dzisiaj otrzymałam. Szła dość długo, bo wysłana została 10 listopada, co pozwala mi mieć wciąż nadzieję, że być może przesyłka od Chihiro, na jaką czekam, jeszcze do mnie dotrze.
Judytto, za kartkę dziękuję, mam nadzieję, że mogłaś zobaczyć wszystkie te piękne widoki, jakie na pocztówce widnieją.
Zrobiłam już drugie podejście po "Japonię" w serii "Dookoła świata". Wczoraj byłam w kiosku i Empiku u nas, ale w kiosku pan miał już tylko Malediwy. Podobno, jak mi powiedział, wczoraj przyszedł jakiś Japończyk i kupił ostatni numer, co za szkoda. W Empiku pomogli mi znaleźć, ale nie było Japonii a Jezioro Garda. Dzisiaj chciałam zobaczyć w jeszcze jednym kiosku, ale salonik prasowy koło nas miał akurat remanent. Widać, że chyba tej Japonii nie dostanę, no cóż.
Pogoda okropna…Kiedy piszę te słowa o szyby siecze ohydny deszcz, słychać porywy wiatru i jest bardzo ponuro.
Wczoraj wieczorem było to samo, a do tego miałam potworny ból głowy. Pomógł dopiero proszek. Dobre i to.
gadżety…
…podejrzewam, że bez wrodzonej skromności mogę się określić, jako miłośnik gadżetów;) Tak, to ja w sklepikach przymuzealnych nabywam smycze do telefonu (jedna z najlepszych, używana akurat do aparatu fotograficznego nabyta została w monachijskiej galerii sztuki), podkładki pod mysz itd.
Lubię też gadżety upiększające elektronikę ogólnie mówiąc, czyli zwracam baczną uwagę na muzykę w telefonie (dodałam sobie jak tylko u nas w sieci było to możliwe muzykę na oczekiwanie dla dzwoniącego), na dzwonki i tapety. Dzwonki zmieniam dość często, obecnie mam wybrany z możliwości mojej Nokii dzwonek "Seahorse", a na tapecie też często zmiany. Przez dłuższy czas miałam kotę Reginy, to znaczy, oczywiście, zdjęcie koty, a w chwili obecnej naszło mnie na wyspy tropikalne i taką sobie wstawiłam, prawie jak z fototapety na ścianie, pamiętacie coś takiego? Swego czasu było modne, strasznie mi się podobało, jak miałam jakieś 9, 10 lat;) Obecnie mi przeszło (P. zapewne się cieszy;). Potem pewnie znowu na coś innego sobie zmienię obrazek. Do moich gadżetów elektronicznych muszę mieć oczywiście odpowiednie wykończenie, i tak na przykład odtwarzach mp4 ma specjalny pokrowiec, na jaki została wykorzystana kosmetyczka zrobiona w którymś z wschodnich krajów.
To chyba taka moja słabość.
A Wy? Lubicie takie drobiazgi, czy raczej jest Wam obojętne, jaki dzwonek macie ustawiony w telefonie albo tapetkę na jego ekranie?
kocie stałości i niestałości uczuciowe;)
Podczas wczorajszego spaceru w zakoconą okolicę nasza teza o sporej ilości kotów na metr kwadratowy tudzież jednego mieszkańca, zdecydowanie się ugruntowała. W pewnej chwili usłyszeliśmy trzy niecierpliwe miauki, po czym zobaczyliśmy galopującego ku nam kota, który koniecznie domagał się wymiziania. Co otrzymał. I jak mi jeszcze raz ktoś powie, że koty są oschłe, czy niechętne do pieszczot, to chyba się głośno roześmieję.
Prawie byliśmy przekonani, że on ukochał tak tylko nas, ale niestety, szybko okazało się,że zdradę ma we krwi;)) Oto, kiedy nadeszli nowi ludzie, szybko zobaczyliśmy, jak można liczyć na stałość uczuć tegoż pieszczocha,oto bowiem kiedy jeden chłopak przykucnął, aby go wygłaskać kocio ni mniej ni więcej, ale wskoczył mu na kolana;)
Tak, czy siak, był bardzo fajny (kocio, nie ów pan;), wklejam fotkę, na której porzuca P. na rzecz mnie i udaje się w moim kierunku na porcję głasków.
40 milionów przeszło…
…koło nosa…oczywiście znowu nie skreśliliśmy tych właściwych liczb. Jeszcze nie wiem, jak się z tym czuję…;) chyba prawie tak samo, jak przed tym, jak sprawdziłam losowane liczby.
