trochę statystyk…

jako, że dzisiaj trafiły się prawdziwe kwiatki (według mnie, oczywiście;), kilka przykładów. Oczywiście , pisząc wpis o tekście na oświadczyny nie przypuszczałam, że stanę się niewolnicą tegoż hasła. No, ale tak się stało. Nie ma dnia, żeby ktoś nie szukał. Tak sobie myślę, że to przedziwna sprawa szukać na necie tego, co powiedzieć komuś, z kim chce się (przynajmniej teoretycznie) spędzić resztę życia. Zawsze przypuszczałam, że ten tekst powinien płynąć głównie z serca, ale widać się nie znam. Wolałabym osobiście nigdy nie wiedzieć, że mój facet szukał czegoś takiego w necie.

Tak więc poszukiwania tekstu na ten dzień pojawiają się już regularnie. Ponadto wyrażenie "czego nie lubię" (czemu czegoś takiego ludzie szukają pojęcia nie mam).

Regularnie pojawiają się też niestety "Triada reklamacje" i "Deichmann reklamacje", co chyba nie stanowi najlepszej reklamy dla obu firm;)

Dzisiaj było trochę fajnych, a mianowicie:
"czy teściów da się zmienić?". Szczerze? Nie;)

"humanista czy inżynier" (ciekawe, czy to wybór na przyszłość, czy też zastanawianie się nad profesją przyszłego męża na przykład:).

"wpisy z pozdrowieniami z wakacji" (kolejny obdarzony jak widzę fantazją, co to nawet taki tekst musi wynaleźć w internecie).

Ale moim zdaniem na złoto i nagrodę w postaci wirtualnego uścisku dłoni prezesa zasługuje dzisiaj według mnie

"rzeźba na rocznicę ślubu"…

Tadam;)
A ja daję się nabrać w rocznice tylko na kolacje i kwiatki, myślałby kto;)) Następnym razem P. się nie wykręci i rzeźby sobie zażyczę, a co?:)

Fajny łańcuszek;)

W odpowiedzi na apel La_polaquity (co mi się w przypadku łańcuszków nieczęsto zdarza;) rysowany portret mój własny;) Rysował P. Nie chciał mi dodać (nie wiem, czemu???????:) anielskich skrzydeł czy to aureolki. Hm, widać mam wredny charakter;)
Hmmmm, nie umiem wybrać 5 osób, których zabawne portrety chciałabym widzieć. Może ktoś z Was zechce wziąć udział w zabawie i da mi znać. Zapraszam. Po kliknięciu na obrazek pojawia się edytor obrazków. (Brejn, może Ty się skusisz???:))).

samo życie;)

…jak już namówiłam P., żeby wstawił film z pokazu fajerwerków, to udało mi się Go namówić na wstawienie pasjonującego odzwierciedlenia układów damsko-męskich w świecie przyrody a mianowicie walki (na szczęście bez ofiar) dwóch samców Łysek o względy dopingującej ich damy. Spójrzcie, jak pani uroczo obserwuje walczących. I jak to w życiu bywa, pewnie jaja będą z silniejszym;) Filmik nakręcił P. jakieś około roku temu, w Amsterdamie będąc…

dialogi na cztery nogi…ku pamięci…

Władimira;)…w TV leci TVN 24, jest relacja z objęcia prezydentury w Rosji. Patrzymy i komentujemy.
Ja: "P., Ty wiesz, ile lat ma Miedwiediew?
P: "No, nie wiem, ile?"
Ja (przejęta): "42, co oznacza, że jest tylko 4 lata od Ciebie starszy"…
P:" Czy to oznacza, że za cztery lata mogę kandydować na prezydenta Rosji?"

Kurtyna;)

to jest to miejsce, w…

…którym możecie się ze mnie pośmiać a propos moich zdolności do zmian wszelakich. Tak, można powiedzieć, że jestem najwyraźniej cholerną tradycjonalistką. Tak się za kotem stęskniłam, że jako córa marnotrawna powróciłam do niego;) Howgh.
Cieszcie się, że oprócz takich typów dawno dawno temu były i inne. Inaczej ciągle na obiad szamalibyście mamuta i malowali malowidła w jaskini Lescaux;)

ja wiem, wiem…

…utrwala to stereotypy (na przykład blablających przez telefon kobietek itd),  i w ogóle, ale nic na to nie poradzę, że mnie ten skecz rozwala;)) a ponieważ mój nastrój jest raczej średni (brak słońca za oknem na pewno nie pomaga), to sobie go oglądam…


