Drugi srebrny medal Adama , tym razem na dużej skoczni, odnotowuję i cieszę się wraz z nim. Nie ma to , jak pracowitość, ale również, co podkreślam, dobrany trener, z którym zawodnik się "odnajduje" i ma dobrą współpracę.
Bardzo, bardzo się cieszę;) Brawo Adam!!!
Srebro dla Justyny:)
Odnotowuję srebrny medal na Olimpiadzie dla Justyny Kowalczyk w sprincie. Brawo Justyno!! Cieszę się, bo widać, że to nagroda za ciężką pracę. Fajnie;)
A wczoraj saneczkarka Ewelina Staszulonek zajęła ósme miejsce. Też odnotowuję, żeby nie wyszło, że jestem łasa jedynie na medale. A nie. Cieszę się z takich również sukcesów, tym bardziej, że dziewczyna waleczna, miała poważny wypadek na torze , nie poddała się i jak widać, jest ósma w świecie;)
Srebro dla Małysza.
Odnotowuję wczorajszy sukces Adama Małysza na blogu.
Czekamy na jeszcze jeden medal i nadzieja jak najbardziej jest na coś więcej, a dlaczego by nie? Jestem pewna, że Adam sam taką nadzieję ma, inaczej po cóż byłoby skakać zwłaszcza, że on po prostu cieszy się tym co robi?
My Adamowi kibicujemy od lat, niezależnie od formy, ale oczywiście, że cieszymy się z sukcesu, tym bardziej, że srebro Olimpijskie, więc tym większa radość.
Czekam na medale Justyny Kowalczyk i może Sikory?
rozpoczęły się Zimowe Igrzyska…
…w Vancouver. Znowu wróciła myśl o tym, aby kiedyś koniecznie tam, do Kanady, pojechać. Niesamowitość, ogrom przyrody mnie fascynuje……i kusi naprawdę.
Szkoda, że igrzyska rozpoczęły się takim smutnym akcentem. Od razu pojawia się pytanie o problem, o którym kilkakrotnie pisałam u siebie, a mianowicie o ważkości odpowiedzialności za innych. Osoby biorące udział w Igrzyskach ostatnią kwestią, o jaką się powinny martwić , jest to, czy są bezpieczne. Powinny móc skupić się na rywalizacji , na własnych możliwościach a nie na tym, czy są wypuszczane w bezpieczne miejsce…Daje do myślenia. W radio słyszałam , że podobno rekordowo dużo wykrywa się środków antydopingowych u sportowców z Rosji. Kolejna więc kwestia, która się przy tej okazji ciśnie na myśl, to gdzie w tym wszystkim jest sport? Nie mówię tu o akurat sportowcach z Rosji bo naiwnością byłoby sądzenie, że tylko tam sportowcy biorą doping. Raczej smutne jest to, że świat tak nastawia się na kolejne łamanie ludzkich możliwości, że wiadomo jest, że zwykłymi siłami się nie da tego osiągnąć i tyle i właśnie pewnie to stało się przyczynkiem do rozwoju i produkcji coraz bardziej wspierających siły człowieka środków. Gdzie w tym wszystkim miejsce na prawdziwy sport? Pewnie już dawno się zagubił, szkoda, chociaż chyba wciąż są sporty, w których (mam nadzieję) owych środków dopingujących jest jednak mniej. Takim sportem wydają mi się skoki narciarskie.
Jutro zaczyna się Nowy Rok Chiński, Tygrysa. Po raz pierwszy od dawna jestem zadowolona, bo nie dość, że podobno sam znak jest uważany za dobry i sprzyjający, to moje horoskopy na ten Nowy Chiński Rok są sprzyjające.
Mam nadzieję, że w pewnych kwestiach będzie dokładnie tak, jak w kilku miejscach mi napisano, a mianowicie, że po wytyczeniu sobie celu, mozolną pracą ale dojdę do sukcesu. No, to mam taką nadzieję.
a jutro, 12 lutego…
…w Jedynce radiowej, od 9.00 do 12.00 w mojej ulubionej audycji "Cztery Pory Roku" będzie "Światowy piątek" i będzie o Austrii;) Super.
Daję znać, bo może ktoś zainteresowany.
Przy okazji, jak już jestem przy ulubionych Jedynkowych audycjach, to polecam bardzo audycję "Kulturalna Europa" na tejże Jedynce Radiowej. W każdy wtorek i czwartek od godziny 23.05 do (obecnie przedłużyli) 23.50. Dzisiaj będzie na pewno głównie o Berlinale.
"Kulturalną Europę" polecam szczerze. Wciągnęłam się w nią.
powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek…
…a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.
Jak to w Tłusty Czwartek😉
Ile pączków trafiło już do brzucha? Ja zjadłam dwa na śniadanie, popijając ciepłą herbatą i pewnie zagryzę chrustem. To chyba jedyny taki dzień, kiedy naprawdę nie myślę o kaloriach;) Trzeba tłusto podjeść, żeby potem tłusto się wiodło.
wdrażam się…
…w rolę ciotki;) Nie tylko tej internetowej. Wczoraj wreszcie dostąpiliśmy zaszczytu poznania małej G. córki K. i jej męża, tak wyczekanego skarbu, który ma już siedem miesięcy.
A na serio, to dziecina dopiero teraz zaczyna mieć gości, z różnych powodów. Ja się nie czepiam, wolę być zaproszona wtedy kiedy ktoś ma na to ochotę a nie dlatego, bo wypada itd.
Zanieśliśmy komplet kaczek do kąpieli, które małej królewnie najwyraźniej przypadły do gustu sądząc po tym, jak często szczególnie największa kaczka trafiała do paszczy;) (Jeszcze bezzębnej;).
