zaczęłam czytać…

…”Małego przyjaciela” Donny Tartt ale po raz drugi utkwiłam. Nie wiem czy ruszę dalej.

Sięgnęłam po „Sekret zegarmistrza” Renaty Kosin, którą to książkę mi polecono i mimo, że sam pomysł mi się spodobał a i styl również jest dobry, ładnie to napisane po prostu, to jakoś nie „zagrało”. Bohaterka powieści, Lena, odziedziczyła dworek po swoich dziadkach. Mieszka w nim, a mąż i córka podjeżdżają do niej z Białegostoku, w którym mieszkają. Wykonuje nietypową biżuterię wykorzystując części zegarków pozostawione przez dziadka. Dom wymaga remontu i gdy się zaczyna w piecu zostaje znaleziony dziennik zamieszkującej ongiś dworek kobiety. Wszystko więc brzmi dobrze, stary dworek na Podlasiu, jakaś tajemnica rodzinna, której rozwikłanie jest dopiero na końcu książki. Po drodze jest nawet wyjazd do Francji, gdzie prowadzi jeden z tropów podczas prywatnego śledztwa Leny. Tylko w którymś momencie pojawiło się zbyt dużo nazwisk i ja osobiście zamiast odczuć przyjemność lektury poczułam w głowie genealogiczny galimatias. Co nie oznacza, że komuś innemu ta książka nie spodoba się bardziej, czego oczywiście życzę. 

filmowo, książkowo…

…dziś będzie. 
Po pierwsze przypominamy sobie serial Poirot na podstawie książek Agathy Christie. Tak mnie na te książki i ekranizacje naszło. Wczoraj wróciliśmy do „Pięciu małych świnek”. Znam intrygę i pamiętam kto jest sprawcą i co z tego, jak uwielbiam i tę książkę i film i z prawdziwą przyjemnością obejrzałam po raz kolejny.

Z książek to poprawiłam sobie nieco nastrój czytając kolejną pokrzepiankę książkową , którą okazała się książka Barbary O’Neal, „Sekrety uczuć”. Autorka ma nie ma według mnie szczęścia do polskich tytułów książek, które są fajne, ciepłe i pokrzepiające. To te książki, które można śmiało czytać kiedy potrzebuje się jak ja to nazywam „bajki dla dorosłych” z happy endem. Ja co jakiś czas potrzebuję takiego na pewno dobrego zakończenia i otrzymuję je w książkach Barbary O’Neal. W „Sekretach uczuć” Tessa Harlow, główna bohaterka, przybywa do miasteczka w Nowym Meksyku, co do którego pod wpływem powracających wspomnień, zaczyna mieć pewność, że kiedyś już w nim była. Teraz zjawiła się tu służbowo. Jest po wypadku i dodatkowo dźwiga brzemię poczucia winy i traumę, z którą zmierzy się właśnie podczas tego pobytu. 
Jak zwykle spotyka rozmaite postaci, których los okaże się być połączony w ten czy inny sposób za sprawą wydarzeń z przeszłości. Jak zwykle też książka traktuje po części o jedzeniu i jest w niej masa smakowitych przepisów, które sprawiają, że podczas lektury jest się wciąż głodnym. Ja tę książkę oceniam na 5 / 6.  

 

 

 

tydzień i weekend…

…minęły właściwie nie wiadomo jak. 
Sprawy zdrowotne nie ukrywam zajęły większość czas i również miejsca w głowie (może najbardziej mi) bo ja z tych, którzy sprawami zdrowotnymi najbliższych zamartwiają się wręcz obsesyjnie.
Tak czy inaczej weekend już prawie za nami. Jutro zaczynamy nowy tydzień. Życzę sobie i Wam aby był spokojniejszy od minionego i dobry. Po prostu.

Z książek, to w tej przerwie udało mi się skończyć zaczętą „Trzynastą opowieść” Diane Setterfield. Niestety, czytałam ją mając w głowie natłok myśli i zmartwienia więc nie ukrywam, że rzutowało to na lekturę. Ogólnie to ciekawa ale naprawdę jakoś nie byłam w stanie rozkoszować się nią tak bardzo jakbym chciała. Głowna bohaterka to zamknięta w sobie młoda kobieta, która ukrywa się przed światem w swojej pracy związanej z książkami, do której pewnego dnia zwraca się poczytna i sławna ale również tajemnicza pisarka, która prosi naszą bohaterkę o napisanie jej, autorki, biografii. Pierwszy raz obiecuje, że ujawni prawdę swojego życia.

