bardzo smutne…

…wieści doszły nas dzisiaj z Francji. Najtragiczniejszy wypadek autokaru z polskimi turystami od lat. Tu- z pielgrzymami. Ponownie zaczynają mi do głowy przychodzić refleksje na temat ludzkiej odpowiedzialności za wykonywaną przez nich pracę, na temat tego, jak odpowiedzialni za życie i bezpieczeństwo ludzkie do tegoż podchodzą.
Nie mnie oceniać, oczywiście, ale autokar w tym miejscu prawa być nie miał. A znalazł się. Bo ktoś zlekceważył zakazy. A tymczasem zginęło 26 osób, ile jeszcze? nie wiadomo, stan ofiar przecież ciężki.
Alpejskie drogi nie należą do łatwych, mieliśmy się na ten temat okazję przekonać w czasie naszych alpejskich wakacji…To, że widzieliśmy Austriackich kierowców łamiących przepisy, też pisałam. Szkoda, że mimo niebezpieczeństwa, wciąż wielu ludzi, bez względu na narodowość, ma bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników dróg w nosie, żeby dosadniej nie napisać.
Wyrazy współczucia dla osób, których bliscy zginęli…
Nie mam nawet siły wyobrażać sobie, co teraz czują………

o przyjaźni damsko-męskiej…

…jest dzisiaj w "Lecie z Radiem"…Tak sobie słucham niektórych wypowiedzi i się turlam ze śmiechu. Właśnie zadzwonił pan i powiedział, że w przypadku przyjaźni między ludźmi, których nie dzieli duża różnica wieku , prędzej, czy później dojdzie, do,jak wię wyraził "zaburzeń erotycznych"…tia….fajnie sformułowanie;))

Moje zdanie już tu kiedyś wyrażałam, ja akurat w przyjaźń między kobietą a mężczyzną wierzę, aczkolwiek wcale nie twierdzę, że może ona się przydarzyć każdemu i w każdym momencie jego życia.

Ale wiem, że są zdania raczej przemawiające za tym, że takowa przyjaźń nie jest możliwa…

bonus…

Na takie letnie dni bonus, jeden z moich ulubionych wierszy…
Bolesław Leśmian, "W malinowym chruśniaku".


W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

Zapodziani po głowy, przez długie godziny


Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.


Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.






Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,


Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,


Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory


I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.






Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,


A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,


Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni


Owoce, przepojone wonią twego ciała.






I stały się maliny narzędziem pieszczoty


Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie


Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,


I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.






I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,


Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,


Porwałem twoje dłonie – oddałaś w skupieniu,


A chrusniak malinowy trwał wciąż dookoła.

roztapiam się…

czuję, jak się roztapiam, dosłownie…
I tak czując, jak się roztapiam, zastanawiam się, jak to jest, że w Grecji widziałam przy podobnych upałach dziewczyny wciśnięte w dżinsy, kiedy ja najchętniej owinęłabym się w mokre prześcieradło…

I jak to jest, że w tych Śródziemnomorskich krajach te dziewczyny przy takich temperaturach wyglądają naprawdę świetnie, bez poczucia spocenia, spływającego makijażu i roztapiania się? ot, zagadka Śródziemnomorza…

tak mnie kartki od…

…Ciekawej_swiata zainspirowały, że nabyliśmy drogą kupna przewodnik Gazety po Mauritiusie, Reunionie i Seszelach.
Kartki dostałam z Bangladeszu, Seszeli i Dubaju i zachciało mi się pooglądać takie właśnie egzotyczne widoki…niebiańskie niemal plaże ze złotym piaskiem i pochylającymi się palmami (uwaga na orzechy kokosowe;), z szafirową wodą, której temperatura z pewnością by mnie ucieszyła.
I tak sobie już któryś wieczór oglądam, jako, że Wiecie, że ja lubię popodróżować sobie nawet przez to, że popatrzę na czyjeś zdjęcia…
Nie ciągnie mnie chyba na takie totalne leniuchowanie, ale gdybym kiedyś mogła zobaczyć taki mini raj na ziemi, to…czemu nie?:)

i tak…

…od pewnego czasu mam wrażenie, że osoby obok mnie żyją moim życiem, a raczej tym wyobrażeniem, jakie kiedyś na temat własnego życia i tego, jak się potoczy miałam. I tak, mam właśnie coraz bardziej męczące wrażenie, że ktoś bardzo obok realizuje to, co mnie, z przyczyn rozmaitych , nie udało się zrealizować. I to uczucie zdaje się mnie uwierać coraz bardziej. Zastanawia mnie, czy znikłoby wraz ze zniknięciem tej osoby z moich oczu…czy zaraz zauważyłabym następne.
I tak, mam dość tego, że widzę, że pewne sprawy z przeszłości wracają się , jak bumerang. I tego, że nic nie poradzę na to, że osoba obok ma ojca , który ją kocha, a mój własny niedawno doprowadził mnie znowu do złości i irytacji, chociaż już dawno postanowiłam sobie odpuścić, bo przecież spraw się nie zmieni, czasu się nie cofnie i nie warto psuć sobie nerwów. A mimo to dobrze wie, jak uderzyć słowem, żeby zranić, w końcu jest moim ojcem. Nie odpuściłby sobie raz na kiedy zranić.
I nie wiem, jaką nauczkę mam wynieść z lekcji życia, która pokazuje mi kontrast mojego ojca i ojca tej osoby, który jest mojego zaprzeczeniem. Bo ta lekcja żadna pouczająca nie jest, a jedynie boli.
Ot, takie niedzielne refleksje.
Upał nieznośny. Mózg się lasuje. Wybywam na balkon czytać Mankella. Ostatnio nawet książki wolniej mi się czyta, myśli zajęte, wirują wokół czego innego………

