…wczorajszy spacer do lasu potwierdził, że wiosna na całego jest i życie wrze po zimowej zastoi.
Specjalnie poszliśmy do lasu, bo u nas bardzo "zaziębiony" las, to znaczy niekoniecznie, że kicha i kaszle, ale zięby go sobie szczególnie ulubiły. Ja z kolei lubię zięby i ich śpiew, który zawsze mnie przekonuje, że wiosna nadeszła na pewno. A jeszcze jak panowie rozdzieliwszy tereny nie boją się nic i tkwią na gałęzi ogromnie blisko człowieka i śpiewają mu niemal w twarz, no to już wiadomo, wiosna się rozgościła. Wszyscy krzątają się za swoimi sprawami gniazd, porządkowania tychże i niebawem za uwodzeniem pań i lęgami.
Dzięcioły szaleją aż miło, również kują, stukają, podejrzewam, że sprawdzają jakość dziupli przed lęgami, no, przynajmniej na ich miejscu to właśnie bym robiła.
Również kosy i śpiewaki pojawiły się i wyraźnie krzątają za sprawami.
Uwielbiam ten odgłos lasu w kwietniu i maju, kiedy las wrze, krzyczy wręcz, ogłasza, że zima poszła sobie precz, że zimowej ponurości wszyscy mówią nie, że pojawia się nowe życie i odnawia to, co wydawało się drzemać.
Kiedyś moją ulubioną porą roku było lato, ale to chyba wynikało z bycia dzieckiem i co zrozumiałe, z wakacji, które wtedy na lato przypadały. Teraz moją ukochaną porą roku jest wiosna.
wiosenny wpis…
…wreszcie, wreszcie można było odbyć spacer do lasu, taki porządny, z długim łażeniem, wypatrywaniem i nasłuchiwaniem ptaków, poczuciem solidnego zmęczenia…
Ja wiem, że są osoby, które zimę lubią, wiem też, że Wy wiecie, że ja zimy nie cierpię. Co zawsze rozumiem z większą mocą w ten pierwszy naprawdę wiosenny dzień, kiedy aby wyjść na spacer nie muszę wdziewać stosów krępujących ciuchów, kiedy powietrze pachnie tak, że aż się w głowie kręci, kiedy las, do którego się idzie aż krzyczy z życia. Taką porę roku kocham. Zimy nie, bo kojarzy mi się ze śmiercią. Rozumiem, że ona podobno po coś jest, ale kochać jej nie muszę, z roku na rok mniej dobrze znoszę , za to wiosnę witam z coraz większą radością;) Tak czy inaczej, dziś poszliśmy do lasu, który jak napisałam aż krzyczał z radości za sprawą ptaków. Darły się albo śpiewały kusząco zięby, kosy, kowaliki, widzieliśmy pełzacza. Chyba słyszeliśmy rudzika. Nie wiem, co z dzięciołami bo coś mało ich słyszeliśmy w porównaniu z zeszłym rokiem. A dzięcioły wiadomo muszą być w lesie, bo mu jak mało które ptaki oddają przysługę.
A na polu już są skowronki:)
Niech żyje wiosna;)
