wiosnę…

…zainaugurowałam przenosinami kobiecych szpargałów do mojej wiosenno letniej torby, w kolorze pomarańczowym. Jest o wiele mniejsza, niż jesienno zimowa, ale wiosną i latem nie umiem już nosić torby w ciemnym kolorze, więc…Szukałam w sklepach nowej torby, rzuciłam okiem tu i tam, normą jest, że nic mi w oko nie wpadło, więc pozostaję przy tym, co mam. Krem Ziai z serii Sopot do twarzy brązujący okazał się działać, jak trzeba. Spotkana w sobotę podczas spaceru przez znajomych zostałam powitana okrzykiem "strzaskani, skąd wróciliście?". Nie wyglądam na szczęście, jak ofiara solarki, zamknięta przez przypadek przez obsługę na zbyt długi czas, ale właśnie, jak chciałam, jak tknięta słońcem. O to mi chodziło.
Tylko wieści z Włoch o trzęsieniu ziemi i sytuacji w środkowej części kraju zmartwiły mnie z rana, kiedy usłyszałam je w radio. Mam nadzieję, że wszyscy czytający mnie ci z Włoch, którzy u mnie zostawiają ślad i ci, którzy tylko odwiedzają mój blog bez pozostawienia komentarzy, są bezpieczni.

zranił mnie…

…ktoś dzisiaj. Ktoś, o kim myślałam, bliska mi osoba. Czas chyba powoli zweryfikować swoje uczucia względem innych, może mniej boleć będzie zawód jak się dostanie takiego, jak ja to nazywam, emocjonalnego kopa po nerach. Czyli takiego, który boli. Boli jak nie wiem. Głupia jestem, że tak emocjonalnie do tego podchodzę, czas zrozumieć, że to, że ja o kimś myślę, że jest dla mnie ważny nie oznacza , że druga strona odwzajemni się tym samym. Dostałam dzisiaj nauczkę. Taką, która sączy się powoli, coś tam im bardziej czas biegnie, rozumiem jaśniej i boli jeszcze bardziej. Boli, kiedy ranią nas inni, ale chyba najbardziej, kiedy osoby, względem których człowiek pokłada jakieś większe, niż koleżeńskie uczucia. Od pewnego czasu i tak czuję barierę, jakąś ścianę między. Z pewnych względów zostałam odstawiona na boczny tor w tej znajomości, postawiona na przeciwległym końcu pewnych spraw, nie wtajemniczana. I tak się to kręci. Albo i nie. Łzy pod powiekami.

pierwsze kartki świąteczne…

…już do nas dotarły, od Finetki i Wildrose. Ja swoje częściowo wysłałam, a częściowo jeszcze nie.
Dostałam też wczoraj kartki od Wildrose, z widokami Sorrento, Neapolu i ogólnie z Sycylii. Sycylia jawi się jako ciekawe miejsce, mimo sławy, jaka ją otacza, z ciekawymi archeologicznie i historycznie miejscami. Kusi mnie kiedyś…Byliście kiedyś na Sycylii? Jak tam jest?

Dzisiaj też dostałam kartkę z miasta w południowej Polsce, z bardzo energetyzującym, wiosennym wierszykiem napisanym przez nadawczynię;) Matyldę_ab. Dziękuję;)

zima w mieście;/

Wczoraj już sypał. Nie dawał się. Sypał również najwyraźniej w nocy, skoro za oknem mamy w Warszawie to co mamy. Czyli zimę. Wspominałam już, że nie cierpię zimy? W mieście jest wielkim utrudnieniem a i sama pora nie zachwyca mnie niczym. Ale niech ona sobie już jak musi będzie, ale w swoim czasie, niekoniecznie WIOSNĄ.

Panie i Panowie, inauguruję wirtualne topienie Marzanny, trochę czasowo spóźnione, ale najwyraźniej pani zima nie zrozumiała delikatnych aluzji pod postacią tekstów "ufff, wreszcie wiosna" i "zima się skończyła".

