale pocieszam się, jeszcze tylko 2,5 miesiąca i będzie kwiecień a to już taki wiosenny miesiąc;)
A najlepsze jest, jak dostaję email od M. z Melbourne i zdjęcia w t-shirtach i krótkich spódniczkach.
Z drugiej strony wiem, że upałów cały czas pewnie też bym dobrze nie znosiła. No i to moje uczulenie na słońce…
Z lektur, wzięłam się za totalne czytadło;) Nie wiem, co mnie naszło, ale wczoraj zaczęłam "Królową Żurawin". Dziś pewnie skończę.
Co dalej czytać? Mam masę ambitnych lektur, ale chwilowo coś mnie ciągnie do takich luźniejszych. Zobaczymy…
Odezwały się dwie osoby , które chcą być moimi nowymi penpalami. Tu słowo wyjaśnienia. Swego czasu (5 lat temu) zarejestrowałam się na paru portalach , na których można było znaleźć takich właśnie korespondencyjnych znajomych. Ja chciałam poćwiczyć angielski. Pamiętam do dziś, jak w jednym z nich, amerykańskim, ale rejestrują się ludzie z całego świata, napisali, żeby na początku nie podawać nikomu adresu pocztowego, bo, jak się wyrazili "there are many scary people in the world". To jest fakt, nawiasem mówiąc…no, ale wracając do penpalingu. Pisałam z kilkoma osobami dość długo, bo te najstarsze pisane znajomości właśnie około 5 lat potrwały. Ale większość z nich się jednak skończyła. Myślę, że jednak nie da się na dłuższą metę utrzymywać jedynie pisanego kontaktu. Ludzie mają potrzebę spotykania się, a wiadomo, że w większości przypadków to się nie udaje i wtedy jednak ta korespondencja się urywa…
Mam teraz jedną penpal z Anglii, z którą ciągle pisuję, no i M. z Australii, ale ją akurat poznałam nie przez taki portal. M. z Australii poznana została, kiedy były plany, żeby może tam wyjechać i szukałam kontkatu z Polakami tamże. Plany wyjazdu się rozwiały, przyjaźń się rozwinęła. Widziałyśmy się w 2003, kiedy odwiedziła Polskę. I potem kontakt się nie urwał, czyli jest OK.
A właśnie wczoraj dostałam email z zapytaniem, czy bym nie chciała popisać. Tak dawno już nie zaczynałam z kimś korespondencji penpalowej, jak ja to nazywam, że aż odwykłam. Zastanowię się…
Z kilkoma osobami ostatnio piszę z portalu www.virtualtourist.com , na którym to sama mam stronę.
syracuse.blox.pl
Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój