Pan Fuji…

Pan Fuji, to jak już Wiecie (wyjaśniałam to) moja osobista nazwa na Fuji w Japonii…Nie pytajcie, czemu tak, po prostu TAK.

Ale, ale, mój Przyjaciel z Japonii wie, że uwielbiam Pana Fuji. I ta kartka z zeszłego tygodnia była preludium. Wczoraj w skrzynce utkwił rulon. Po wyjęciu (nie wiedziałam , że mamy takie szerokie skrzynki pocztowe) okazało się, że to przesyłka z Japonii…po odpakowaniu wyłonił się …kalendarz z Panem Fuji. Na każde dwa miesiące piękny widok! Odpłynęłam…….nic, tylko siedzieć przed tym kalendarzem i wpatrywać się w te zdjęcia…Obłęd…

Jak dobrze, że listonosz nie zgniótł kalendarza, bo chyba bym coś złego mogła zrobić;)