na kolana! czyli dlaczego nie…

…noszę korali.
Nie wiem, może to 1 kwietnia tak mnie nastroił. Kolejny dzień "obligatoryjny", jak ja to nazywam, w którym trzeba sobie sprawiać żarty i dworować. Eeee, na siłę nie umiem, ale napiszę coś weselszego, a  dlaczego akurat taka historyjka będzie, sama nie wiem, coś mi się drogą skojarzeń przypomniało i padło na dzisiaj, że napiszę. O tym, dlaczego w mojej kasetce z biżuterią nie ma ani jednej sztuki korali, żeby nie wiem, jak urokliwe były. A mianowicie, że Chiara nosić korali nie może. Nie może i basta. Nie, nie żadna tam alergia, czy coś. Po prostu jej nie wolno;)
Zaczęło się w pierwszej licealnej, a raczej pod jej koniec, kiedy to dziecię po wyjątkowo udanym zakończeniu roku szkolnego stało w gronie innych dzieciątek po odbiór jakowejść nagrody książkowej za ładną średnią (nigdy potem już w liceum takiej ładnej średniej nie miałam, niestety;)). Dziecię przywdziało na tę okazję jakąś suknię a do tego zawiesiło na szyi sznurek z nanizanymi paciorkami z rzekomo kryształu górskiego. Od wczesnej młodości awersję do publicznych wystąpień miałam, co nawiasem mówiąc, zostało mi do dziś, więc sława omija mnie szerokim łukiem (na szczęście;). Stałam więc przed tą resztą ludzi ze szkoły i głównie, co oglądałam, to czubki własnych butów z nadzieją, że dadzą wreszcie tę książkę i będzie można pójść sobie. Ktoś tam wyczytywał nazwiska, padło moje i oczywiście, w momencie, kiedy ruszyłam co się stało? Bach. Rozwalił się naszyjnik z kryształkami…kryształki urokliwie sypnęły się na ziemię a ja nieco mniej urokliwie buchnęłam na kolana je zbierać. Uroczy występ publiczny, doprawdy;)
Następny taki odbył się cztery lata później, kiedy stwierdziłam ,że chyba klątwa korali minęła. Wybrałam ci się ja z wizytą do szpitala do kogoś, kto tam leżał. Ten ktoś w tamtej chwili był dla mnie na tyle ważny, że postanowiłam się ustroić i padło na korale. Korale nabyte w indyjskim sklepie, składały się z 3 sznurów z nanizanymi na nie najrozmaitszych kształtów i kolorów paciorkami, ogólnie mówiąc, była ich cała masa;) Daleką drogę autobusem przetrwałam, a katastrofa zdarzyła się, kiedy weszłam już na korytarz, na którym znajdowała się sala, w której leżał pacjent. Tak, słusznie się domyślacie, pękł jeden ze sznurków i koraliki spadły i rozpierzchły się na całą długość szpitalnego korytarza. A ja znowu buch na kolana i dawaj zbierać.
Trzecia i ostateczna próba miała miejsce w czasach studenckich, kiedy to grupa wybyła na wyjazd naukowy do grodu Kraka. Korzystając z chwili czasu postanowiliśmy się powłóczyć po krakowskich galeriach. Ja miałam na sobie piękne bursztynowe korale. I tak, słusznie się domyślacie, kulminacja nastąpiła w jednej z galerii, kiedy to korale nagle, z niewiadomej przyczyny , zerwały się i …tak, wiem, powtarzam się, wylądowałam na kolanach. Nie ja jedna,zresztą, bowiem wtedy w poszukiwaniu ich uczestniczyła większa część grupy znajomych mi towarzyszących a nie wiem, czy i  nie pani z galerii.
Przygoda z bursztynami stała się przysłowiowym "dotrzechrazemsztuki" i stwierdziłam od tamtej pory, że niech będą najpiękniejsze, niech cieszą szyję i oko, ale nie moje, gdyż ja się za korale nie zabieram:)

otrzymane netem;)


Kochanie, wyrzuc smieci!

Kurna, dopiero co usiadlem!

– A co do tej pory robiles?

– Lezalem.

***************************

– Kochanie! Chcialbym dzis pójsc z kolegami na mecz,
potem na

kregle,a pózniej
wpadlibysmy do knajpki…


A idz, idz… Czy ja cie za rogi trzymam…?

***************************

– Wróbelek na galezi siedzi czy kuca?

– Kuca, bo jakby siedzial to by mu nózki
zwisaly.

*************************

Mloda ortodoksyjna para Zydow przygotowuje sie do slubu. Poszli


do rabina, aby zadac mu pare
pytan.

– Czy to prawda, ze
kobieta i mezczyzna nie moga ze soba tanczyc?

– Tak to prawda – odpowiada Rabin – Z powodów moralnosci


kobieta i mezczyzna moga
tanczyc tylko osobno.


Nawet, jesli sa malzenstwem?

– Tak.

– A co z
seksem?

– Bedziecie
malzenstwem, wiec nie ma zadnego problemu.

– A mozemy próbowac róznych pozycji?

– Oczywiscie.

– Kobieta moze byc na górze?

– Jak najbardziej.

– Mozemy to robic na pieska?

– Jesli lubicie.

– A na stoaco?

– Na stojaco kategorycznie nie!

– Ale Rabbi, czemu na stojaco nie?

– Bo to moze skonczyc sie
tancem!

********************************

Policjant rozwiazuje krzyzówke. Wstrzymuje sie przy
hasle: >

"Najwiekszy ptak
na trzy litery".

Chwilke
pomysli, podrapie sie za uchem, po czym z duma pisze:

… "MÓJ"