Rodos



Tak mnie naszło z tym Rodos po kartkach od Monoli, że aż…
wiem, wiem, jestem głupia z tą miłością, ale ona jest naprawdę odwzajemniona, bo chyba tylko tam od pewnego czasu wiem, co to jest pełnia szczęścia. Tak naprawdę, paradoksalnie, myślę, że jestem wielką szczęściarą, że mam to "swoje" miejsce na ziemi. Nawet jeśli z tych czy innych przyczyn nie mogę w nim być tak często, jakbym chciała. Ale mam je.

pożary na Rodos…

…coś tę piękną wyspę w tym roku bogowie z Olimpu z jakichś tam przyczyn znielubili chyba, skoro wciąż ją jakieś doświadczenia spotykają. Słucham wiadomości i smutek mnie bierze, jak zawsze, kiedy pożary trawią ukochaną Grecję. Tak, wiem, tam jest to częste, ale naprawdę za każdym razem tak samo mnie martwi…Rodos jest przepiękną wyspą i w moim sercu zaraz za Kretą się znalazła…
Mam nadzieję, że władzom uda się opanować pożary szybko…
Wklejam zdjęcie, tu w Akropolu w Lindos, widok na Zatokę Świętego Pawła.


Winna wpisu o Rodos;)

Jestem winna dokończenia wpisu o Rodos. Co z tego, jak mi się odechciało?:) Ale wpadłam na genialny pomysł, wkleję to, co pisałam po powrocie do znajomych, najwyżej co nieco uzupełnię. Stąd, uprzedzam, dzisiaj będzie bez polskich znaków, bo wysyłałam to i za granicę.

Tak więc:

Nasz hotel byl nieopodal miejscowosci Faliraki, ale na szczescie nie w samej tej miejscowosci, wlasciwie nawet w samej miejscowosci nie bylismy, tylko przez nia przejezdzalismy w czasie zwiedzania, albo raz podjechalismy na przedmiescia do supermarketu.
No, a co do samej wyspy. ona jest doslownie bajeczna. Ma wiele pieknych plaz, Wiesz, takich w zatokach, mozna sie tam kapac i jest taka sliczna woda, to znaczy jej kolor, tuz przy brzegu i woda jest czysta, bo widac takie male rybki plywajace.

Odwiedzilismy Doline Motyli, tam w pewnych miesiacach roku na taki postoj zatrzymuja sie cmy, ktore na drzwach siedzac sa szare, a jak lataja, widac, ze maja piekne czerwonawo pomaranczowe skrzydelka. Bardzo ladnie to wyglada. Jak my bylismy, to calkiem sporo tych ciem bylo, wiec ladny widok. Potem zwiedzilismy klasztor w Filerimos. Tam jest tez Droga Krzyzowa, a takze taki ogromny Krzyz, ktory w nocy jest podobno oswietlony i widoczny z sasiedniej wyspy Simi, ale i niedalekiej Turcji tez go podobno widac.
Jednego dnia pojechalismy do pieknego malowniczego malego miasta Lindos i tam zwiedzilismy ruiny zamku w nim i starozytny Akropol. Lindos, to obowiazkowy punkt wypraw na Rodos, nie mozna do niego wjechac autem, trzeba stanac pod miastem, a jest duzo waskich uliczek i malych bialych domkow, takze stare kapitanskie domy sprzed wielu wiekow. Jest tam masa turystow, niestety, no, ale co robic. Bylismy w sezonie.
Potem pojechalismy do takiego klasztoru w Tsambika, gdzie pielgrzymuja bezplodne pary i prosza Matke Boska o dziecko. Legenda glosi, ze Swieta Ikona , ktora tam jest zostala w 11 wieku znaleziona przez bezdzietne malzenstwo i potem oni mieli dzieci. Jak sie tam wchodzi (nie wolno robic zdjec w samym klasztorze), to jest ta ikona, wisi, a pod nia wiele zdjec dzieci, ktore narodzily sie po wizycie ich rodzicow w tym klasztorze. Jak sie urodzi dziewczynka, to dostaje imie Tsambika, a chlopiec-Tsambikos, i jedna z kelnerek z naszego hotelu miala na imie Tsambika czyli to chyba dziala;)
Nastepnie miasto Rodos, warto na to miasto przeznaczyc kilka dni nawet i na pewno jakis wieczor, nie tylko dzien. Zamek Wielkiego Mistrza, Starowka, mury, Ulica Rycerska. My w Rodos w sumie bylismy 2 dni i 2 wieczory. Wspaniale sie tam po prostu spaceruje po Starowce, nie dziwie sie, ze zostala ona wpisana na liste UNESCO swiatowego dziedzictwa. Bardzo piekne , romantyczne miasto!
Epte Piges, czyli 7 zrodel, smieszne miejsce, gdzie zaczyna sie zbiornik wodny dla calej okolicy. Mozna tez przejsc podziemnym tunelem az do tamy, zapory, a poza tym ladnie polozone, w lesie, odpoczelismy tam od upalow, jakie panowaly.
Park Rodini kolo Rodos, ale szczerze mowiac az tak nas nie zachwycil, jak o nim super pisali.
Starozytne miasto Kameiros, ruiny, wspaniale i rozlegle, warto zobaczyc. Skala Kameiros i port tamze, urokliwy. Wrazenie robi najwiekszy zamek Joannitow na wyspie w miejscowosci Kritini. Warto zobaczyc, piekne widoki ze szczytu.
Nie mozna tez ominac w czasie swej podrozy na Rodos, miejsca o nazwie Prassonisi, najbardziej na poludnie wysuniete miejsce wyspy, po jednej stronie widac Morze Egejskie, po drugiej Srodziemne. To jest miejsce, w ktorym spotykaja sie maniacy surfingu, straaaaasznie tam "szaleja".
Pojezdzilismy tez w glab wyspy, wjechalismy w gory zagladajac do malych , nieco zapomnianych wiejskich wiosek, warto zobaczyc po drodze tez Kosciol Swietego Mikolaja zdaje sie w Elousie? Kosciol ma piekne freski, warto je zobaczyc.

