…takie święto przypada dziś w kalendarzu świąt innych niż znane i typowe.
Ma tego pecha, że wybrano datę zbieżną z rocznicą wybuchu Stanu Wojennego. O polityce jednak pisać nie będę. Jestem zmęczona polityką na co dzień.
Tak więc wracam do tematu Święta Księgarza.
W dzisiejszych czasach coraz mniej takich typowych księgarń. A z dzieciństwa tyle ich pamiętam. I pomimo, że wtedy zdobywanie książek wcale nie było takie trywialne jak obecnie to kupowało się, a jakże.
Z dzieciństwa pamiętam ulubioną księgarnie na Broniewskiego, z dodatkowym działem antykwarycznym, w którym swego czasu również się obkupywałam. Nawet pamiętam konkretne tytuły tam nabyte. „Szósta Klepka” Małgorzaty Musierowicz, „Stonoga” Krystyny Boglar czy „Alicja w Krainie Czarów”…
Teraz jak mówię, coraz mniej księgarni z prawdziwego zdarzenia, co nie znaczy, że ich nie ma .
Pierwsze miejsce na wakacjach w tym roku, w którym zrobiliśmy wspaniałe zakupy, to była właśnie kętrzyńska księgarnia.
Tu, w Warszawie, kupuję teraz ebooki ale dla Jasia wciąż jak najbardziej papierowe książki. Mam taką ulubioną księgarenkę , na lokalnym bazarku. Panie już mnie znają, zwłaszcza z jedną z nich się polubiłyśmy. Potrafiła dla mnie zostawić i dać P. torbę z katalogiem wydawnictwa dziecięcego i pocztówkami i zakładkami tegoż wydawnictwa. Ot, miły, serdeczny gest.
Mam tam już stałą zniżkę, oczywiście, ale i pewność, że zawsze mogę tam zamówić dany tytuł i mi go sprowadzą czy porozmawiać o książkach.
I pomimo, że księgarnia nie jest tania, to tam kupuję z racji tego, że chcę aby to miejsce, które polubiłam, utrzymało się.
A Wy ? Macie jakieś swoje ulubione księgarnie?
