Afirmacja…

Taką kiedyś dostałam od mojej ciotki. Byłam na potężnym zakręcie życiowym i ciotka poszła do domu, wróciła z kartką , którą mi dała. Powiedziała, żebym sobie powiesiła nad łóżkiem , żebym to miała przed oczami. No i? Wtedy zadziałało. Teraz ją sobie napiszę, bo do wielu aspektów mojego życia mogę ją sobie dalej podczytywać i może wcielić w życie? Przydałoby się, bo wtedy naprawdę podziałało. W Sylwestra postanowiłam sprzątnąć szufladę, która u mnie jest, jak typowa babska torebka, pełna szpargałów i różności i szczerze mówiąc, ostatnio głównie wrzucałam tam różne rzeczy.

Zastanawiałam się, gdzie też jest moja kartka…bo ostatnio bardzo jej potrzebuję. I chyba natrafiłam na nią nie przez przypadek właśnie przed Nowym Rokiem…ucieszyłam się. Przyda mi się.

Tak więc, ja autora nie znam, z góry uprzedzam:

——————

Uwalniam ciasny uścisk, który stosuję do osób, miejsc, wydarzeń i rzeczy.

Pozwalam odejść wszystkiemu, co odejść może.

Nie boję się porzucić zaborczej postawy w stosunku do bliskich osób lub posiadanych rzeczy, ponieważ wiem, że co człowiek uwolni tego nie straci, jeśli jest to jego prawem Bożym.

Tylko to, co człowiek stara się kurczowo posiąść , prześlizguje się przez palce i umyka.

To, co dobrowolnie poddam Bogu , tego nigdy nie stracę. To, lub coś lepszego, będzie mi na zawsze dane przez kochającego Ojca.

Boskie uwolnienie przynosi teraz przeze mnie i dla mnie efekt doskonałego zdrowia, dobrobytu i szczęścia.

—————————–

Ha, bardzo lubię punkty 2 , 4 i 5. Są według mnie prawdziwe. I jak się je stosuje, to to działa.

Z innych newsów, popsuła nam się dziś zmywarka;( Cóż, przyjdzie przypomnieć sobie czasy zmywania ręcznego…no cóż, żeby nie było, nie jest to, za czym przepadam, ale też mogło być gorzej. Jak wywaliło nam prąd w całej chałupie (akurat , kiedy leciał LOST, ale jestem wściekła!!!), to zastanawialiśmy się, czy to nie kuchenka. Bez zmywarki da się egzystować długo;) bez kuchenki raczej niedługo;)