…dialogi na cztery nogi.
Ja- "Wiesz, obejrzałam ten film o Krecie i prawie się popłakałam"…
P. Patrzy na mnie z niedowierzaniem i pyta tylko -"PRAWIE?"
Ja, skruszona. -"No masz rację, popłakałam się".
Kurtyna.
Lato z Radiem…
Dzisiaj pierwsza audycja "Lata z Radiem" i oczywiście słucham, chociaż muszę przyznać, że od jakichś trzech lat o wiele bardziej lubię "Cztery Pory Roku", ale sentyment do Lata z Radiem pozostał…
polecanka warszawska;)
Dziś dosłownie przed chwilą usłyszałam o tej stronie w radio i stwierdziłam, że zdecydowanie nadaje się do polecenia.
Szczególnie odwiedzający mnie (mam nadzieję, że wciąż) Warszawa prowadzący swój nietypowy warszawski fotoblog jeśli strony nie zna, powinien być usatysfakcjonowany.
Klimaty niezwykłe a rzut oka na moje rodzinne miasto zdecydowanie nie przewodnikowy i z zupełnie innego punktu widzenia, niż przeciętny turysta jest zwykł przyjąć.
Tak więc panie i panowie, alternatywny przewodnik internetowy po Warszawie, czyli:
witam;)
wróciłam…wakacje były super. Pogoda wbrew pozorom dopisała.Może nie było upałów (i dobrze, bo i tak się zjaraliśmy na twarzach, nie wiedzieć, kiedy). Zobaczyliśmy wiele pięknych widoków, odczuliśmy naturę wokół siebie (mama sarna z dwójką sarniąt, rodzina łysek z sześciorgiem maluchów widywana co wieczór-jak w reklamie-bezcenne)…
Wzbogaciliśmy zbiór o wiele nowych ptaków. Odpoczęliśmy. A teraz powrót do tak zwanej szarej rzeczywistości. Wzdech.
Znowu narobiłam literówek pisząc te krótkie info. Zawsze tak mam po urlopie.
Pozdrawiam Was:)
jutro pakowanie…
…w niedzielę wyjazd.
Nie cierpię się pakować. Nie idzie mi to szybko i ogólnie denerwuje mnie ta czynność. Ale lubię wyjechać raz na jakiś czas. Nie jestem podróżnikiem, jestem totalnym turystą, czego się nie wstydzę, ale zawszeć to milej zobaczyć coś nowego i ciekawego.
Tym razem nie, nie jest to Grecja, a powtórka z rozrywki sprzed 2 lat, czyli Alpy, ale nie Tyrol, tym razem stacjonujemy pod Salzburgiem, tak więc poznamy też miasto narodzin Mozarta. Bardzo bym sobie życzyła, żeby pogoda dopisała, a boję się deszczy. Z tego, co pamiętam sprzed dwóch lat, jak tam pada, to ho ho. Mam nadzieję, że nie będziemy się musieli o tym często przekonywać.
Wpadłam w kiepski nastrój, z powodu problemów, które nas znowu męczą. Pewne sprawy "przyschły" na parę miesięcy, ale znowu dają znać o sobie cudze intrygi. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale nie dość, że dobijają mnie same problemy, które narastają i gnębią, to jeszcze osoby , które teoretycznie powinny być najbliższe i na przykład (ach, co za truizm) pocieszyć, powiedzieć coś optymistycznego , nie dość, że nie robią tego, to jeszcze właściwie dobijają samym swoim gadaniem;/
Na wyjeździe mam jednak zamiar przestać na te wszystkie tematy myśleć, a czy się uda, zobaczymy. Jak siebie znam, to niestety wiem, że pewnie nie do końca;(
Nie wiem jeszcze, co wezmę ze sobą do czytania. Myślę, że któryś z kryminałów Connell’ego, ale coś jeszcze? Muszę przejrzeć półkę w poszukiwaniu czegoś lekkiego, co gra rolę w pakowaniu się.
I chyba dobrze zrobi mi przerwa od blogowego świata…takie mam jakieś ostatnio nastroje, że stwierdzam, że dobrze, że sobie trochę od tego zrobię przerwę. I że dam odpocząć innym od siebie…
polecanka
raz na jakiś czas polecam a to czyjąś wypowiedź a to blog.
Czas na polecenie twórczości własnego Męża, a co?!;)
Ponieważ często pytacie się o to jakie ptaki sfociliśmy podczas spacerów i jak one wyglądają a mnie niezbyt zręcznie jest wstawiać na swój blog zdjęcia jednak nie swojego autorstwa wpadłam na pomysł, że podam adres na flikrze, zainteresowani będą mogli oglądać zdjęcia i to w miarę na bieżąco, bo P. dodaje nowe zdjęcia w miarę regularnie.
