Wczoraj ją skończyłam. Przypominam, mówię o książce Kofty "Gdyby zamilkły kobiety", wygrałam ją w Radiowej Jedynce. Polecam. To taki jej zbiór przemyśleń na temat relacji damsko-męskich w typowym dla niej stylu napisane. Na pewno dające do myślenia. Bardzo podobała mi się forma , w jakiej zwracała się do czytelniczek, siostro (czyżby jednak zakładała, że mężczyźnie nie czytają takiej kobiecej, feministycznej literatury?). Naprawdę polecam wszystkim mądrym babkom, chociaż mam nadzieję, że większość smutnych historii tamże opisanych nas nie dotyczy i dotyczyć nie będzie.
W oparach absurdu:)
Reklama Plusa z ryczącą na dzieciaki nauczycielką została wycofana po proteście Związku Nauczycielstwa Polskiego…ale numer;)
Poza faktem, że państwo ze Związku nie załapali dowcipu, śmiem twierdzić, że reklama była wspaniała…
Nie wiem, jak dzisiejsze pokolenie, które raczej nie boi się nauczycieli, o czym świadczą radosne happeningi z wkładaniem kosza na śmieci na głowę nauczycieli na lekcjach angielskiego, ale moje pokolenie, a raczej ludzie z naszych roczników,czyli dzisiejsi dwudziestoparolatkowie i trzydziestolatkowie, każdy z nas takową panią znał…
U mnie w podstawówce takich pań było całkiem sporo. Niekótre były tylko śmiesznem czy zabawne z ich powiedzonkami, niektóre nienormalne, jak kobieta od muzyki (uczyła nas na szczęście tylko jeden rok), która uderzyła w twarz naszego kolegę…W liceum było już nieco lepiej, mniej się na nas darli,ale "wystawka" osobliwości nauczycielskich pozostała, trafiały się takie okazy, że …szkoda gadać…
Tak więc państwu nauczycielom wszelakim i ogólnie Polakom życzyłabym więcej poczucia humoru na własny temat. Nie brania wszystkiego zbyt serio do siebie, bo to nikomu dobrze nie robi.
