japońskimi akcentami…

…sypnął mój tegoroczny Mikołaj, bowiem tak się złożyło, że otrzymałam już pierwsze prezenty świąteczne. Nie jestem osobą, która opakowaną paczuszkę przetrzyma sobie do Świąt i otworzy ją 24 grudnia, więc…dlatego już wiem, co otrzymałam;)
I tak oto znajoma Japonka zaskoczyła mnie wysyłając mi dwie ozdóbki z koralików do komórki, przy czym miłym zaskoczeniem jest, że zrobiła je sama,co podziwiam, nie mając talentu w łapach do wykonywania ozdób, nasiona roślinki baloon vine (heart seed vine dla chcących zajrzeć na net w celu obejrzenia), i coś, co mnie zwaliło z nóg, najprawdziwszą Furoshiki, czyli tradcyjną japońską chustę, ale nie do odzienia a do pakowania rzeczy rozmaitych, więcej ciekawostek na temat chusty tu:

Furoshiki1

Furoshiki2

Wieczorne spotkanie z Reginą okazało się, jak poprzednie, bardzo sympatyczne. Porozmawialiśmy, wymieniliśmy nowinki od września, kiedy spotkaliśmy się z nią po raz pierwszy, wymieniliśmy się też świątecznymi prezentami, i znowu japoński akcent, Regina podarowała mi bowiem przepiękną lalkę kokeshi, kolejną do mojej kolekcji. Ta, z czego się cieszę, ma jasne kimono, więc będzie stanowić ciekawe uzupełnienie kolekcji. Piękna jest a sam fakt tego, że Regina na taki pomysł wpadła, bardzo mnie wzruszył. Dzięki;)

Jeszcze powinnam dostać kalendarz z widokami Pana Fuji i już uznałabym japońskie akcenty w prezentach za wyczerpane;)

zazdroszczę…

…tym, którzy dzisiaj będą mogli wysłuchać wykładu Dalajlamy. Słuchajcie w moim imieniu i chłońcie, bo mało kiedy można posłuchać mądrych i tak spokojnych ludzi.
By the way, podobno nasz ambasador został wezwany w Chinach na dywanik, na którym otrzymał notę protestacyjną w związku z tym, jak się przyjmuje u nas Dalajlamę i w ogóle z powodu faktu spotkania się z nim naszych władz.
To może Chiny się obrażą i przestaną nam sprzedawać to całe  badziewie , które do nas przybywa i które psuje się wcześniej, niż zacznie działać. Rozmarzyłam się…

byliście grzeczni w tym roku?

Bo ja najwyraźniej tak, bo Mikołaj mnie rozpieścił. Wiedział, nie ukrywam, co bym chciała i tak oto otrzymałam dwie książki ("Grecki skarb" Irvinga Stone’a i "Bogini z labradoru" Konrada T. Lewandowskiego) i najnowszą płytę Carli Bruni "Comme si de rien n’etait" i parę innych drobiazgów od bliskich. Już się nie mogę doczekać na ucztę książkowo płytową;)
A Wy? Byliście grzeczni w tym roku?

na Jedynce leci „Między słowami”…

…rzucam sobie jednym okiem. Podobał mi się ten film. Pamiętam, że bardzo do mnie trafił, kiedy byliśmy na nim w kinie. Czasem czuję się, jak bohaterowie "Między słowami"…gdzieś się gubię…między własnymi słowami, myślami…
Dzisiaj był dzień pocztowy, dotarła pierwsza kartka świąteczna, od Reginy,list z Litwy,  także pocztówka z Londynu w sepii od Monoli i coś, co mnie ogromnie ucieszyło. Za sam fakt prezentu, owszem, tak, ale za to, że Monoli kupiła prezent według tego klucza, o którym kiedyś pisałam we wpisie o prezentach, że słuchała, pamiętała, co lubię. Jest to bowiem zrealizowany na podstawie opowiadania Haruki Murakami film "Tony Takitani". I to chyba największa radość, że ktoś tam gdzieś o tobie pomyślał, że wie, czym się interesujesz, o czym marzysz, że właśnie widać, że cię człowieku zna…bardzo się wzruszyłam.
A propos kartek, to te za granicę mam zamiar wysłać w przyszłym tygodniu, a te do Polski pewnie za jakiś tydzień. Jako, że sama nie przepadam za otrzymywaniem życzeń świątecznych tydzień po Nowym Roku, dlatego zawsze staram się wysyłać wcześniej.
Dzisiaj też załatwiliśmy trochę zakupów już świątecznych, co mnie ucieszyło, bo z tym też nie cierpię czekać na ostatnią chwilę. Nie lubię przemieszczania się w tłumie ludzi, a już niestety, jest coraz tłoczniej w sklepach, ze względu na fakt, że powoli ludziom się przypomina, że czas nabywać.

kolejna…

rocznica;) taka bardziej prywatna, 11 lat temu poznaliśmy się ja i P. Akcja miała miejsce w może dość mało romantycznym miejscu, jakim jest jeden z warszawskich pubów, ale za to dla nas to miejsce, które wciąż darzymy sentymentem.
Kakunia i Evek, a nie wpiszcie mi się tutaj, hehe;)
Nawet wpisu nie planowałam, ale stwierdziłyście, że życzenia chcecie pisać, to voila, miejsce na to tu;)
Żeby było romantycznie, jak powinno być w tego typu wpisie, serwuję muzykę, którą ostatnio intensywnie sobie przypominam. Panie i Panowie, Rosa Passos. I jej Besame Mucho. Hmmmm….