pijana matka…

…urodziła pijane dziecko…

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4311692.html

Nie powinnam czytać wiadomości…Nie działa na mnie dobrze, kiedy czytam coś takiego.
Nie ma słów, którymi nazwałabym tę kobietę, która rodzi kolejne dziecko, najwyraźniej zachodząc sobie w ciążę niemal wiatropylnie i tak idiotycznie traktuje całą sytuację…
Nie mam słów ale mam nadzieję, że coś jednak można w tym przypadku zrobić. Ukarać ją za to, że naraziła małego człowieka na utratę życia. I oczywiście, co wszyscy wiemy, jeśli dziecko przeżyje, to na konsekwencje, które odbiją się na jego zdrowiu na 100%.

W jakim ja kraju żyję??

narażę się:)

Wiem, że tym wpisem mogę się narazić paru stałym czytaczom. Ale trudno;)
Tak sobie myślę, co mi najbardziej nie pasowało podczas tego wyjazdu. I wyszło mi, że oprócz o dziwo, fantazyjnego aż za bardzo czasem stylu jazdy, palenie. Austriacy kopcą. Palą tak, że zapewne niebawem uda im się doszczętnie zniszczyć całe to krystalicznie świeże powietrze, jakie ich otacza.
Nie palę. Żeby była jasność, że nie gadam o czymś, o czym pojęcia nie mam, kiedyś usiłowałam. Próbowałam. Jednak wciągnąć się nie umiałam, potem nałożyła się śmiertelna choroba ciotki, która stała się impulsem, żeby z papierosów zrezygnować raz na zawsze.
Oprócz tego, jestem alergikiem i dym papierosowy zwyczajnie mnie drażni i to tak dosłownie. Momentalnie włącza mi się kaszel, oczy przypominają oczy królika…itd.
Znajomi i bliższa rodzina, tak się na szczęście złożyło, że nie palą. I dobrze, bo mieliby u nas trudno. U nas w domu bowiem się nie pali.
To nie jest tak, że dyskryminuję palaczy. Ale chciałabym, żeby raczej mnie, jako niepalącej, nie dyskryminowano. Na przykład nie wytyczając jako sali dla niepalących niefajnej norki przy tym, jak palący mają super miejsce w knajpkach…
I dlatego jestem całym sercem za zakazem palenia w miejscach publicznych.
O dziwo, nawet Włosi, Włosi???:) na to poszli, więc…kto wie, może kiedyś się uda i u nas i w innych krajach.
A Austrii o miejscach dla niepalących mogliśmy zapomnieć. Przynajmniej tam, gdzie byliśmy. W Grecji tak tego się nie czuje, bo mają zwyczajnie dobrą klimę. Tam zaś w hotelu klimy nie było i kilkakrotnie dziennie przedzierać się musieliśmy przez dymną zasłonę kaszląc (ja) lub mamrocząc coś pod nosem (P.).
To się naraziłam moim ukochanym palaczowym gościom;)) teraz mogę dostać po głowie hehe. Tak…ten temat jest jednym z kilku, podczas których nie znam pojęcia politycznej poprawności;))

Legenda w Krakowie…

Hmm, jakoś na gazecie nie znalazłam, a na onecie tak, więc stąd link podam:
http://wiadomosci.onet.pl/1570581,69,item.html

Orient Express, ten sam, który opisała w książce Agatha Christie! przybył do Krakowa.

Od razu przeniosłam się wyobraźnią w zupełnie inny świat. Świat ludzi, którzy mieli więcej wolnego czasu, którzy do eleganckich kolacji zasiadali nie w wyświechtanych dżinsach, ale w wytwornych kreacjach, by przy niezobowiązującej rozmowie sączyć szampana. Czasem też, jak wiemy z książki Christie, działo się coś więcej…

Cacko, nie ma co.

Meduza, statek i kartki…

wszystko to doszło do mnie dzisiaj. Magnes z Meduzą i statkiem z Norwegii niezależnie od kartek;) Patekku i Finetce wielkie dzięki, rozpieszczacie mnie, Dziewczyny!

Patekku, tak przy okazji. Jakiś czas temu , przeglądałam zdjęcia w komórce. Co mnie kiedyś podkusiło, żeby sfotografować lodówkę z początkową kolekcją magnesów, nie wiem, ale to była jeszcze "stara" lodówka. Dość, że zobaczyłam, jak wzrosła nam kolekcja. Sporo to Twoja zasługa;) A P. mówi "Spoko, najwyżej kupimy nową lodówkę":)).