…we śnie dzisiaj zajadałam. To chyba wyraża moją wielką tęsknotę za Grecją:) a słodycze? Przynajmniej we śnie się nimi objadłam.
torbę wybierałam…
…we śnie, oczywiście. To pewnie dlatego, że od dłuższego czasu zaczynam odczuwać potrzebę nabycia nowej. A to jeden z najtrudniejszych wyborów, bowiem, szczerze mówiąc, tak naprawdę rzadko kiedy widzę w sklepie coś, co spełnia moje oczekiwania. Są określone kryteria, które torba musi spełniać. Mieć najlepiej dwie wewnętrzne kieszonki (na klucze, dokumenty itd), odkąd się przyzwyczaiłam do kieszeni zewnętrznych powinna być przynajmniej jedna zewnętrzna (bardzo praktycznie, kiedy chce się sięgnąć na przykład po chusteczkę do nosa i nie otwierać przy innych torby z okazaniem zawartości), powinna mieć dwa ucha, nie za długie, nie za krótkie, i powinna mieć odpowiednią pojemność. No i kolor. Nie każdy mi się podoba. Teraz ganiam z moją pomarańczową, co to ją sobie nabyłam lat temu trzy w Wiedniu, ale trochę się już zniszczyła. I pewnie dalej będę z nią ganiać, bo nic fajnego nie widzę. Bo, to , co bym chciała, to pewnie z cyklu "takie rzeczy, to tylko w Erze":)
Ta ze snu, była, o mamo, z wzorkiem Hello Kitty;) lubię na to popatrzeć, ale torby w tym wieku z tym nadrukiem z pewnością bym nie nabyła.
Ja tu sobie żartuję, ale problem powstał…
A Wy? Co jest Wam trudno dla siebie kupić, bo macie co do tego tak spore wymagania, że zwyczajnie rzadko kiedy są one spełnione?
no, to sobie polatałam…
tak, jak wcześniej nigdy nie śniło mi się, że lecę we śnie, tak parę tygodni temu przyśnił mi się lot w pudle. Kartonowym, jak zapewne pamiętają wierni czytelnicy:)
Dzisiaj miałam bardzo dziwne sny. Najpierw cofnęłam się sporo w czasie i znowu spieszyłam się na wykłady. Tkwiłam na przystanku autobusowym i już wiedziałam, że się spóźnię na wykłady. "Cudowne" uczucie. Autobus bowiem nie nadjeżdżał i nie nadjeżdżał…
Za to potem śniłam, że lecę. I to już tak całkiem sama z siebie. Leciałam nad Warszawą, sterowałam swoim lotem. Fajnie było tak po prostu przyjąć, że się lecieć umie. I to pisze zodiakalna Ryba!;)
śniło mi się…
...dzisiaj, że leciałam nad Warszawą…w kartonowym pudle;)) Bardzo się bałam, że oglądając panoramę miasta wychylę się i spadnę na sam dół…Ale za to widok Warszawy z góry rekompensował mi lęk …..słyszałam, że ludziom śni się, że latają, ale raczej sami z siebie. Oczywiście, mój sen musiał zawierać element prozaiczności, czyli ten karton;)
sny …
…wczoraj śnił mi się kominiarz (mam nadzieję, że to dobry sen?:).
A dzisiaj super sen, śniło mi się, że wyjechaliśmy do Egiptu. Ponieważ nie trafimy tam raczej nigdy z pewnych względów, więc przyjemnie było tam znaleźć się we śnie.
Pamiętam, że poszliśmy zwiedzać okolicę, w jakiej mieszkaliśmy i trafiliśmy na plażę a woda była piękna, czysta, klarowna i zachwyciła mnie…I kiedy już miałam się w niej wykąpać…zadzwonił budzik.
Zawsze tak jest;)
Ale takie sny, to proszę bardzo. Przynajmniej mnie nie umęczą.
znowu;(
znowu sen mnie męczył;( znowu nastrój do krzaka;((
zmęczona tym jestem…
Wiem wiem, denerwuję się pewną sprawą i to wyłazi w śnie ale…naprawdę chciałabym móc nie pamiętać snów;(((
z kategorii…
przedziwne:)
dzisiaj dla odmiany śniły mi się Panny Młode. Śniło mi się, że przejeżdżaliśmy wzdłuż pewnej ulicy Warszawy, na której w rzeczywistości są dwa Kościoły, a tu było ich kilka razy więcej i przed każdym z nich była Panna Młoda , oczywiście każda w innej, wymyślnej sukience:) czego to Chiara nie wyśni. Hehe, a liczyłam, że po melatoninie sny się wyciszą;)
Chyba z sześć ich było…tych Panien Młodych…
sny mnie…
wczoraj i dzisiaj wymęczyły wręcz…znowu śnią mi się te, których nie lubię, jak ten o maturze, a raczej fakcie , że jestem tuż przed nią, wiem, że nic nie umiem i zdaję sobie sprawę, że jej nie zdam. Koszmar.
Dzisiaj też głupi sen miałam, wymęczył mnie, dla mnie taki sen, to dzień z głowy, głupie myśli tłuką się po głowie…
Nie wiem, może w tych snach odreagowywuję to, co się dzieje na jawie, ale osobiście wolałabym ich nie pamiętać…
koszmar…
Ostatnio miałam koszmar…ale taki prawdziwy, wiecie, jak z horrorów, w których komuś śni się zupełnie inna rzeczywistość. Z tym, że w horrorach śniący orientuje się, że sen nie jest snem a rzeczywistością a ja na szczęście wreszcie się z niego obudziłam…Śniło mi się, że jestem w jakimś tunelu, miał nisko opuszczony sufit, w pewnym momencie miałam wręcz wrażenie, że jest to niemal trumna…pamiętam, że niby się obudziłam, ale wydawało mi się dalej, że to ciągle ten tunel…zaczęłam krzyczeć, oczywiście obudziłam P., który usilnie zaczął mnie przekonywać, że już dobrze, że jestem u nas w sypialni…pamiętam też to uczucie ulgi, kiedy zorientowałam się, że faktycznie to nieprawda, że to był tylko koszmar…uczucie wielkiej ulgi…
Cóż, widać, że ostatnio mam gonitwę myśli, że kłębią mi się one po łbie i od razu wyłażą w śnie………..
Sen o blogowiczach;))
Właśnie mi się przypomniało, że dzisiaj w nocy miałam prześmieszny sen. Śniły mi się osoby, które znam z blogów. Tylko;) W tym śnie, teraz już go nie pamiętam, ale dział się w Indiach (tak, to najwyraźniej po tym kinie hinduskim takie tło) i śniło mi się, że byli tam Marga, Patekku i Harry. Co się działo, już nie pamiętam, ale zdaje się, że było wesoło. Jak wyglądaliście, też nie wiem, bo nie pamiętam, więc nawet nie powiedziałabym, czy wyobrażenie zgadzałoby się z rzeczywistością. Śmieszny sen:)