Przeczytałam też coś, na co ostrzyłam sobie dawno zęby i okazało się niestety, wielkim rozczarowaniem a mianowicie „Meryl Streep o sobie”. Autorem jest Lawrence Grobel. Niestety, książka mimo, że samą Meryl wielbię iście, okazała się słaba (według mnie, oczywiście) i zawiodła. Nie dowiedziałam się z niej praktycznie zbyt wiele o samej aktorce, nic czego nie mogłabym się dowiedzieć wcześniej z innych źródeł. Chyba nie polecam, nawet miłośnikom ale to jak zawsze powtarzam, moje odczucia, być może komuś innemu się spodoba.

 

drobne szczęścia i radości…

…czyli ale mi dobrze!

Wczoraj skończyłam czytać kolejny kryminał Agathy Christie, „Strzały w Stonygates”. Nie wiem czy nie czytałam czy czytałam ale nie dałam wcześniej noty na Biblionetce, dość, że z ekranizacji, którą na pewno oglądałam nie pamiętałam nic a nic. Nie jest to może naj naj moja książka Agathy Christie ale czytało mi się ją dobrze. 
Po południu kupiłam sobie lutowy numer „Twojego Stylu”. Od daaawna już nie czytam tego pisma, zresztą chyba nigdy regularnie nie zaglądałam ale mam swoją prywatną tradycję czyli co roku regularnie w lutym nabywam ze względu na Horoskop Chiński, który lubię sobie poczytać i już ! 🙂

A wieczorem zaczęłam najnowszą książkę Lee Childa na naszym rynku czyli „Zmuś mnie” 🙂 Najnowsze przygody ulubionego albo powiedzmy jednego z najulubieńszych bohaterów literackich, czyż może być coś lepszego książkowo? Tak więc mam nadzieję, że lektura okaże się udana i lepsza od poprzedniej jego książki, która mnie trochę niestety zawiodła. 

Mam nadzieję, że Wam jest równie dobrze, jak mi 🙂
 

Dzień dobry…

…w Nowym Roku 2016 !
Jeszcze raz życzę aby okazał się Szczęśliwy i Bardzo dobry. Taki, który będziemy wspominać z radością i sentymentem.

Nasz Sylwester był bardzo miły. Spędzony w sposób, jaki najbardziej lubimy czyli we trójkę, kameralnie, bez napinki. Domowo. Z obserwacji na fejsie widzę, że bardzo wielu moich znajomych spędziło ten wieczór i przełom daty w taki sam sposób czyli w domu, z najbliższą rodziną. Czyżby nowy trend? Były „domówki” a teraz są „rodzinki” ? 🙂 Tak czy inaczej, zrobiliśmy sobie dobrą kolację, sesje zdjęciowe. Popisaliśmy życzenia , otrzymaliśmy życzenia i poszliśmy spać. 
Jaś zasnął pomimo huku i walenia petard już od wczesnych wieczornych godzin, tyle było emocji, my jeszcze oglądaliśmy film. W końcu grudnia zrobiliśmy sobie przypomnienie wszystkich dotychczasowych części Gwiezdnych Wojen i w Sylwestra tuż przed północą kończyliśmy oglądać „Powrót Jedi”. Mam nadzieję, że i Wy spędziliście ten wieczór w miły sposób i taki, który Wam najbardziej odpowiada. 

Zima nadeszła (chociaż ci, którzy mnie znają wiedzą, że żaden to dla mnie powód do radości) z mrozem ale jak na razie bez śniegu chociaż wczoraj wieczorem za oknem popadywało z bardzo rzadka coś na kształt puchu…Ale dosłownie minimalnie.

Miłego pierwszego weekendu w Nowym Roku Wam i sobie oczywiście, życzę 🙂

 

Szczęśliwego, Wspaniałego Nowego Roku 2016!

Życzę Wam, którzy czytacie moje zapiski jak również tym, którzy zajrzą tu przypadkiem.

Niech to co złe, co Was smuciło, czym się zamartwialiście, pozostanie w starym, odchodzącym już roku a niech spotyka Was tylko samo dobro, otaczają serdeczni, dobrzy ludzie, dla których Jesteście ważni. Niech dopisuje Wam zdrowie, szczęście i bardzo wiele radości.
Czego oczywiście sobie samej również życzę 🙂

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 !!! 

 

Mija kolejny rok…

…i szczerze mówiąc płakać za nim nie będę.

Nie oceniam mijającego roku rewelacyjnie. 
Pod pewnymi względami był poprawny, ale od połowy roku praktycznie towarzyszyła nam choroba w rodzinie co sprawiło, że praktycznie od sierpnia było mocno nerwowo i z napięciem. Dobrze, że te sprawy przynajmniej wydają się jakoś „prostować” tuż przed końcem roku.

Jednak jak mówię, zachwycona tym rokiem 2015 nie jestem i wspominać go z rozrzewnieniem na pewno nie będę. A już na pewno nie końcówkę mocno nerwową i stresującą. 

Dobrze, że się kończy ten rok. Oczywiście mam świadomość, że pewne sprawy czy zmartwienia nie utną się nagle wraz z dniem zmiany daty ale (co oczywiste mam wrażenie), że mam nadzieję na to, że rok 2016 będzie naprawdę LEPSZY pod wieloma, wieloma względami w moim życiu i w tym, co będzie się działo. 

Życzenia Świąteczne 2015

Z Okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć wszystkim moim stałym Czytelnikom jak również osobom, które trafią tu przypadkowo, Zdrowych, Radosnych Świąt Bożego Narodzenia. 
Tym, którzy wierzą, życzę aby Nowo Narodzony Jezus przyniósł to, czego najbardziej w tej chwili potrzebują.
Ci, dla których te świąteczne dni są po prostu odpoczynkiem od codziennego „kieratu” życzę właśnie dobrego odpoczynku.

A wszystkim Wam , niech czas świąteczny będzie spędzony w miłym, serdecznym Wam gronie, niech nie zabraknie zdrowia, radości, uśmiechu, serdeczności, ciepła, wzajemnej serdeczności. Stańmy na chwilę w tej pogoni, którą uprawiamy na co dzień i zadumajmy się nad tym co kiedyś wydarzyło się w Betlejem a co dotyka nas wciąż teraz. Zadumajmy się nad tym, co mamy, bo często nie doceniamy jak wiele mamy. Przytulmy się do tych, z którymi podzielimy się Opłatkiem. Są obok, możemy ich przytulić, ucałować, porozmawiać z nimi i nacieszyć się ich obecnością. Za coś przeprosić i coś obiecać, czyjąś wyciągniętą do nas dłoń przyjąć, pogodzić się, przynajmniej wciąż mamy na to wciąż fizyczną szansę, możliwość.

Kiedy w czwartkowy wieczór drżącym głosem wymawiane będą Życzenia i rozlegnie się niezapomniany i tak charakterystyczny odgłos łamania się Opłatka, pomyślę o Was… 

przedświątecznie…

Choinka ubrana przez nas troje stoi już od ponad tygodnia. W tym roku cieszy nas dodatkowo bo razem kupowana i ubierana pierwszy raz przez Jasia. Zdecydowaliśmy się na sztuczną więc mogliśmy sobie pozwolić na dość wysoką. Super. Jest oczywiście bardzo strojna , ma dużo ozdób, jest jak ja to się śmieję „na bogato”. Wygląda, że wszyscy troje mamy zapotrzebowanie na takie właśnie przystrojenie świątecznego drzewka 🙂

Wczoraj upiekliśmy rodzinnie pierniczki, w kształcie choinek, więc po domu roznosił się przyjemny zapach a puszka ma teraz bardzo smakowitą zawartość. Myślę, że do Świąt dotrwa bo chcemy zawieźć do rodziny. 

W tym roku chcę zrobić kompot z suszonych śliwek. Mam co prawda pewne podejrzenia, że będę jedyną z naszej trójki, która potem go wypije ale trudno 🙂 Święta kojarzą mi się z kompotem z suszonych owoców , a konkretnie ze śliwek właśnie bo taki przygotowywała moja Mama. 

Nie czynię wielkich planów kulinarnych, część kupimy gotowych, część (ryba) produktów zamówionych, trzeba będzie odebrać w stosownym czasie. 
Mam nadzieję, że przedświąteczny czas uda się spędzić we względnym spokoju i bez niepotrzebnego napięcia.

Tradycyjnie życzę sobie i Wam dobrego i spokojnego tygodnia, tym bardziej, że to taki nietypowy, przedświąteczny tydzień.