Jak w komciach na Onecie, miasta wpisujcie się, które topi Marzannę, aby wiosna była szybko;)))

uff, kamień z serca;)

Dzisiaj byłam u lekarza z chyba najważniejszym, dla mnie, oczywiście, wynikiem pewnego badania. Okazało się, że jest OK , nie znaleźli nic złego, co , nie powiem, spędzało mi sen z powiek. I to dość dosłownie, bowiem kilka ostatnich nocy sny naprawdę mnie męczyły. Spadł mi więc przysłowiowy kamień z serca.
Teraz skupimy się na innej kwestii, zdaje się, że powoli coś tam się będzie klarować, zwłaszcza, że lekarz chce mnie wysłać na jeszcze inne badanie.
No, ale dla mnie ostatnio najbardziej stresujące były wyniki tego badania, które dzisiaj mnie uspokoiły;) Od razu inaczej patrzę na świat.

pióro wieczne;)

Jedna z rzeczy, które zawsze przyciągną moją uwagę…To właśnie pióro wieczne. Pomstuję na nowoczesne kartki z życzeniami, które produkowane są z dziwnej jakości papieru, na którym pisze się jedynie długopisem, piórem zaś się nie da. Nie wiem, woskują to czasem czymś, czy co?
Pióro wieczne stanowiło wyposażenie mojego piórnika od wczesnego dzieciństwa. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo w domu raczej pisano długopisami, a ja sobie pióro ulubiłam. W podstawówce miałam chińskie, na tłoczek. Bardzo pilnowałam, aby wieczorem uzupełnić zbiorniczek atramentu, aby następnego dnia nie być zaskoczoną w szkole. Pamiętam, miałam też potem jakieś tanie, niemieckie zdaje się, ale z fajnie wyrobioną już stalówką, które się wykruszyło (z plastiku była oprawka) i tylko dlatego zakończyło swoją karierę u mnie. Piórem pisałam też na każdym etapie swojego życia listy mniej lub bardziej emocjonalne. Jednym słowem, pióro, to dla mnie był i jest ważny element mojego życia codziennego;)
Obecnie mam dwa pióra, no, nie, trzy, ale o tym za chwilę. Pierwsze, to otrzymane od P. na trzydzieste urodziny pióro Visconti. Szalenie eleganckie, w gustownym etui. Takie super;) To nim piszę listy. Mam też pióro Watermana, które kupiłam sobie rok temu, którym czynię zapiski w kalendarzu. Jest w różowej, a jakże, oprawce i ma fioletowy atrament. Też czasem piszę nim listy.
Od dzisiaj jestem posiadaczką kolejnego pióra Watermana, a mianowicie za sprawą tego, że zrealizowałam sobie nagrodę za uzbierane punkty w moim programie lojalnościowym w mojej sieci telefonii komórkowej. Uzbierałam sporo punktów i przeglądając nagrody zastanawiałam się nawet nad prenumeratą pism, ale sorry, nie do końca mają te, które mnie interesują a nie ma sensu zamawiać czegoś, czego się czytać nie będzie, i nagle w oko wpadło mi pióro wieczne.

No i je właśnie sobie zamówiłam. Dzisiaj dotarło kurierem. Pan kurier był tak miły, że wcześniej zadzwonił spytać, czy może mi przekazać przesyłeczkę, jak się wyraził. Mógł i dostarczył. Pierwszy raz zresztą dzwonił do mnie kurier, inna sprawa, że jakoś wiele razy kurierem nie przesyłano mi rzeczy.
Muszę przyznać, że cała ta kolekcja Watermana Audace jest śliczna i jakbym mogła, to chyba prawie wszystkie pióra z niej bym chciała mieć;)
Przyznać się, kto jeszcze pisze piórem, jest nas sporo, czy tylko takie dinozaury, jak ja?:)

