Najszczęśliwszego Nowego Roku 2006 wszystkim!

Którzy to czytają, niech się Wam spełnią wszelkie marzenia, aby zdrowie Was nie opuszczało, abyście byli otoczeni tylko serdecznymi i życzliwymi Wam ludźmi.

Dużo Szczęścia i radości dla Was i Waszych Bliskich!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Niech zacznie jakąś lepszą erę w Waszym życiu, czego i samej sobie życzę.

Chiara;)

Podsumowania ciąg dalszy…

I nie będzie żadnych planów na Nowy Rok. Ja, podobnie, jak Irazone, nie planuję, bo życie i tak ma wobec człowieka inne plany.

Nie planuję, bo nauczyłam się, że moje plany w większości mogłam wywalić do kosza. Więc nie planuję, bo tak jest bezpieczniej, dla mnie samej, żeby nie czuć tego dojmującego poczucia niespełnienia czegoś tam…

A od rana, email od kolegi z Anglii, miał wypadek samochodowy. Nic mu się nie stało, ale przeżył chwile grozy…stracił panowanie nad autem, wpadł do rowu, auto stanęło na boku, on stracił zimną krew, zaczął panikować, że się nie może wydostać, czuł zapach benzyny i bał się, że zaraz auto mu się zapali i spłonie żywcem. Koszmar. Na szczęście skończyło się na kilku siniakach , ale auto wygląda kiepsko, widziałam na zdjęciach, jakie dołączył. Przysłał też krótki film nagrany z komórki, jak ustawiają auto.

Jeśli chodzi o mijający rok, to baaaardzo się cieszę, że się kończy. Naszykowałam już kalendarze do zawieszenia;) Oczywiście jeden przywieziony z Grecji. Przepisałam też dane do kalendarza papierowego.

Podsumowując jedną z lepszych spraw był dobór lektury w tym roku. Poznałam kilka fantastycznych książek, jak "Sto lat samotności" i "Miłość w czasach zarazy" Marqueza, "Maga" Fowlesa, "Tajemną Historię" Donny Tartt. Rozsmakowałam się w książkach Haruki Murakami, "Przygoda z owcą", "Tańcz, tańcz, tańcz", ale przede wszystkim zachwyciła mnie jego "Kronika Ptaka Nakręcacza", przeczytałam też książkę Japończyka mieszkającego w Anglii Kazuo Ishiguro "Nie opuszczaj mnie", nawet o niej na blogu pisałam.

Tak więc pod tym kontem było dobrze. Przeczytałam 101 książek:) co uważam za osobisty sukces.

Mam nadzieję, że w Nowym Roku uda mi się więcej dobrych książek przeczytać!

Oj, jak fajnie, że się kończy Stary Rok, mam naprawdę nadzieję, że ten Nowy będzie duuużo lepszy!

Ale miałam dziś fajny sen…

Oczekujących na pikantne szczegóły rozczaruję. Sen dotyczył podróży.

Śniło mi się bowiem, że znaleźliśmy się w Rzymie. W tym śnie P.  był na jakiejś konferencji, a ja w tym czasie poszłam pozwiedzać miasto.
W pewnym momencie znęciła mnie jakaś przyjemna kafejka i postanowiłam napić się kawy. Zaglądam do portmonetki, a tam polskie złote, ale jak to w śnie, w knajpie mogłam wymienić je na Euro hehe i tak oto zamówiłam sobie kawę u bardzo sympatycznego barmana;) Proponował mi expresso, ale zamówiłam capuccino i była ta kawa bardzo smakowita. No i proszę, nie trzeba pieniędzy wydawać, żeby odbyć podróż;))

A o podróżach wirtualnych jedynie, dwa dni temu dostałam przepiękną pocztówkę z Japonii od mojego przyjaciela. Wie, że kocham Japonię i wie, że zbieram kartki. Ta jest z Panem Fuji, jak ja mówię na Fuji;) Jak zawsze śliczna. Oczywiście stoi sobie w sypialni i cieszy me oczy. Kiedyś na pewno pojadę do karju kwitnącej wiśni……..

Podsumowania mijającego roku…

Zbliża się powoli Nowy Rok…i dobrze, że się zbliża i że ten 2005 się kończy, bo to był dla mnie nienajlepszy rok…Bardzo bliskie doświadczenie umierania i w końcu śmierć…Ja wiem, że w moim wieku niby to nic dziwnego takie doświadczenie w otoczeniu, ale jednak…nie było łatwo. Trudno mi było dojść po tym wszystkim do siebie, mimo, że obyło się bez drastyczności…ale nawet teraz, jak o tym piszę, to ogarnia mnie smutek …Nic to ,może czasu trzeba, żeby mniej emocjonalnie o tym mówić.