Gdyby ktoś, kto zna się na ptakach (krogulcu, nie ukrywam, że zwracam się między innymi do Ciebie) wątpił w nasze oznaczenie jakiegoś ptaka, serdecznie proszę o korektę, bowiem nie w 100% jesteśmy zawsze pewni, jako totalni amatorzy. Co tu dużo kryć, gdybyśmy byli po ornitologii zapewne trafialibyśmy z typami w 100%.
A oto adres flickrowy zdjęć P.
spacery, spacery…
Znowu się zdenerwowałam, bo na ścieżce rowerowej widzieliśmy dzisiaj karetkę pogotowia i siedzących obok rowerzystów. Wygląda na to, że nastąpiło to, czego aż trudno się nie spodziewać, ktoś komuś wszedł w szkodę i nastąpiło poważne zdarzenie. Musiało zdarzyć się coś niedobrego, że aż przyjechała karetka, która zajmowała się leżącą na chodniku osobą, ponieważ jednak jechaliśmy autem, więc niewiele wiem, czy to rowerzysta potrącił pieszego, czy to pieszy wtargnął na ścieżkę rowerową. Prawdą jest, że na Kabatach ludzie chyba się nie bardzo lubią a już rowerzyści z pieszymi, to kompletnie nie, gdyż rowerzyści często jeżdżą po zwykłych chodnikach i to bardzo szybko a i piesi nie są bez winy, bo często poruszają się po ścieżkach rowerowych. Bezmyślność z obu stron, niestety rządzi i tu musiało to zaowocować, niestety, jakimś wypadkiem. Kiedy mijaliśmy tamto zdarzenie nadciągała Policja, a więc wnioskuję, że faktycznie stało się coś poważniejszego, skoro aż wzywali Policję.
Na pociechę…weekend pod znakiem spacerów do lasu. Wczoraj i dzisiaj
odwiedziliśmy las, po takiej przerwie, nie dziwne, że byliśmy
spragnieni wizyty tam. Wczoraj cudownie, bo po deszczu, który raz po
raz nawiedzał Warszawę, w lesie nie było prawie
nikogusieńko…cudownie. Spokój, cisza i tylko my i ptaki i dosłownie
parę osób, które minęliśmy. Dzisiaj już zupełnie inaczej, ale cóż,
pogoda dopisała to i w lesie tłoczno.
Ale "wystawiłam" dzisiaj P. grubodzioba na ścieżce a to nowy ptak w naszej fotograficznej kolekcji!
Mam nadzieję, że miło spędzacie weekend.
update: ze słowiczych wieści;) Słowik z Alei zniknął, a raczej, uciszył się, co zapewne oznacza, że pani słowikowa powiedziała "tak". Jak to podsumował P. słowik teraz milczy z racji tego, że zbiera plony ciężkiej pracy u podstaw.
W końcu pewnie jak się robi jaja, to się nie śpiewa:)
Za to odkryliśmy aż dwa słowiki w krzakach nieopodal domu. Jeden uaktywnił się parę dni temu, drugiego słyszeliśmy dzisiaj i to, co ciekawe, nie wieczorem a za dnia zupełnego, bo około 13.00, kiedy to wybieraliśmy się do lasu. Zresztą, kiedy słuchaliśmy tego pierwszego tak coś mi się wydawało, że nie tylko on śpiewał, ale ten pierwszy go zagłuszał. Tak więc mamy nieopodal dwóch zdesperowanych panów słowiczych. Zdesperowanych, bowiem zdaje się, że dla slowików to już zaraz będzie ostatni dzwonek na założenie rodziny. Oczywiście kibicujemy obu panom w ich poczynaniach mając egoistycznie nadzieję, że zaowocuje to następnymi pokoleniami koncertującymi nam niemal pod nosem.
małe tęsknoty, wielkie tęsknoty…
…we wpisach osobistych, jak je nazywam, cenię sobie zarówno treść jak i fakt, że autorzy umieją pobudzić nas, czytelników, do wspomnień, zwierzeń, porównań do własnych doznań…
Chihiro napisała u siebie taki właśnie osobisty wpis o swojej tęsknocie za Japonią.
Ten wpis ogromnie do mnie trafił, bowiem ja właśnie tak tęsknię za Grecją, a szczególnie moją ukochaną Kretą. Nie będę się rozpisywać, żeby nie wyszło, że dubluję jej wpis, ale faktem jest, że Grecja śni mi się co jakiś czas a całkiem niedawno śniło mi się,że byliśmy z P. na Krecie. Obudziłam się z uczuciem zawodu, że to tylko sen…
A za jakim miejscem tęsknicie Wy?
z lepszych wieści;)
…cofnięto zakaz wstępu do lasu, co oznacza, że mniej więcej wiem, gdzie będziemy spacerować w weekend;))
Już się nie możemy doczekać, super;0)
głupia sprawa…
…ale od paru dni mam nastrój wujkostaszkowy. To oznacza, że w większości przypadków na pewne teksty i ogólnie mam ochotę posłać pozdrowienie Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty. Hmmm…..
