W weekend email od M. z dalekiej Australii…oczywiście znów wyżalanie się na Męża. Początkowo przejmowałam się potwornie i na każdy jej email od razu ospisywałam, radziłam, przedstawiałam swoje racje…a po dniu dostawałam email, że już jest OK między nimi i że "sorry" za wylewność, ale ona tam nie ma przyjaciółki, a ja tu, więc przynajmniej emailowo się wyskarży.
I jak w tej bajeczce o pastuczku, co na próżno wzywał pomoc, a jak naprawde przylazł wilk, to został zeżarty, przestałam się już jej wyżalankami przejmować. Przyjęłam zasadę, dostaję narzekaniowy email, czekam, a za dzień już jest email, że sorry, ale musiałam się wygadać, wiesz, jak jest w małżeństwie, ale już jest OK.
Nie, widać nie wiem, jak jest w małżeństwie, bo my się tak, jak oni nie kłócimy, u nich nie ma praktycznie miesiąca bez jednej, dwóch poważnych kłótni. Cóż, tak się chyba kończy, jak się żeni z człowiekiem poznanym na necie, którego przed Ślubem praktycznie nie znało, a mieszkał z tobą w dodatku w domu rodziców , dosłownie parę miesięcy przed Ślubem.
Tym razem było tak samo. W sobotę email z wyżalaniami, że T. to, że tamto, a w niedzielę na komórce sms, sorry, już między nami ok…
Myślę,że on łaskawie pozwala się jej przeprosić, a pewnie godzą się w łóżku.
Uznaję, że szkoda mojego czasu na pisanie emaili, z których ona nigdy sobie najwyraźniej nic nie robi. Za jakiś czas jej odpiszę zwykły email, pewnie nawet już nie poruszę kwestii kolejnej ich awantury.
Swoją drogą, jakie ja mam szczęście, że nie mam takiego porypanego związku. Doceniam, doceniam!
Książki Kofty nie zaczęłam;) Zajęłam się "Żabą" Musierowicz i nawet, nawet, jak na sentymentalny powrót do ulubionej autorki z dzieciństwa i bardzo wczesnej młodości. Po "Języku Trolli", który mi się nie podobał, to calkiem fajna odmiana. Podobało mi się i nawet to bajkowe zakończenie, przez Amerykanów tak cenione , a , co tam, kto z nas nie lubi bajek, które kończą się dobrze? Tych ze złym zakończeniem mamy dookoła siebie aż nadto…
Teraz czytam książkę Joy Fielding "Laleczka". To jedna z moich ulubionych autorek. Pisze niby to thrillery, niby kryminały, ale zamieszcza sporo ciekawych przemyśleń na temat dzisiejszego świata i porusza problemy tegoż, jak molestowanie seksualne dzieci, znęcanie się nad kobietami w związkach, itd. Napisałam kiedyś do niej email i nawet dostałam krótka odpowiedź;)
