Amulety…

W pechowe trzynastki nie wierzę. Już prędzej w czarnego kota, który raz w życiu naprawdę dał mi się we znaki. Jak w kiepskim filmie przebiegł mi drogę a w dosłownie parę minut potem drzwi przesuwne busa miażdżyły mi palce prawej ręki. Na szczęście skończyło się na bólu (wyłam) i ranie, ale nie złamaniu, chociaż oczywiście , chirurga odwiedziłam. Niestety, rzecz działa się na wyjeździe, w niestety, źle odtąd przeze mnie wspominanym mieście Radomiu, więc czekała mnie droga w bólu pociągiem…nieważne.

Piszę, bo wszyscy krakali , że 13-sty i piątek i nie wiadomo, co. A ja w to nie wierzę. I nawet nie miałam podstaw, bo mnie w tego trzynastego los rozpieścił do granic. Dostałam dwie przesyłki , jedną od M. z Anglii, a właściwie z jej powitania Nowego Roku w Szkocji. Dostałam ciasteczka, herbatniki;) Może jestem dziwna, ale ja lubię angielskie herbatniki. Są super, kiedy wymoczy się je w gorącej herbacie. Mniam, uwielbiam, kiedy te maślane ciasteczka namokną i zaczynają niemal rozlatywać się w herbatce. Należy wtedy szybko umieścić je w ustach i rozkoszować się nimi;) M. przysłała też zdjęcia z wyprawy do Szkocji, w tym zdjęcie na tle pubu o wdzięcznej nazwie "Last Drop":)

Druga przesyłka, a właściwie paczka, powaliła mnie na kolana. Poprosiłam przed Nowym Rokiem mojego przyjaciela z Japonii, żeby, kiedy na Nowy Rok odwiedzi Świątynię, nabył mi amulet. Bo ja mam hopla, kolekcjonuję w czasie wyjazdów, podróży rzeczy, które mają przynosić szczęście. No i myślałam, że on mi nabędzie tylko ten amulet. A on skomponował całą paczkę, bo i pocztówki i te amulety dla mnie i P. i kalendarzyk z Hello Kitty;) i Lalkę Daruma. Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda Lalka Daruma, zapraszam do zajrzenia na stronę:

http://www.japanforum.org/stronapolska/festiwale/darumaichi/darumaichi.html

No więc teraz tylko pomyśleć życzenie, zamalować lalce lewe oko i….czekać, aż się spełni, żeby zamalować jej drugie oko.

Teraz muszę się zastanowić, co też by wysłać i M. do Anglii i K. do Japonii…Chciałabym wymyśleć coś fajnego, serdecznego.

Może to jakiś dobry znak, że akurat w taki śmieszny dzień, 13-stego, którego wiele osób się boi, dostałam amulety i lalkę mającą pomóc w osiągnięciu celów?