po świętowaniu…

Muszę przyznać, że dawno nie miałam takich fajnych Urodzin. Te były jedne z najlepszych, jakie miałam. Cały dzień był przyjemny. Telefon dzwonił już od 10.00 i pierwsza z życzeniami była Spacer_biedronki. Dostałam też miłe smsy a także nawet email od kogoś, kto mnie czyta a kogo nie "znam".
Potem otrzymałam pierwsze kwiaty tego dnia, od P., jaśmin w doniczce i pęczek tulipanów, to moje ulubione kwiaty (kojarzą mi się z moimi Urodzinami, kiedy nawet za siermiężnego PRL-u je otrzymywałam). Razem z kwiatami od Ojca, które dostałam dzień wcześniej, wszystkie moje urodzinowe kwiaty zastawiają pół stołu:)
Wieczorem wybraliśmy się, ja i P. na pizzę z trójką bliskich mi ludzi.
Ostatnio odkryliśmy bardzo przyjemną pizzerię, z ładnym wystrojem wnętrz a także, co nam się bardzo podoba, dla niepalących. Podają tam rewelacyjną pizzę. Naprawdę, chyba najlepsza, jaką ostatnio jedliśmy.
Najbardziej ucieszyłam się z tego, że tego dnia oni wszyscy mogli się ze mną spotkać i uczynić ten dzień jeszcze przyjemniejszy, ale oczywiście również ucieszyłam się ze ślicznych kwiatków i prezentów, jakie otrzymałam.
W ogóle, to ja wiem, że to nie wypada się chwalić, ale w tym roku otrzymałam tyle pięknych prezentów, że aż się za głowę złapałam. Wszystkie piękne i każdy z ofiarodawców wybierając prezent myślał o mnie, o moich hobby i zainteresowaniach, to tak miło wiedzieć o tym.
Każdy z nich cieszy mnie ogromnie i jak dzieciak wciąż je sobie oglądam, ale żeby się trochę pochwalić wymienię kilka , z tych, które mnie najbardziej powiedzmy to zaskoczyły.
I tak P. obdarował mnie rewelacyjną książką , czyli "Stuleciem detektywów" Jurgena Thorwaldena (tak, to ten pan od "Stulecia chirurgów") i dwiema płytami jednego z moich ulubionych zespołów, austriackiego "Papermoon".
Przyjaciółka z mężem obdarowali mnie najnowszą płytą Kasi Nosowskiej z jej interpretacjami piosenek Agnieszki Osieckiej, Regina podarowała mi …lampkę do czytania w podróży na przykład, coś rewelacyjnego, notesik specjalnie do zapisywania przeczytanych lektur (pomyśleć, że ktoś wpadł na pomysł produkowania czegoś, co sama sobie wcześniej założyłam, czyli notesiku , w którym notuję lektury wraz z oceną) i …sadzonkę baobabu!!! Już posadziliśmy, oby tylko wzrósł, ale by było super.
Wieczór upłynął w bardzo miłej atmosferze i wydaje mi się, że również goście mogą to potwierdzić;) aż nie chciało się wychodzić.
Naprawdę miałam piękny dzień i czuję się bardzo szczęśliwa.


ps.prezentuję kwiatki;) od lewej stokrotki z przybraniem od Reginy, w tle róże od Ojca, potem pęczek tulipanów od P., który trzeba było rozdzielić na dwa wazony, trzy cebulki hiacyntów od przyjaciółki i jej męża, które to hiacynty, mam nadzieję, pięknie się rozwiną.

ps.2. i tak, mamy na ścianie landszafcik i szczerze? wcale się tego nie wstydzimy:)

kącik świętującej;)

