…”Małego przyjaciela” Donny Tartt ale po raz drugi utkwiłam. Nie wiem czy ruszę dalej.
Sięgnęłam po „Sekret zegarmistrza” Renaty Kosin, którą to książkę mi polecono i mimo, że sam pomysł mi się spodobał a i styl również jest dobry, ładnie to napisane po prostu, to jakoś nie „zagrało”. Bohaterka powieści, Lena, odziedziczyła dworek po swoich dziadkach. Mieszka w nim, a mąż i córka podjeżdżają do niej z Białegostoku, w którym mieszkają. Wykonuje nietypową biżuterię wykorzystując części zegarków pozostawione przez dziadka. Dom wymaga remontu i gdy się zaczyna w piecu zostaje znaleziony dziennik zamieszkującej ongiś dworek kobiety. Wszystko więc brzmi dobrze, stary dworek na Podlasiu, jakaś tajemnica rodzinna, której rozwikłanie jest dopiero na końcu książki. Po drodze jest nawet wyjazd do Francji, gdzie prowadzi jeden z tropów podczas prywatnego śledztwa Leny. Tylko w którymś momencie pojawiło się zbyt dużo nazwisk i ja osobiście zamiast odczuć przyjemność lektury poczułam w głowie genealogiczny galimatias. Co nie oznacza, że komuś innemu ta książka nie spodoba się bardziej, czego oczywiście życzę.