Poza tym, poznałam trochę za dużo internetowych dziwnych znajomych, też w sumie wiadomo, że różni ludzie siedzą na necie, ale dużo mi się obrażalskich nie wiedzieć o co trafiło.

Z tych , co są w realu, zawiodłam się na koleżance, pisałam o niej niedawno, to ta, co wydzwania, żeby się wyżalić. Wiedziała, jaka jest sytuacja, ale nawet nie zadzwoniła spytać, co u nas…No dobra, w ramach przedświątecznych dobrych uczynków zadzwoniłam do niej z życzeniami, a co tam, wiem, wiem, jestem głupia, ale przynajmniej nie mam sobie nic do zarzucenia…………..

Z drugiej strony, poprawiły się kontakty z rodziną P., zaczęło się już w zeszłym roku, ale trwa i …oby trwało jak najdłużej…tak więc to, jeśli chodzi o te jaśniejsze strony mijającego roku.

I jeszcze jedno, ten rok , może przez to doświadczenie choroby i śmierci aż tak blisko, nauczył mnie jeszcze czegoś. Nie ma nic ważniejszego, niż zdrowie. I nie ma nic ważniejszego, niż rodzina, niż bliscy, którzy cię otaczają. I należy mieć w życiu priorytety, nie przejmować się głupotami, czymś mało ważnym, fumami jedynie internetowych znajomych, bo to wszystko jest nieważne, ważne jest tylko to, że w ciężkich chwilach ma się kogoś, kto człowiekowi pomoże.

Zdrowotnie też było tak sobie, więc naprawdę z wielką radością oczekuję zmiany cyferek z 2005 na 2006, może uda się podświadomie zaprogramować na więcej szczęścia, radości, zdrowia, sukcesów?

Mam nadzieję, że ten rok będzie naprawdę lepszy, bo jak rozmawiałyśmy z K. , to ostatni dobry rok , to był 2000. Czy nie za dawno temu? w takim razie prosimy, aby ten 2006 był lepszy , niż 2000 i mijający razem wzięte.

Telefon z Australii…

M. zadzwoniła…Fajnie ją było usłyszeć. Aczkolwiek , kiedy dzwoni z tych Antypodów, to na kartę, a wtedy mam wrażenie, że jest jakieś opóźnienie w dźwięku, dziwnie mi się z nią rozmawia. Ale to naprawdę super z jej strony, że zadzwoniła. Ciekawe, czy w przyszłym roku wybiorą się do Polski. Wiem, że jej mąż nie bardzo ma na to ochotę. Hmmm, coś go nie ciągnie do ojczyzny, w której nie był dobre parę lat…aż się kiedyś z P. zastanawialiśmy, czemu taki jest na nie, czyżby coś w tej naszej Polsce przeskrobał, że aż tak nie chce tu wracać? Szkoda, że jedna z moich przyjaciółek musi tak daleko mieszkać;( No, ale powinnam się cieszyć, że mam przyjaciółkę…

Z lektur, zaczęłam "Sen numer 9" Davida Mitchella. Jak na razie trochę mi się kojarzy stylem z Haruki Murakami, ale tylko trochę i …wciągnęłam się. Wszystko, co dotyczy Japonii mnie ciekawi.

Wczoraj liczyłam, że spłyną karty z życzeniami, a tu przykra niespodzianka. Skrzynka pusta. A my dziwnym trafem wysłaliśmy około dwudziestu…trochę mi przykro, że już ludzie nie lubią tej formy składania sobie życzeń…

Poświąteczne refleksje…

No i po Świętach.

Dziś była powtórka z rozrywki u nas. Wyszło bardzo fajnie;) Posiedzieliśmy przy stole, pośmialiśmy się, porozmawialiśmy. Przygotowaliśmy jedzenia tyle, że oczywiście wszystkiego nie zjedliśmy! Choinka wzbudziła powszechny aplauz. Bałam się, że te pierwsze Święta bez Babci P. będą gorsze, ale , razem dało się pokonać nastrój przygnębienia…coś w tym jest, że człowiek to zwierzę stadne i łatwiej mu znosić różne nastroje w grupie. I pomyśleć, że jeszcze 2 lata temu niechętnie myślałabym o takim spotkaniu…hmmm, jak to się jednak różne sprawy zmieniają, układają na lepsze, i dobrze!