To już 33 lata.
Ale ten czas leci. Baaardzo szybko…
Przed Urodzinami, o
których moi znajomi wiedzą, że szczerze ich nie znoszę, zawsze mam nastrój lekko
depresyjny i refleksyjny, niekoniecznie optymistyczny.
Ale w tym roku
będzie inaczej;) Postanowiłam sobie mieć świetny humor tego dnia. Myślę, że
będzie ku temu okazja, bo wieczorem zapraszam bliskich znajomych na pizzę. Dawno
tego nie robiłam, dawno nie świętowałam wśród osób, które naprawdę mnie lubią.
Taką, jaka jestem, z moimi zaletami, ale i wadami i grzeszkami. Czas to zmienić.
Sytuacja sprzed 3 tygodni tak mnie właśnie nastroiła. Nie chcę potem wyrzucać
sobie , że czegoś, co pragnęłam, nie zrobiłam, a przecież czasem to nie wejście
na wielki szczyt…
Wracam myślami do
przeszłości, do tego, co było dobre…Niech taki będzie ten następny mój rok życia. Pełen słońca, miłości, dobrych książek i filmów, miłych spotkań i po prostu
szczęścia. Czy chcę tak wiele?
Chciałam baaardzo podziękować Wam, którzy
pamiętaliście, i wysłaliście mi kartki czy również prezenty, czuję się wzruszona
, naprawdę.
Dziękuję więc
Judycie,( również za książkę), Ekolożce (również za książkę;), Matyldzie_ab,
Nekosowi (śliczny jest ten Pan Fuji), Spacerkowi za płyty wielki buziak), Malej_mi (za śliczne prezenty) i
Reginie…
 
Nieskromnie daję
niniejszym znak, że rozpoczynam świętowanie i można winszować
poniżej;)

każdemu wedle jego potrzeb:)

i upodobań. Dzisiaj odebraliśmy przesyłki z Merlina i tak oto ja stałam się posiadaczką płyty Ayo i "Drogi do szczęścia" Richarda Yates’a (takie pełne zachwytu recenzje tej książki czytałam, że znowu się skusiłam na kolejną książkę:) a kanarek został obdarowany kolejnymi płytkami z odgłosami ptaków pod fajnymi tytułami, jak "Wiosenny ptaków śpiew", "Letnie głosy ptaków na łące, w lesie, nad wodą", "Ptasi poranek w lesie", "Słowik i przyjaciele". "Przesłuchał" już ten wiosenny ptaków śpiew i szalenie mu się podoba.
Ja nie mogę doczekać się książki, ale teraz czytam takie czytadło z kryminalnym wątkiem historycznym w tle, a mianowicie "Grobowiec" Kate Mosse, a że narzuciłam sobie zdrowszy tryb życia i już nie czytam nocami, a kładę się spać , więc wolniej mi to idzie.
Z kosmetycznych nowości dla mnie absolutnym numerem jeden ostatnio jest
kakaowe masło do ciała "Ziai"


w moim rankingu "pobiło" nawet masło do ciała z The Body Shop a cena jakże przyjemniejsza dla kieszeni. Zresztą z tej samej serii płyn pod prysznic jest również super;))) I smacznie pachnę po prysznicu;)

„Pytacie, czy was rozumiem?”…

…kokietuje mnie ze spotu reklamowego emitowanego w państwowej telewizji prezes PiS.
No więc odpowiadam "Nie sądzę, żeby pan mnie zrozumiał. Co więcej, chyba nie mam nawet ochoty. Ja pana także nie rozumiem, szczególnie, kiedy mówi pan o Gabonie".

By the way, zawsze mnie uczono, że jak się coś bierze za przykład, czy dobry czy zły, czy ogólnie jakikolwiek, warto jest wcześniej zgłębić temat.
I szczerze mówiąc, faktycznie nie rozkminiłam, o co chodzi z tym Gabonem.
Ale faktem jest jedno, pewnie drapią się w głowę administratorzy strony oficjalnej tego państwa, bo nagle pewnie pojawiło się sporo wejść z kraju, o którym zapewne przeciętny Gabończyk (? tak się mówi?) wie tyle, co prezes PiS o Gabonie. Czyli niewiele;)
Dal tych, którzy zanim coś chlapną, lubią zgłębić temat, polecam
oficjalną stronę państwa Gabon