…czyli jak się młodzież studencka w kampusie SGGW bawi na juwenaliach;) (Nie, nie, nie my;) wiek studencki już trochę za nami, ale "załapaliśmy się" na pokaz, to skorzystaliśmy z okazji i pogapiliśmy się, bo śliczne.
…czyli jak się młodzież studencka w kampusie SGGW bawi na juwenaliach;) (Nie, nie, nie my;) wiek studencki już trochę za nami, ale "załapaliśmy się" na pokaz, to skorzystaliśmy z okazji i pogapiliśmy się, bo śliczne.
Tyle lat minęło,a mnie na myśl o maturze robi się zdeczka słabo. Nie, nie wspominam tego czasu miło i wielka mnie radość ogarnia, że tego typu wynalazek zdaje się jednak na ogół raz w życiu. Niemniej jednak do dziś dnia męczy mnie co jakiś czas sen (pisałam o nim kiedyś), w którym jestem tak z trzy, dwa miesiące przed maturą i zdaję sobie sprawę, że się na nią już nie nauczę. Brrr….
Szczerze mówiąc, to ogarnia mnie straszna radość, że to nie ja się teraz muszę męczyć do końca miesiąca. Wiem, jestem wstrętna:)
Z maturą mam właściwie jedno jedyne miłe wspomnienie, otóż zostałam podczas niej skomplementowana przez chłopaka, który szalenie mi się podobał przez pół szkoły…i to tyle w ramach pozytywnych wspomnień…
A Wy? Jak wspominacie swoje matury? Podejrzewam, że lepiej, niż ja…
…Imieninowy dzień, czyli spokojnie i bez fajerwerków. Ja w zasadzie nie obchodzę, ale życzenia oczywiście przyjmuję, ale żadnej imprezki nie robię. Tak więc dostałam miłe prezenty od P., poszliśmy na długaśny spacer, mimo wyjątkowo niesprzyjającej w tym roku aury (zawsze na Imieniny miałam ładną pogodę, w tym roku niezbyt, ale przynajmniej nie lało), a potem na obiad do włoskiej restauracji niedaleko nas. Mniam! Rozpieściłam podniebienie, nie ma to tamto;)
Wieczór też spokojny miałam, obejrzałam sobie "Poszukiwaczy zaginonej Arki" (tak, byłam chyba jedyną osobą, która wcześniej tego filmu nie widziała:), i zaczęliśmy "Trzy dni Kondora", dziś wypadałoby skończyć.
Miło mi było, bo parę osób pamiętało i złożyło smsowe życzenia, szczególnie dziękuję Reginie i Spacerkowi;) Regino, kota jest śliczna!
Miłej niedzieli Wam życzę…
Ja zaczęłam teraz "Lato polarne" Anne Sward, znów książka z Północy…brzmi ciekawie…
…musiała popsuć…hm, może jutro będzie lepiej?
Bilans czwartku? Plan założony wykonany a nawet lepiej (sąsiedzi z góry okazali się byli wyjechać, więc hurrra, cisza i spokój na cztery dni gwarantowane, bezcenne;))…
Wyprawa do Ogrodu Botanicznego okazała się traumatycznym przeżyciem, zbyt wielkie tłumy jak dla mnie, ale chciałam skorzystać z ostatnich dni magnolii…ale zbyt tłoczno dla mnie było, naprawdę. Sądzę, że to dlatego, że w związku z tym, że sklepy w święta są pozamykane nową ustawą, naród musiał ruszyć tyłek w kierunku innym, niż supermarket, więc wybrał coś z klasyki…..czyli łono natury…….
Tradycyjnie okazało się, że słońce potraktowało mój nos z należytą powagą, co sugeruje pamiętanie o kremie z filtrem przed następnymi tego typu wyprawami.
Balkon został odgruzowany i sprzątnięty a narobiliśmy się przy nim jak dzikie osły, ale już jest fajnie, szkoda tylko, że wczoraj nie udało się jeszcze na nim zjeść obiadu a dzisiaj z kolei, jak by już można, jest za zimno.
Włosy zrobione, film na podstawie Mankella obejrzany (nie zachwycił mnie, ale i nie rozczarował jakoś specjalnie, więc nie było źle).
Weekend trwa…
Czytam rewelacyjny kryminał psychologiczny "Karambol", autorem jest Hakan Nesser. Podobno najlepsza powieść nordyckakryminalna roku 2000. Coś jest na rzeczy, ponieważ jest naprawdę dobra…
Tak poza tym, to właśnie okrutnie się zachmurzyło i przewiduję burzę…oj, nie nie nie…nie lubię.
…według mnie najpiękniejszy miesiąc roku. Taki optymistyczny, radosny. Szkoda tylko, że równie często dość burzowy;) wczoraj burza złapała nas na spacerze, nie udało się pospacerować tyle, ile chcieliśmy, to pojechaliśmy do galerii, nabyłam horror w serii "Horrory Świata", tym razem wietnamski, "Dusze", całkiem całkiem, aczkolwiek jak dla mnie o dobre pół godziny można by go skrócić.