M. w końcu nie zadzwoniła, przysłała smsa, że są chorzy i nie ma siły. Cóż, bywa…może innego dnia.

Ha, zapomniałam napisać, że w nocy z Wigilii na Boże Narodzenie miałam sen…Może, (oby!), z gatunku tych , które się spełnią;) Czego wielce bym sobie życzyła…

Półmetek Świąt…

Wigilia, refleksyjna,ale nie smutna, jak się obawiałam…Dużo rodzinnej , serdecznej atmosfery, dobrego jedzonka i udanych prezentów. Mikołaj się spisał:)  Dostałam między innymi nowe , piękne pióro, jeszcze jeden powód , aby pisać tradycyjne listy…szkoda tylko, że tak mało osób lubi je pisać. Może zacznę pisać pamiętnik na papierze? 🙂 W młodości coś tam sobie notowałam…eee, chyba nie, jednak pozostaną mi listy…

Jutro dzień obżarstwa u nas…jedzonko czeka, teraz tylko wybrać zestaw kolęd w tle, może zmuszę towarzystwo do pokolędowania? Kto wie…jak żyła Ciocia P., tośmy więcej kolędowali…

Poza tym, na jutro zapowiedziała się z telefonem M. z Australii, hmmm, mam nadzieję, że uda jej się mnie złapać niekoniecznie w wirze przygotowań, bo chwilkę chciałabym z nią porozmawiać.

Dobrych Świąt Wszystkim Czytającym raz jeszcze…

Wigilia…

I od rana miła niespodzianka…dostaliśmy list z dalekiej zagranicy…życzenia i parę ciepłych słów skreślonych. Żal, że są tak daleko i nie będzie można z nimi się Opłatkiem podzielić. Ale za to po Świętach mam już dwa listy do napisania, do M. i właśnie do Wujków z bardzo daleka;) Uwielbiam pisać listy moim piórem, szkoda, że już nie mam tyle osób do odpisywania, w dzisiejszych czasach wszyscy wolą emaile, szkoda;(

Wczoraj popakowaliśmy prezenty. Wyszła taka fura…nie wiem, jak się zabierzemy haha, a to przecież tylko dla 7 osób! 🙂 Oczywiście, wiadomo, że nie o prezenty tu chodzi, ale miło komuś sprawić małą radość…

Cieszę się, że mam z kim usiąść do tego wigilijnego stołu i dzielić radość z Bożego Narodzenia. Im starsza się staję, tym bardziej to doceniam. Bo to wielki skarb.

Ciasto…

Czy jest coś milszego i bardziej domowego, niż zapach pieczonego ciasta? Według mnie, nie;) A więc, właśnie roznosi się po domu…piekę jabłkowe…Przepis dostałam jeszcze w licealnych czasach od Madzika…ciekawe, co się teraz u niej dzieje. Wiem, że wylądowała w Niemczech…

Myślę tak o wszystkich, których z jakichś tam przyczyn nie usłyszę czy to w najbliższym czasie, czy też już nigdy…chyba ten czas mnie tak nastroił…

Hmmm, jutro , kiedy będę się łamać Opłatkiem przy Wigilijnym stole , wspomnę wszystkich, których znam, znałam…także tym moim wirtualnym znajomych, których poznałam jedynie poprzez emaile…podzielę się ze wszystkimi Opłatkiem tak na odległość…

Najlepsze Życzenia…

Wszystkim, którzy czytają te zapiski, czy to regularnie, czy trafili tu dziś przypadkiem, składam Życzenia Świąteczne. Zdrowych, bo zdrowie osobiście uważam za cenne i wspaniałe dobro, spędzonych w dobrej, miłej atmosferze Świąt, a także, niech Was Mikołaj rozpieści i przyniesie wymarzone prezenty. A Nowy Rok 2006 niech będzie duuuuuuuuuużo bardziej lepszy, niż ten mijający! Niech się w tym Nowym Roku darzy i wiedzie a każdemu niech się spełni przynajmniej jedno, to najważniejsze marzenie, które skrywamy na dnie naszych serc………

ps. tym, którzy dziś się martwią mówię, nie martwcie się, za 5 lat może będzie lepiej;)