Jak poznać, że zbliża się nieuchronnie zima? Ano po tym, że na spacerze wieczornym wieje w policzki człowiekowi wyraźnie północny wiatr, wytarcie nosa owocuje lekko skostniałymi dłońmi, ale przede wszystkim, że od wczorajszego spaceru w krajobrazie lokalnym coś przybyło. Co? A pojemniki plastikowe umieszczone przy przystankach, w którym zimą pojawia się sól albo piasek, nie wiem, do końca. No, jak już widzę coś takiego, to wiem, że zima nadciąga. Bez dwóch zdań…
jedną z mniej przyjemnych stron…
…blogowania jest ta, kiedy klikasz na link do bloga, na którym bywasz codziennie i okazuje się, że został on zamknięty a ty nie masz do niego dostępu. Ciągle mi jeszcze jest jakoś nieswojo w takich przypadkach;(
zawsze wiedziałam, że…
UW to bombowa uczelnia, ale żeby aż tak? 😉
Nawiasem mówiąc, ile to razy się obok przechodziło!
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5856332,Niewybuch_na_Uniwersytecie_Warszawskim__teren_ewakuowano.html
rzeźba na rocznicę Ślubu;)
Ci, którzy pamiętają mój wpis o poszukiwaniu w necie między innymi hasła "rzeźba na rocznicę Ślubu" pamiętają też, że zamierzałam tym razem nie dać się spławić i ową rzeźbę sobie zażyczyć. Jednak nie bardzo miałam pomysł, co bym na owej rzeźbie widzieć chciała, a więc poprzestałam na tradycyjnych oczekiwaniach;)
Otrzymałam więc coś miłego z biżuterii a także film "Ostrożnie, pożądanie", ciekawe, jak mi się spodoba.
Natomiast niekoniecznie w ramach wspólnego prezentu, ale jakoś tak się zbiegło w czasie, nabyliśmy sobie wczoraj nowy odkurzacz. Nasz stary ma już dziesięć lat i trochę powoli odczuwaliśmy potrzebę zmiany. I tak uważam,że jak na sprzęt tego typu działał długo.
Z miłym zaskoczeniem otrzymaliśmy garść fachowych informacji od pani w sklepie. Piszę "z miłym zaskoczeniem", bo różnie to tam do tej pory bywało, a tym razem miło, fachowo, dziewczyna faktycznie przedstawiła info na temat sprzętu, i przy tym była po prostu również sympatyczna. Miło, że i u nas się zdarza. Przy okazji dowiedziałam się, że istnieje coś takiego, jak zapach, który wrzucamy do worka i który ma się rozpylać podczas odkurzania po mieszkaniu. Nie zauważyłam, ale może zapach został przyćmiony przez mandarynkę z kominka zapachowego, który obecnie umila zapach domu.
Z zupełnie innej beczki, pamiętacie, że dziś w nocy zmiana czasu? Śpimy o godzinę dłużej. Tylko to dobre, bo już wiem, że następne parę tygodni będę się dziwnie czuła. Nie lubię zmian czasu i uważam je za bezsensowne.
wieści…
…od koleżanki znacznie lepsze, niż się obawiałam. Ufff. Duża ulga. Oczywiście, musi się kontrolować, ale na szczęście to nie to najgorsze. Ale nerwy straciła przez ten weekend. Donoszę, bo w wiadomym wpisie o bliskiej osobie ktoś mnie poprosił, żebym doniosła pozytywne wieści, jeśli takowe będę miała, to donoszę, z radością, że właśnie te pozytywne;)
tulipany posadzone…
…wczoraj. Także dosypana ziemia do pokojowych kilku roślin i jeden kaktus przesadzony (miał niemiłosiernie mało miejsca). No, mam nadzieję,że tulipany się jednak dobrze trzymać będą.
Odbyta wyprawa do tężni w Konstancinie. Szczerze, to w taką pogodę jak wczoraj, czyli piękną, tylko świadomość tego, że tężnie pomogą na zatoki P., które znowu się odezwały, zmusiła mnie do wyprawy tam. W piękną bowiem pogodę przy tężniach kłębi się tak zwany dziki tłum. Po tężniach poszliśmy się jeszcze przespacerować wzdłuż wypasionych rezydencji, w których mieszkają nasze celebtities. Jaki kraj, oczywiście, takie celebrities. W każdym razie widać, że na brak pieniądza nie narzekają i żadne im światowe kryzysy niestraszne.
W weekend przeczytałam "Hasta la vista, baby" Tatiany Polakowej. To kolejna opowieść o losach Olgi Riazancewej, tym razem mocno się jej pokomplikują losy, bowiem poszukiwania płatnego zabójcy, o którym majaczył chłopak pobity w pubie, który następnie zostaje zamordowany w szpitalu, doprowadzą Olgę do nienajbardziej optymistycznych wniosków i niemal do rozstroju nerwowego…zakończenie mocno intrygujące i czekam oczywiście niecierpliwie na następną, już zapowiadaną część, czyli "Ldy Feniks".
bliska…
…koleżanka miała dzisiaj ważne badanie. Dzieli nas Ocean i różnica czasu, ale byłyśmy umówione na sms z jej strony. I nic. Cisza. Wysłałam ja. I nic. Cisza. Zaczynam się denerwować.

