…mnie przyciąga? Przywołuje najwyraźniej, skoro w tak krótkim czasie , tym razem dzięki uprzejmości Czary , otrzymałam pocztówkę z Paryża właśnie. Tym bardziej bardzo oryginalną bowiem nie z widokiem turystycznym a raczej historycznym, bowiem dokumentującym wydarzenie sprzed równo stu lat, jakie miało miejsce w mieście nad Sekwaną, która to Sekwana wylała i spowodowała powódź. Na mojej kartce widać zalane miasto, dwa domy i łodzie z przewoźnikami, którzy najwyraźniej na tym zarabiali przewożąc ludzi.
O tej powodzi sprzed stu lat dowiedziałam się z tego wpisu u Czary. Jej opis wydarzenia zainteresował tym bardziej, że napisany naprawdę interesująco.
Zawsze mówię, że z Waszych blogów sporo się uczę o świecie, serio, serio;)
Za kartkę i bardzo ciepłe na niej słowa Czarze ogromnie dziękuję.
Paryż, znowu Paryż;)
…i Sztokholm zagościły u mnie w skrzynce.
Oprócz przesyłek urodzinowych zastałam w skrzynce dwie pocztówki niespodziankowe totalnie, jakimi były z Paryża i ze Sztokholmu właśnie.
Trzecia w niedługim czasie pocztówka z Paryża (tym razem otrzymana od Capucine), hmmm, czyżby to miasto coś mi sugerowało? Zapraszało w swoje progi? Na razie i tak nic z tego ale nie powiem kusi. Tym razem na kartce ujęcie stoiska bukinisty (napisało mi się najpierw stosika ale czyż bukiniści nie mają smakowitych stosików książkowych na swoich stoiskach?:), przy drzewie na pierwszym planie a w tle kawałek Katedry Notre Dame de Paris. Na pewno przechodziliśmy i to pewnie niejeden raz obok tegoż sprzedawcy, ha!
Kartka ze Sztokholmu od Monoli zaś zdecydowanie w klimacie zimowym. Ścięte lodem nabrzeże, oświetlone wesoło barki przy nabrzeżu i rozświetlone również owe kamieniczki z zamkowymi elementami w tle, o których z Ekolozką swego czasu sobie rozmawiałyśmy w tym wpisie.
Dziękuję dziewczyny za miłą niespodziankę;)
Muzeum Rodina.
Wystaliśmy się po bilety z godzinę. Co akurat miało miejsce podczas dnia, kiedy lało. A my staliśmy po owe bilety na zewnątrz tę godzinę, coby była jasność;) Wszystkie prognozy pogody netowe na dzień ten zapowiadały "przelotne deszcze". Jak to się nazywało przelotny deszcz, to ja nie wiem, jak wygląda, jak prognozy zapowiadają obfite opady. Jednym słowem lało. To był dzień ostatni, na który zaplanowaliśmy sobie owo muzeum właśnie, jak i zakupy popołudniu i wierzcie mi, zwiedzanie piechotą sensu by nie miało. Samo muzeum ma kolekcję rzeźb na dworze, więc w pewnej chwili jakieś 10 czy 15 minut spędziliśmy pod daszkiem chroniącym jedną z kolekcji, bo nie było sensu wyłażenia na ulewę. Brrrr…w Paryżu kiedy pada, to leje, bez dwóch zdań.
I nawet słynny "Myśliciel" wydaje się wtedy jakiś bardziej zamyślony, melancholijny?

kiedy w Paryżu leje…
…to Wieża słynnego Pana E. wygląda tak…

Ogród Luksemburski…
…należący do Senatu, jak mówi przewodnik. A jest to miły park, który jest miejscem relaksu i odpoczynku nie tylko dla studentów. Młodsi, starsi. Również znani. Lista sławnych osób przechadząjących się jego alejkami jest długa…

gargulce zwane u nas…
…również mniej wytwornie "rzygaczami" są istnymi dziełami średniowiecznej sztuki. I tak oto jeden z nich z Kościoła Świętego Mederyka (Saint Merry). Kościół zwiedzić można przy okazji odwiedzin Centrum Pompidou, wchodzi się od rue Saint-Martin lub rue de la Verrerie.

w Panteonie, w podziemiach…
znajdują się groby osobistości zasłużonych dla Francji. Są też trumny Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża, Pierra Curie. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu, na jednym z niewielu grobów były kwiaty i szarfa, jak się można doczytać, od uczniów polskiej szkoły.

Musee de l
Kolejne, które jest jak dla mnie obowiązkowe;) I to nie tylko ze względu na ogromne panneau ze słynnymi Nenufarami Claude Moneta. Jest tam ciekawy zbiór sztuki, zarówno Renoira, Moneta, Cezanne’a jak i Deraina, Modiglianiego.
Mnie zachwycił między innymi ten portret autorstwa Andre Derain’a, a jest na nim Madame Gauillaume.

Plac Wogezów.
Czyli Place des Vosges, do którego piechotką dojść można z dzielnicy Marais (jednej z bardziej urokliwych dzielnic Paryża).
Podobno jest to jeden z najpiękniejszych placów tego miasta, a to za sprawą idealnego rozkomponowania architektonicznego dookoła. Ma ponoć doskonałe proporcje. No i najważniejsze, kamienice przy nim zamieszkiwane, zostały zbudowane w 17 wieku! Mieszkał tam (jest nawet dom muzeum, którego nie odwiedziliśmy) Wiktor Hugo. Pośrodku placu jest uroczy skwerek skwapliwie wykorzystywany przez młodszych i starszych do leniuchowania. Na naszych oczach spało się tam, bawiło, miało się imprezę z serkiem i białym winem, czytało itd. Bardzo przyjemne miejsce.


