dwie panie o odmiennych charakterach…

…dawno nie było nic muzycznego z cyklu "co słuchała Chiara".
Na Urodziny zamówiłam sobie dwa muzyczne prezenty. Obie to śpiewające panie (w ogóle przyznaję się, że z solistów wolę zdecydowanie śpiewające kobiety niż panów, cóż, hm), które w dodatku prezentują dwa zupełnie inne bieguny muzyczne ale obie bardzo mi się spodobały.
Jedna pani to dla mnie nowość, to znaczy jej wcześniejsze piosenki w radio słyszałam, ale nie zachęciły aż do jej najnowszej płyty.
Jest to płyta Moniki Brodki "Granda".

Powiem, że skusiłam się na nią po tym, co słyszałam w radio. Zupełnie coś innego, niż wcześniej ta pani śpiewała i co najlepsze, ciekawego. Radość, zabawa z muzyki. Głównie zachwyciła mnie strona instrumentalistyczna tej płyty, dźwięki i brzmienia. No i to, że Brodka w tej płycie taka inna. No, granda po prostu:) Granda, która się podoba i którą z wielką przyjemnością się słucha.
Polecam, oceniam ją na 5 / 6.

Druga płyta to najnowsza płyta Marizy, zatytułowana "Fado Tradicional". Ci, którzy dłużej mnie czytają, wiedzą, że Marizę znam, słucham i bardzo lubię, więc to ta z pań, która dla mnie nie była nowością muzyczną.
I tym razem Mariza nie zawodzi. Na swojej najnowszej płycie wraca do Fado tradycyjnego znanych nam w wykonaniu klasyków ale w swoim nowoczesnym ujęciu i interpretacji.
Na płycie są więc i bardzo nostalgiczne, melancholijne, jak na Fado wykonania, ale również takie, które są jak dla mnie ogromnie energetyzujące.
Interpretacje Marizy według mnie nie zawodzą. Jak zwykle doskonale słychać jej przygotowanie i pełen profesjonalizm, dbałość o szczegóły wykonania i przygotowania interpretacji.
Mariza ma to wielkie szczęście, że w życiu może pracować robiąc to co kocha, co lubi, co jest jej pasją, czym oddycha i żyje. I to się na tej płycie słyszy.
Moja ocena 6 / 6.

„Fado Anthologia II”.




Universal Music Portugal (2009).

Mikołaj się zorientował, że wydana jest druga część muzycznego cacka, co zaowocowało prezentem, który dopiero teraz na spokojnie odsłuchałam. No i oczywiście, zachwyciło. Muszę powiedzieć, a raczej napisać, że ta część nie jest gorsza od pierwszej, trzyma tak samo dobry poziom, tak samo wysoki poziom jak ten płyty pierwszej, którą nie tak dawno polecałam miłośnikom Fado.
Tak, tegoroczna jesień zdecydowanie należy do Fado, do melancholii otaczającej nas, jak gęsta, gęsta mgła…
Znów można oddać się słuchaniu cudownych głosów pełnych mocy i nastrojowych, które przekazują nam coś, co mimo, że nie znamy języka, zdajemy się całkowicie rozumieć. Być może ja tak mam, no, ale mnie nie trzeba tłumaczenia. Nie lubię dosłowności.  Wszystko i tak rozgrywa się w duszy i w sercu.

Moja ocena 6/6.

Moja recenzja pierwszej płyty.