
Podobno początki tego Kościoła Michała Archanioła na końcu wioski Episkopi mają sięgać VI wieku. Prawdopodobnie tak. Szkoda, że mogliśmy obejrzeć go jedynie z zewnątrz. Wraz z kilkoma innymi turystami, którzy również przybyli przed południem, mogliśmy jednak tylko podziwiać go z zewnątrz.Wielka szkoda, ale cóż, mówi się trudno. W każdym razie cechuje go bryła, podobno jest jedynym na Krecie kościołem w kształcie rotundy.
bizantyjskie kościółki…
…bardzo lubię je odwiedzać, a tych na Krecie na szczęście nie brak.Praktycznie we wszystkich przewodnikach dają namiar na ten, czy ów. My zachwyciliśmy się szczególnie jednym. Był to mini kościółek, nie wiem, czy dziesięć osób tam wejdzie?:) Kościółek Agios Stefanos mieścił się około półtora kilometra za wsią Drakona, wyglądał niepozorniutko, kiedy doszło się do niego alejką dębową, która wiosną ponoć ma rozkwitać za sprawą cyklamenów kreteńskich. Chwilowo cyklameny nie kwitły, za to okolica kościółka zdawała się być sielska i anielska.
Jednak to, co ujrzeliśmy w środku przeszło moje oczekiwania. Owszem, freski z XIII wieku, ale nie sama ich obecność, chociaż to oczywiście też, jednak fakt, że ów maleńki kościółek miał sufit i ściany tak blisko człowieka, który się w nim znajdował, że jakby ktoś chciał, mógł praktycznie dotknąć ich! Czego oczywiście nie zrobiliśmy, ale wrażenie jest niezwykłe! Obecność tak starej sztuki tak blisko człowieka, no, jak w reklamie-bezcenne!

najstarsza oliwka na świecie…
Podejrzewam, że niewiele osób o niej wie, aczkolwiek jeden przewodnik ("Globtrotera") o niej wspomina.
A rośnie sobie ona w mieścinie zwanej Wouves, niemal w centrum miejscowości. Robi wrażenie! Na tabliczce obok piszą, iż ma podobno około 3 tysiące lat (przewodnik mocno ją postarza, ale w tej kwestii wierzę jednak tym, którzy tabliczkę obok oliwki stawiali) i jest najstarszą oliwką na świecie.
Wiecie, jak lubię oliwki. A jak nie Wiecie, to już Wiecie.
To dla mnie magiczne wręcz drzewa…Pomiziałam ją z namaszczeniem, po czym kiedy odjeżdżaliśmy zauważyłam miejscowego nieletniego, jak się na nią wspinał. Żadnego szacunku dla Takiego Drzewa!;))

Starożytne miasto Aptera…
a raczej jego ruiny. Podobno miasto to zamieszkiwano już około 1000 r.pn.e. albo jak mówi inny przewodnik dopiero od 7 wieku przed naszą erą. Oprócz ruin miasta doryckiego (w tamtym czasie jednego z najważniejszych ośrodków handlowych Krety) obecnie są tam pozostałości budowli rzymskich i greckich.

Wioska Polirinia…
podobno są tam ruiny starożytnego miasta. Prawdopodobnie tak;) My widzieliśmy niewielką ich część. W prażącym słońcu wymiękliśmy mając przed sobą perspektywę wspinaczki pod górę. Za to sfotografowałam samą wioskę, stanowiącą według mnie, oczywiście, świetny przykład kreteńskiej wioski. No i są tak lubiane przez turystów akcenty biało-niebieskie;)



wyprawa…
z refleksją, czyli podczas wyprawy na Półwysep Akrotiri, odwiedziliśmy Cmentarz Aliancki z czasów wojny, zarówno walczących w czasie słynnej Bitwy o Kretę, ale i później. Powiem tak. Nie spodziewałam się, że zrobi on na mnie aż takie wrażenie. A zrobił. Jak pisał przewodnik, na wielu grobach nie ma nazwisk, a są napisy "Znany tylko Bogu". Są też oczywiście te z nazwiskami, przy jednym grobie, zdaje się, że żołnierza z Nowej Zelandii, przystanęłam wzruszona. Obok jego grobu stoi zdjęcie najprawdopodobniej jego wnuczki, ze Ślubu wraz z ciepło skreślonymi słowami do dziadka, którego nigdy się nie znało. Setki prostych nagrobków są umiejscowione "frontem" w stronę Zatoki Soudha i szczerze mówiąc, można powiedzieć, że z iście rajskim widokiem. Cmentarz jest bardzo wypielęgnowany i zadbany, koło nagrobków rosną krzewy róż i kwiaty, a kiedy praży słońce, dookoła leniwie krzątają się pszczoły odnosi się wrażenie wszechogarniającego spokoju. Księga pamiątkowa , do której można się wpisywać, również zapełniona po brzegi. Odwiedzających najwyraźniej bardzo, bardzo dużo i wpisy bardzo emocjonalne. Podejrzewam, że spora część wypoczywających Anglików odwiedza tam po prostu w czasie wyjazdów wakacyjnych również groby bliskich.
Pochwała dla przewodnika Thomasa Cooka, który jako jedyny,odnotowuje, że jest tam również nagrobek polskiego lotnika, który zginął w czasie bitwy z załogą brytyjskiego samolotu. Oto jego nagrobek:
a to ogólny widok cmentarza:

uliczki Chanii…
kryją w sobie odnogi, w których mieszą się urocze tawerny, takie, jak ta na przykład:
a na swojej drodze napotykamy zarówno uśmiechniętych Greków , jak i innych mieszkańców miasta, tu chyba niekoniecznie zadowolonych z tego, że się im przyglądamy:
Kreta. Kreteńskie wspomnienia…
Zachodnia Kreta, którą teraz przyszło nam odwiedzić, wydała nam się nieco inna od tej środkowej (za to podejrzewam, że podobna do wschodniej, którą zaledwie "liznęliśmy" podczas pobytów poprzednich). Ta część zdaje się być znacznie mniej nastawiona na turystykę, chociaż oczywiście są tam i hotele, jakżeby nie, i sklepy itd. Ale ogólnie wyczuwaliśmy klimat mniej turystyczny. Nawet samo miasto Chania, do niedawna stolica Krety, wydała nam się o wiele mniej turystycznie klimatyczna, niż Retymnon. Może to dlatego, że byliśmy tam już na pewno w czasie o zmniejszonym turystycznie natężeniu, ale coś mi mówi, że tam jest taka atmosfera i w sezonie. Czasem wiązało się to z nie do końca powiedzmy poprawnym opisaniem dojazdu do zabytku danego, za to wiele razy odczułam satysfakcję, że kiedy już gdzieś tam trafiliśmy, to…no właśnie, okazywało się,że ze wszechmiar było warto.
Chania prowadzi, o ile się zdołałam zorientować, nieformalną "walkę" z Retymnonem o miano najpiękniejszego miasta na Krecie. Według mnie oba miasta są urocze, mają swój klimat, ale chyba muszę przyznać, że faktycznie, Chania wydała mi się ciekawsza i z fantastyczniejszym klimatem.
Wędrówka uliczkami, w których ledwo co mijasz się z przechodniem z naprzeciwka a także ze stolikami z tawern ustawionymi wzdłuż uliczki robi wrażenie i pozwala na co i rusz natykanie się na widoki godne uwiecznienia na fotografii gdyż ma się wrażenie, że miasto prawie nie zmieniło się od jego początków. A jest to miasto, na którym odcisnęły wpływy rozmaite nacje i kultury, poprzez swoje nim władanie, tak więc jest to swoista mieszanka grecko-turecko-wenecka. Niezwykłe połączenie, szczególnie w architekturze.
Muzeum Archeologiczne kryje ciekawe zbiory, warto jest też według mnie, odwiedzić Muzeum Morskie, przy czym daję znać, o czym się nie doczytałam w żadnym z przewodników, że Muzeum Morskie ma swoje dwa oddziały. Jeden tuż u wejścia do portu, drugi też przy porcie, ale po przeciwległej stronie, kiedy się ma zamiar dotrzeć do latarni morskiej, a więc jest to krótka, ale wyprawa, jeśli chce się odwiedzić dwa oddziały tegoż. Ja natomiast bardziej polecam ten oddział u wejściu do portu z racji niezwykle ciekawych eksponatów dotyczących bitwy o Kretę.
Najbardziej jednak polecam, kiedy będziecie w tym mieście, po prostu pospacerować sobie po nim z szeroko otwartymi oczami, aby nie umknęło Wam jego piękno i urok.
Wstawiam zdjęcie z portu z widokiem Meczetu Janczarów i latarnią morską.
Wycieczki arecheologiczne
Wrzesień, za oknem lato, a mnie się wspomina Kreta ciągle…za krótkie te pobyty stanowczo:( Ale , czy mogłabym tam żyć? Nie jestem pewna, jak bardzo "kochają" oni obcych, którzy im mogą zabrać pracę. Może lepiej, że jeżdżę tam tylko na wakacje?
A że się marzy kiedyś taki domek w widokiem na morze? Pomarzyć zawsze można , a już po wejściu Polski do strefy Unii Europejskiej, zawsze:)
Dolina Amari, to jak napisałam, jedno z bardziej urokliwych miejsc na Krecie. Ładną wycieczkę można też odbyć udając się na Płaskowyż Lasithi , po drodze mijamy wiekowe kamienne wiatraki, to one kiedyś miały za zadanie nawadniać tę krainę. I teraz w gospodarstwach spotyka się wiatraczki. Mijamy jeden z osiołkiem pasącym się w tle i czujemy bliskość Grecji…
Płaskowyż Lasithi położony wysoko w Górach Dikte, (na wysokości 800 m n.p.m), oglądany z góry jawi się nam jak płaściuteńki fragment ziemi, którego każdy kawałek został wykorzystany pod uprawę. Ładnie się na to z góry patrzy. Odbywając tę wycieczkę, nie sposób ominąć Jaskini , a raczej Groty Diktejskiej, w której według mitologii miał narodzić się Zeus! W jaskini tej znaleziono wiele wot, które teraz można oglądać w Muzeum Archeologicznym w Iraklionie. Muzeum, które naprawdę trzeba odwiedzić.
Innym przyjemnym miejscem wycieczkowym może być miasteczko Agios Nikolaos. Ładny port, zatłoczone o każdej porze dnia i pewnie nocy tawerny i kafejki, liczne sklepiki i drugie interesujące Muzeum Archeologiczne. Warto tam zajrzeć, aby zobaczyć czaszkę mężczyzny, którą znaleziono wraz ze srebrną monetą (zapewne opłatą za przeprawę przez Styks…). W miasteczku jest też inne małe muzeum, a jest to Muzeum Folkloru. Można tam obejrzeć naprawdę ciekawe eksponaty , wyroby kreteńskiego rękodzieła.
Po drodze polecam jeszcze odwiedzenie dwóch interesujących miejsc, a są to ruiny doryckiego miasta w miejscowości Lato. Z tegoż miasta położonego na szczycie roztacza się niezapomniany wprost widok na Zatokę Mirabello. Same ruiny i pozostałości miasta także wielce interesujące.
Drugie ruiny, to ruiny starożytnego miasta Gournia, jest to najlepiej zachwoane na Krecie małe minojskie miasto. Polecam odwiedzenie!
