Piosenka za mną „łazi”…

Finetko, uśmiecham się do Ciebie, odkąd odkryłaś po kilku dosłownie zdaniach, o co mi chodziło wtedy;)) pamiętasz…teraz "łazi" za mną piosenka w wykonaniu Gerarda Depardieu , przynajmniej wiem, kto śpiewa…Podobno to z przymrużeniem okaz wykonanie przeboju Iglesiasa starego we Francji…

Niestety, próby wygooglowania nic nie dają…może ktoś z Was zna tytuł piosenki? Puszczają ją teraz często w Jedynce, a ja miałabym ochotę ją mieć, ale nie bardzo wiem, jak znaleźć…

sportowy weekend dla Polski…

Małysz po raz drugi na pierwszym miejscu! Wczoraj i dzisiaj, hura, niech wraca dobra forma! Szczypiorniści, zdobyli srebro, szkoda, bo bardzo im kibicowaliśmy, żeby udało się zdobyć złoto, no, ale drugie miejsce też dobre, chociaż szkoda, że ostatnio nasze drużyny tak daleko zachodzą a potem w finale jakoś wena i fart opuszcza. Ale i tak się cieszymy!

budzik nocną porą, czyli…

…jak dobrze mieć sąsiadów…
Druga noc zarwana. Dziś przynajmniej weekend, ale wczoraj było nieciekawie. Od dwunastej do drugiej w nocy wyło. Najpierw myśleliśmy, że komuś włączył się alarm, potem zorientowaliśmy się, że to czyjś budzik, a raczej, radioalarm, radiobudzik…Budzik tak słychać, jakby stał u nas w sypialni na stoliku nocnym…"super";/ a alarm ma taki niecichy i upierdliwy, jak to alarm… wczoraj wyłączyło się o drugiej…dziś włączyło dokładnie, jak wczoraj, czyli za pięć północ, więc jest nadzieja, że może całą noc nie będzie wyło, tylko się wyłączy znowu o drugiej? Najpierw byliśmy pewni, że to ci z góry, nie zdziwiłoby nas, tym bardziej, że wyjechali na wakacje…ale nie, dziś obeszliśmy dom i wiemy, skąd dochodzi dźwięk…Wszystkim, którzy tak psioczą na ochronę odpowiadam, że ja nie ma dnia, żebym nie cieszyła się, że jest. Bo to ochrona zadzwoniła do właściela mieszkania i dowiedziała się,że facet jest na TYLKO dwudniowej delegacji i że hura, jutro wraca…No, ja myślę…bo kolejnych nocy nie miałabym ochoty zarywać…
Jak dobrze mieć sąsiada…;/

walczę sobie z uchem;)

raz ja górą, raz ono…ale zawzięłam się…nie ma tak, że po 15 latach od przebicia się zbuntuje. Po wymoczeniu w spirycie kolczyków włożyłam stare, stareńkie, których chyba z 8 lat w uszach nie miałam, cienkie kółka, kółeczka właściwie, tak cienkie, że ledwo co w ciele się styka to złoto, więc może się uda. Nie podobam się sobie bez kolczyków. Poza tym przebite dziurki widać, więc tym bardziej opcja bez mnie irytowała. Trzymajcie kciuki. Nie dam się tym razem;)

no i czemu mnie nie dziwi, że…

…dziś się dowiedziałam od przyjaciela z Japonii, że wysłał nam kalendarz, z Panem Fuji, tylko, heh, jakby to powiedzieć, miesiąc temu? No i oczywiście, nie dostałam go;( super…za dobrze było, że wczoraj łaskawie dostarczono mi płytkę z Australii, w końcu taki kalendarz na pewno był fajny;/ najgorsze, że praktycznie nic nie mogę zrobić…ale może podam adres mojej Mamy, już sama nie wiem………

poziom agresji…plus update do wpisu;)

…wydzielany przez niektórych polskich forumowiczów nieustannie mnie jednak zadziwia. Przy okazji, dwa dni temu w Jedynce jakiś spec od polskiego języka powiedział, że poprawnie powinno mówić się "forowiczów" a nie "forumowiczów" ja jednak nie przekonam się do pierwszej formy;)

