są:-)

Nie będę pisać o kolejnej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego, chociaż to wydarzenie na pewno stało się jakimś fragmentem mojego dzieciństwa, ale ten temat niech sobie zawłaszczają politycy. 

Pochwalę się natomiast tym ,że jednak mamy sikorzych gości. Wczoraj przyleciał zwiadowca. Jak dla mnie wyglądał na szefa, z racji szerokości paska na piersi (była to bowiem bogatka). Może nie doczekał się satysfakcjonującego go raportu od podwładnych skoro sam się pofatygował. No, tak czy siak, podziałało i oto dziś co chwilka jakiś głodomór do nas zagląda. Super:-) 

wiosenny wpis…

…wreszcie, wreszcie można było odbyć spacer do lasu, taki porządny, z długim łażeniem, wypatrywaniem i nasłuchiwaniem ptaków, poczuciem solidnego zmęczenia…
Ja wiem, że są osoby, które zimę lubią, wiem też, że Wy wiecie, że ja zimy nie cierpię. Co zawsze rozumiem z większą mocą w ten pierwszy naprawdę wiosenny dzień, kiedy aby wyjść na spacer nie muszę wdziewać stosów krępujących ciuchów, kiedy powietrze pachnie tak, że aż się w głowie kręci, kiedy las, do którego się idzie aż krzyczy z życia. Taką porę roku kocham. Zimy nie, bo kojarzy mi się ze śmiercią. Rozumiem, że ona podobno po coś jest, ale kochać jej nie muszę, z roku na rok mniej dobrze znoszę , za to wiosnę witam z coraz większą radością;) Tak czy inaczej, dziś poszliśmy do lasu, który jak napisałam aż krzyczał z radości za sprawą ptaków. Darły się albo śpiewały kusząco zięby, kosy, kowaliki, widzieliśmy pełzacza. Chyba słyszeliśmy rudzika. Nie wiem, co z dzięciołami bo coś mało ich słyszeliśmy w porównaniu z zeszłym rokiem. A dzięcioły wiadomo muszą być w lesie, bo mu jak mało które ptaki oddają przysługę.
A na polu już są skowronki:)
Niech żyje wiosna;)