Reiwsz miała rację;)…co prawda oryginalne opakowanie , a raczej koperta, w jaką M. włożyła prezent uległo zniszczeniu, ale doszło. Na cle sprawdzali, co tam jest dokładnie, bo przyjaciółka na wszelki wypadek znając moją pocztę, wysłała to przesyłką wartościową, więc zapewne widząc na prześwietlaczu, że jest tam coś w biżuterii mieli nadzieję, że wysłała mi zawieszkę z diamentami, za które zapłacę cło. Jednak, drodzy celnicy, żona władcy którychś tam Emiratów, albo Billa Gatesa nie jest moją przyjaciółką i takich prezentów mi nie wysyła.
W związku z tym, że przegrzebali i posprawdzali, ktoś na cle włożył to do nowej koperty i wysłał do mnie. Już wiem więc, czemu tak długo to szło do mnie. Najważniejsze, że doszło, bo zawieszka naprawdę śliczna. M. wyczuła mój gust biżuteryjny w 100%.