Ale , wracając do tematu, niby wiem, że na polskich forach najwięcej złośliwości , ale generalnie na tematycznych na ogół jest spokojnie. A tu się okazało, że nie. Dostałam porcję jadu. Ale tak bez sensu wystosowanego, tak jakoś od czapy , że aż się zadumałam. Budzę w kimś najwyraźniej tak niedobre emocje, że ulał , ulała, bo to babka, z siebie przy pierwszej nadażającej się okazji…wpisałam ją sobie do nieprzyjaciół, bo po cholerę się denerwować, ale autentycznie mnie zdziwiło…wiem, że nie musi mnie każdy lubić,ale po pierwsze, przecież się nie znamy, bo jesteśmy tylko dla siebie dwoma nickami w jakimś tam miejscu w necie,  nigdy z tym nickiem nie dyskutowałam , nie posprzeczałam się, po prostu kogoś tak drażni mój nick, że sobie ulał jadu. No nic, jeśli to jej pomoże nie mieć wrzodów, to zaliczę to na mój uczynek dobry na dziś…niemniej jednak pozostaję w lekkim osłupieniu…;)

update do wpisu:

zrobiło mi się jednak miło, bo ta osoba napisała do mnie …przeprosiliśmy się po tej wymianie zdań. Okazuje się, że chyba warto wyjaśniać takie niejasności słowne, jakieś potyczki niepotrzebne.

Szacunek do tego Kogoś, bo ja jako wredota chodząca, mam problem z wyciągnięciem łapy na zgodę…

ach, żeby to wszystkie spięcia na necie w tak ok sposób się kończyły, to by życie było milsze.

Marga, może doczekasz, że Twój anonym;) się przeprosi;))

Polak Polakowi wilkiem, czyli…

Polonia na obczyźnie. Miałam iść czytać Murakamiego, ale …zatrzymał mnie komentarz Margi o jednym z "gości", który u niej na blogu się wpisał. Wpisał i popisał. W sumie wuj wie, jaki tam z niego ? niej? Polonus, może i taki, jak ze mnie, czyli jak z koziej dupy trąba, ale…ulał jadu. Takiego polskiego, swojskiego;) nie ma to tamto, konkretnie pokazał, co i jak. Hmmm, mam masę znajomych po świecie rozsianych. Całym świecie, żeby nie było. I niestety, mało z nich pozytywnie się o Polakach na świecie wyraża. A raczej o Polonii może. Ja wiem, że może są wyjątki i mam cichą nadzieję ,że są, bo jakoś tak głupio o własnym narodzie mieć tak kiepskie zdanie, ale…no właśnie, takie wpisy, jak u Margi jakoś mi w tym dobrym zdaniu nie pomagają.

Nie ma to jednak, jak polskie piekiełko. Człowiek czuje, że żyje;)
Buziam Was ;))))))))

zasypana listami…

zaczynam się do teorii mojego P. przychylać, że teraz na naszej poczcie stosują nową taktykę…zbierają listy i dopiero jak się kupka owych zbierze, to wtedy dopiero łaskawie roznoszą…bo i jak tu tłumaczyć fakt, że nie ma , nie ma nic a nagle kilka listów na raz? List od Monoli i kartka od niej i list z Litwy. Tym razem zdjęcia dzieciaczka mojej pierwszej i najdłuższej jak dotąd penpalki…drugiego syna urodziła we wrześniu i dostałam zdjęcia. Dzieciaczek bardzo fajny a i jej starszy syn wyrasta na ładnego chłopaczka. Najlepsze jednak, że na jednej focie była ona z bobasem i z jej psiakiem i trudno było zdecydować się, kto z nich wygląda najlepiej;)

Zdecydowaliśmy się nalepić nalepkę o niepozostawienie reklam, jaką dołączyli do kluczyków do skrzynek. Jak dla nas? Szkoda lasu…

tajemnicze zaginięcia na statkach wycieczkowych…

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3876528.html

taki link podesłał mi dzisiaj P. Muszę przyznać, że nie podejrzewałam, że tyle osób ginie podczas, zdawałoby się, niewinnego rejsu, rozrywki, która ma uprzyjemnić czas a nie stresować…

Taki rejs, (bez zaginięcia, oczywiście) , stanowił zawsze jedno z moich marzeń, jako, że lubię podróże i wodę, a teraz wcale nie jestem ciekawa, czy tak bym się zdecydowała…hmmm, dziwna sprawa.