Nosiłam się już czas jakiś ze zmianą szablonu, nawet ja, taka niechętna zmianom;) nie ukrywam, że fakt, że Judytta zmieniła u siebie szatę graficzną pchnął mnie wczoraj wieczorem do poszukania czegoś nowego wśród szablonowych propozycji. Jednym okiem rzucałam na horror, a drugim na liczne propozycje szatek dla bloga i w rezultacie wybrałam tę. Na jak długo? Nie wiem, ale na czas jakiś na pewno.
Zapowiadają się deszcze i burze i dziś i jutro, szkoda. W takim razie plany są takie, że niebawem wyjdziemy się przejść. Potem wypadałoby wreszcie sprzątnąć na balkonie, co uczynimy. Sprzątnie się balkon, wystawi stoliczek i krzesełka (nie to, żebym uwielbiała zdrobnienia, ale naprawdę ani to stolik ani krzesła;), będzie gdzie usiąść z kawą w późniejszym czasie. Wieczorem mam w planach zrobić swój zmywalny kolor, mahoń, co ostatnio robię i zasadzam się na film na Polsacie, o 23.00 jest kryminał na podstawie książki Mankella, koniecznie muszę zobaczyć…W piątek trzeba będzie pojechać nabyć pelargonie i mam nadzieję, że moje ukochane bratki i posadzić całe to towarzystwo. Chciałam też wysiać maciejkę, ale nie wiem, jak to będzie…A propos bratków, to odkryłam niedawno, że zeszłoroczne zostały u nas w iglaku pod postacią samosiejki, która się właśnie wysiała i piękny brateczek mruga do nas okiem…
Na Kabatach posucha, większość wyjechała, oczywiście sąsiedzi z góry nie, bo i po co? heh, szkoda wielka, bo już by była pełnia szczęścia.
Miłego wiosennego weekendu Wam życzę;)

…się powtarzać z kwitnącymi magnoliami (kwitną jak oszalałe, pachną
jeszcze bardziej i wyglądają bajecznie), tym razem dokumentacja wyprawy
do Ogrodu Botanicznego pod postacią szafirków w kontraście z tulipanem.
…pachnie u nas…nabyłam w weekend w Saponarii zapach do spryskiwania w powietrzu o zapachu jaśminu i woreczek do bieliźniarki o tym właśnie zapachu. Do tego, w innym sklepie kupiłam olejek jaśminowy do aromaterapii i naprawdę wiosennie się teraz mogę poczuć…Tak w ogóle, to się miło w piątek zdziwiłam, kiedy najpierw miła obsługa się nam trafiła w Empiku w Arkadii, gdzie dziewczyna życzyła nam miłego wieczoru (całkiem szczerze to jej zabrzmiało, a nie wymuszone, bo trzeba bo coś tam) a także w wyżej wymienionej Saponarii, kiedy nie dość, że dziewczyna w pewnej sprawie doradziła, to jeszcze na koniec otrzymałam trzy żonkilki 😉 miły gest , drobny a poprawia nastrój. Czasem i u nas więc miło się kupuje.
Finetka po raz kolejny miała rację (przyznaj się kobieto, pracujesz na poczcie hehehehehe:)), i strajk poczty ma się odbyć jednak nie w tym tygodniu a po długim majowym weekendzie.
Więcej informacji tu:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33208,5135106.html
Ciesz się narodzie, że jeszcze dwa tygodnie bez kłopotów;)
Finetka miała jednak (niestety) rację i szykuje się od poniedziałku bezterminowy strajk poczty polskiej. Miałam jeszcze resztki nadziei, że się uda ominąć, ale chyba nie. W związku z tym pewnie trzeba będzie pewnie osobiście poleźć do US, bo po co ma się gdzieś zagubić papier z PiTem. Niby wiadomo, że wysyła się poleconym, ale jeśli będzie strajk, a tym bardziej bezterminowy, jak straszą pocztowcy, to przecież zrobi się oględnie mówiąc i nie przeklinając , bałagan. I potem dopiero będzie zabawa, jak się zacznie szukać zaległych gdzieś na stosach papierów i ganiać do US z niepotrzebnymi wizytami.
A tu dwa użyteczne linki do artykułów, najpierw o samym strajku a potem o tym, kto i jak zdążył położyć na łopatki tę i tak znielubianą przez większość zmuszonych korzystać z usług tejże, instytucję.
Nawiasem mówiąc, do banku też trzeba będzie się dobijać, przecież rozliczenia i różne takie, wysyłają nam niestety, również przez pp…
Dobrze, że wczoraj wysłałam na Wyspy list z małą zawartością. Chyba zdążą go wypchnąć z Polski przed poniedziałkiem…
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5123908.html
i drugi link:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5123918.html
…w powsińskim Ogrodzie Botanicznym, o czym mogliśmy przekonać się wczoraj, kiedy spacerem po lesie dotarliśmy tam. Widok piękny, a podejrzewam, że w tygodniu wszystkie kwiaty się już rozwiną i dopiero będzie frajda dla oka i powonienia…

Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój