Ciekawe, czy ktoś był kiedyś w podobnej sytuacji.
Mam koleżankę…kiedyś przyjaciółkę, potem, dużo by gadać…nastąpiło trochę zawirowań w tej naszej znajomości. Te nieporozumienia zaczęły się dobre osiem lat temu, potem już tylko z górki się toczyło…miałyśmy już taki etap, że z rok w ogóle się nie kontaktowałyśmy.
Ponieważ jednak obie chciałyśmy to reanimować jakieś 4 lata temu podjęłam próbę…mimo, że wiele mnie to kosztowało. B. jest bowiem osobą, którą śmiało można nazwać "toksyczną" znajomą…Miałam już dość wysłuchiwania, jak to mnie jest w życiu dobrze i jak to ja mam raj na ziemi, że mam męża, to główny powód jej zazdrości, niestety, bo sama jest sama od dłuższego czasu, a kolejne związki okazują się niewypałami…
(A skąd ona może wiedzieć, czy ja jestem taka wiecznie szczęśliwa, skoro od dłuższego czasu nie zwierzam się jej, straciłam do niej zaufanie, więc po prostu gadam na neutralne tematy). Męczyła mnie już tak, że od lipca się z nią nie kontaktowałam. Ona też najwyraźniej za mną nie tęskniła. No, ale zbliżają się Święta i zastanawiałam się, czy się odezwie…bo ma takie fazy, że Świąteczne życzenia chce składać…a ja myślałam ostatnio, że chyba dobrze by było już taki kontakt toksyczny raz a dobrze urwać. W końcu, jeśli po każdej rozmowie z "przyjaciółką" czujes się zła, wściekła, czy zdenerwowana, albo przygnębiona, to chyba nie najlepiej świadczy to o waszych kontaktach…
Z drugiej strony, czasem takie sentymentalne nastroje mnie dopadają i myślę sobie, że tyle lat się znamy (29, bo od mojego urodzenia)…to już kupa czasu, no i może szkoda tak całkiem urwać kontakt…nie wiem, nie wiem, mam mętlik w głowie.
Ale do czego zmierzam…dziś dziwna sytuacja, i jak tu nie wierzyć w moją intuicję? Otóż miałam dziś sen , w którym śniło mi się, że spotkałam się z B. Rozmawiałyśmy w tym śnie o tym, że ma faceta…
No i nomen omen, śpię sobie , a tu telefon dzwoni. Zanim się rozbudziłam, cisza. Natomiast na sekretarkę nagrana od niej wiadomość…i jak tu nie wierzyć w moją intuicję, że się tak powtórzę??
No i teraz nie wiem, co robić. Czy dalej się nie odzywać, żeby już urwać ten chory jednak kontakt, czy jednak się odezwać i kontynuować?
Nie wiem, z jednej strony mam dość jej pretensji (podświadomych), jak to mnie się wiele rzeczy udało, a jej nie (nie widzi tego, co jej się udało), a z drugiej strony znamy się tyle lat….
No, nie wiem, co robić…muszę nad tym pomyśleć…