Rodos -Dolina Motyli.

Jednym z bardziej przyjemnych i uroczych miejsc na Rodos jest Dolina Motyli.

Nazwana tak od gatunku pewnej ćmy, która tam przylatuje, aby się rozmnożyć. Składają tam jaja , w kwietniu larwy się wykluwają i na początku czerwca owady przyjmują już swoją dorosłą postać. We wrześniu motyle, a właściwie ćmy, opuszczają dolinę…i tak to się kręci.

Samo miejsce jest bardzo przyjemne, jest tam wiele przejść wiszących, rodzajów wiszących mostków, po których można przejść nad wodą, a dookoła wszędzie a to siedzące a to lecące motyle. Ich widok jest bardzo przyjemny. Kiedy siedzą na listkach, pniach drzew, czy omszałych głazach wyglądają niepozornie, mają bowiem ciemne zewnętrzne strony skrzydeł , w jasne pasy. Kiedy jednak wzbiją się do lotu w powietrzu robi się czerwono…gdyż ich wewnętrzna strona skrzydeł ma taki właśnie kolor.

W samej Dolinie wspaniale można się zrelaksować i odetchnąć od gwaru i skwaru, gdyż dzięki zalesieniu i zieleni wokół, której tam nie brakuje, nie czuć prawie upału i gorąca.

Rodos – Miasto Lindos…

Jednego dnia pojechaliśmy do miasta Lindos, które jest obowiązkowym punktem wypraw dla tych, którzy Rodos odwiedzą.
Jest to bardzo ładne miasto, małe, malownicze , domki ciasno stoją jeden przy drugim. Do samego miasta autem się nie wjedzie, trzeba zaparkować nieco poza, ale to dobrze, bo tylko dodaje to klimatu.
Są tu rezydencje kapitanów, które poznać można po kamiennych ozdobach na froncie ponad wejściem, które mają przedstawiać splątaną kapitańską linę. Budowane one były pomiedzy 15 a 18 wiekiem.
Nad miastem góruje wzniesienie na terenie którego znajduje się starożytny Akropol, który to otoczony jest murami Zamku Joannitów. Widok ze szczytu , właśnie z terenu Akropolu bajeczny! Szczególnie na przepiękną Zatokę Świętego Pawła, który to tu właśnie przypłynął w roku 58 naszej ery, aby rozpocząć ewangelizację wyspy.

Rodos, raj na ziemi…

Przyznam się, jechałam tam pewna, że nic nie zagrozi mojej wielkiej i nieskończonej miłości do Krety i tu nagle wielka niespodzianka…Zaskoczenie…Rodos zachwyciła mnie tak bardzo , tak oczarowała swym urokiem, spokojem, miłymi zakątkami, że w mym sercu zajęła drugie miejsce, jeśli nie ex aequo z Kretą.

Cała wyspa mała, można spokojnie objechać ją całą samochodem w jeden dzień, ale to tylko dodaje jej uroku. Naprawdę, mogłabym mieszkać na takiej wyspie…właściwie nie pogniewałabym się na los, gdyby kiedyś podarował mi domek na Krecie lub Rodos właśnie…marzenia;))

Mieszkaliśmy nieco za Faliraki. Same Faliraki są podobno uważane za koszmar. O tym, że faktycznie z Grecją niewiele mają wspólnego przekonaliśmy się będąc tam raz , nie , przepraszam, dwa razy. Oba przejazdem, w celu nabycia wody mineralnej w jednym z miejscowych supermarketów. Miejscowość bowiem nastawiona jest totalnie na angielskich turystów.

Nasz hotel jednak na szczęście położony był jakiś kawałek od Faliraki, najpotrzebniejsze sklepiki dookoła były, więc miejscowości tej nie musieliśmy odwiedzać. Za to po stronie wschodniej, na której leżała ta miejscowość i nasz hotel są piękne plaże, długie, piaszczyste, przepiękne. No i, co było dla nas ważne i o co się dowiadywaliśmy przed wyjazem , nie wieje tam ten koszmarny wiatr, jaki wieje od strony zachodniej , na przykład w Ixia.

Przed wyjazdem nasłuchaliśmy się, jaka to wyspa sucha i skalista i szczerze mówiąc , spodziewalismy się zupełnie "łysej" wyspy, a tu wielkie zaskoczenie, miłe oczywiście, wiele zieleni , piękne lasy! Ponieważ byliśmy w okresie upałówi suszy, więc nie raz przy wjeździe do lasu widzieliśmy wóz straży pożarnej.

Tak, czy siak, wyspa bardzo ładna i warta odwiedzenia. Więcej napiszę za jakiś czas, jak wena twórcza na mnie spłynie…