deszczowo…

…za oknem, dość niemiła aura. Słońca brak. Również w nastroju. Ostatnio, chyba pod wpływem wydarzeń, jakie miały miejsce, mam nastrój mocno refleksyjny, tematem jest zarówno upływ czasu, jak i przemijanie, śmierć, co zostaje po człowieku , kiedy odchodzi i co by zostało po mnie, gdybym…jak widać, nastroje niekoniecznie na wesoło, ale trudno, taka jestem, wiem, że niektórych to może denerwować, irytować, do mnie z kolei nie przemawiają osoby z wiecznie uśmiechem na twarzy, owszem, pozytywne myślenie jest bardzo wskazane, jednak nie wierzę, że ludzie nie mają żadnych, ale to żadnych zmartwień i trosk. Tacy ludzie wydają mi się nierealni i stawiam ich wirtualnie na półeczce obok wirtualnej baletnicy w różowej sukience z porcelany…wolę osoby, które mają i te lepsze ale i te gorsze dni, są dla mnie osobiście wiarygodniejsi, prawdziwsi.
To, co wydarzyło się w Indiach też nie pomaga, zbyt wiele myśli, refleksji na temat przypadku, albo celowości…nie wiem, już czego…
Miałam się nie kusić, ale po rekomendacji Atydak jednak nabyłam "Zwierciadło" z kalendarzykiem na Nowy Rok (tradycyjnie mam już cały stos kalendarzy takich i owakich), co okazało się bardzo dobrym pomysłem, jako, że kalendarzyk faktycznie ma parę mądrych słów i myśli zawartych w cytatach i dobrze, że go kupiłam, będę sobie czytać i myśleć nad ulepszeniem swojego życia pod każdym kątem…

reklama…

ostatnio są dwie reklamy w tv, które dokładnie zbiły mnie z krzesła, każda z innego powodu. Reklama "Simplusa" za to, jak świetnie oddała klimacik "Innych" i za to, że jak widziałam ją po raz pierwszy, to na początku pomyślałam, że to może jakaś druga wersja filmu…

a druga reklama, to reklama "Allegro", która jest po prostu cudowna za oddanie klimaciku poczty polskiej. Wizerunek poczty, jak znalazł;) sorry poczto, dokładnie tak Cię postrzegam;) (ps. nie wiem, do końca czy jest to plus reklamy, bo chodzi o sklep internetowy a ja zdecydowanie zachwycam się pocztą, ale…:).

przesyłka…

..od Chihiro dotarła w najbardziej sprzyjającym momencie, pozwalając mi się uśmiechnąć i ucieszyć, że jednak, że nie zaginęła (przesyłka, nie Chihiro;). No i to miły akcent w ostatnich dniach. Za prześliczny notes z motywem japońskiego kimona, zakładkę z gejszą i śliczną pocztówkę z paryskimi drzwiami (ale się wpasowało w to, co pisałam o Twoich zdjęciach drzwi na Twoim blogu dzisiaj!) bardzo dziękuję.

Zima pojawiła się wraz z ochłodzeniem i śniegiem;/ Nie lubię śniegu w mieście. Wszystkich, którzy się nim tak zachwycają, odsyłam na spacer, podczas którego wraca się z kompletnie ufajdanymi śniegową breją spodniami. Śnieg jest piękny. Na pocztówce z gór. Względnie w tych samych górach, ale nie w mieście. Zdania nie zmienię, więc proszę mnie nie przekonywać.
Niemniej jednak zainaugurowaliśmy sezon zimowy. Scena miała miejsce na wczorajszym spacerze, udział wzięli: Chiara i P.
Chiara – "Huhuha, nasza zima zła, zaraz oberwiesz śnieżką" (lepi atrakcyjną śnieżkę i strzela P. w kurtkę, po czym oddala się rechocząc kurcgalopkiem). W międzyczasie myśląc, że P. coś kombinuje przystaje i powoli odwraca się. W tym samym czasie, nie wiedząc o zamiarach odwrócenia się Chiary P. lepi śnieżkę i wystrzeliwuje ją w stronę Chiary. Efekt? Rozplaskana śnieżka na samym środku kaptura i części beretu Chiary;) P. długo nie mógł przestać się śmiać, za to, trzeba mu to przyznać, szybko pomógł mi się otrzepać ze śniegu. A i tak jakiś okropnie lodowaty strumyczek dostał się nie wiedzieć jak za mój kołnierz i spłynął zdradziecko po karku…
Zima…

:(

…niedobre wiadomości dzisiaj do nas dotarły…zdenerwowałam się, popłakałam. Kartka świąteczna, którą wczoraj specjalnie z opłatkiem wybierałam, nie zostanie wysłana już do tej osoby;(
Śmierć zawsze jest smutna, przykra, nic na to nie poradzę, że nie umiem sobie z tym smutkiem poradzić, mimo, że jako osoba wierząca wiem, że ta osoba jest już szczęśliwa, bo jest w lepszym świecie, ale śmierć nagła, niespodziewana, to coś najgorszego. Najbardziej chyba dla osób, które tu zostają…