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że ja nie jestem z tych babek, które nad cudzymi dziećmi się rozcmokują i rozpływają. Gdyby nie fakt, że znam jeszcze parę takich jednostek, może bym myślała, że coś ze mną nie tak, ale jak mówię, wiem, że nie ja jedna tak mam. W dodatku po przejściach z ciążami moich znajomych a i niestety, po różnych perypetiach zdrowotnych niektórych znajomych dzieci wychodzę z założenia, że dziecko nie musi być piękne, najważniejsze i tylko, żeby było zdrowe. I tyle.
W tym przypadku jednak moje zwyczaje idą się bujać, bowiem muszę powiedzieć, że mała G. jest ogromnie śliczna;)) Ma niesamowicie piękne, wielkie, okrągłe oczy, którymi wpatrywała się we mnie bardzo bacznie i nie powiem zawieszała to swoje spojrzenie;) jest śliczna, co to dużo gadać i już się domyślam, że w przyszłości złamie niejedno męskie serce. Drżyjcie mamunie chłopaków. Rośnie wam konkurencja dla serca waszych synusiów, ja , Chiara wam to przepowiadam;))
pełnia za nami…
…na gazecie wyczytałam, że jakaś to nadzwyczajna pełnia za nami. W nocy miałam dziwne sny. Śniła mi się osoba z przeszłości, która kiedyś tak mi bliska, zerwała ze mną kontakty , w śnie zaś była dobra dla mnie i serdeczna niezwykle…jeden element snu pokazał, jak pewne sprawy leżą mi na sercu. Pełnię jak zwykle odczułam, być może nawet bardziej, niż zwykle, jako, że wczoraj dostałam takiego wścieku, że hej. Wkurzają mnie sąsiedzi w z góry, którzy zachowują się tak, jakby mieli nie do końca w porządku pod sufitem. Wprowadzili się pięć czy sześć lat temu i od tej pory nie znamy pojęcia "spokój", pod wieloma względami. Wczoraj tak mnie wkurzyli, że ponownie (na samym początku kiedy się wprowadzili miałam takie myśli) myślałam nad tym, żeby się stąd wynieść. Tylko, że łatwo jest powiedzieć, gorzej wykonać. Po tym, jak nagle zachwiało się moje i tak wątłe poczucie bezpieczeństwa dostałam schizy, że muszę mieć kasę na tak zwaną czarną godzinę, boję się pomyśleć o kredycie na lat kilkadziesiąt. Pewnie inaczej myśli się o takiej czarnej godzinie, jak się ma liczną i sprawdzoną rodzinę, nie wiem, rodzeństwo, które w razie co wspomoże? Jak się jest we dwoje nie ma złudzeń, trzeba liczyć tylko na siebie.
Kabaty pasują mi po tych siedmiu latach mieszkania na nich jedynie ze względu na niesamowitą bliskość lasu. Pod każdym innym względem nie pasują mi. Nie jest to jednak "moje" miejsce. Nie podoba mi się klimat , który tu jest, klimat, którzy tworzą ludzie, którzy wydają się myśleć, że padną zaraz po tym, jak odpowiedzą komuś na "dzień dobry", którzy nie są dla siebie mili na forum lokalnym, którzy nie ustąpią miejsca pieszemu na przejściu dla pieszych. Myślę coraz intensywniej o powrocie na Żoliborz, tam jednak z kolei obawiam się , jak by było z naszymi spacerami. Wieczorami, z tego co pamiętam, nie w każdym miejscu czułam się bezpiecznie…a spacery z duszą na ramieniu mijają się z celem.
Moje statystyki odłączyły mnie od siebie;) ostrzegali , ostrzegali i wreszcie to zrobili. Jak jest powyżej jakiejś tam ilości wejść, gości na stronę (w tym przypadku blog), to sorry Zorro, wypad z baru;) straszyli mnie już kilka razy, ale teraz faktycznie to się stało, od dziś rana przerwa w zliczaniu do następnego miesiąca, czyli na szczęście, do poniedziałku. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, co oznacza, że faktycznie bardzo wzrosła mi ilość osób czytających blog. Muszę pomyśleć nad innymi statystykami. Te z googla są solidne, ale dla mnie jakieś takie trudne w używaniu. No, ale jeśli dalej utrzyma się ta liczba czytelników, a kto wie, może i wzrośnie, to będę musiała poważnie jakieś inne statystyki rozważyć, bo te dotychczasowe pewnie co miesiąc w połowie niemal będą mnie denerwować emailem o tym, że zaraz przestanę mieć do nich wgląd.
jakby ktoś z was planował przylot na Okęcie…
…we wrześniu, to niech ma na uwadze
tę informację.
Mnie opada wszystko, co może opaść kobiecie, kiedy czytam, co wymyślili, ale i tak nie mam na to wpływu, więc…daję znać innym.
człowiek potrzebuje…
…cezury pewnych wydarzeń. I takim jest z pewnością pogrzeb. Aby dać zamknąć się pewnym wydarzeniom w konkretnym czasie i rozpocząć nowy czas.
Wydaje mi się, że o ile o pogrzebie w ogóle tak można powiedzieć, to ten był w porządku. Ojciec powinien być zadowolony.
Dla mnie ważne było, że przyszła K. Bardzo miły dla mnie gest.
"Rozwaliły" mnie psychicznie dwie rzeczy. Najpierw sam fakt wozów z przedsiębiorstwa pogrzebowego. Widok, który jasno strzela po oczach faktem, co zaraz będzie się działo. Druga, to już przy grobie, która to zresztą zawsze działa na mnie podobnie, czyli ten odgłos rzucanej pierwszej , drugiej łopaty ziemi na trumnę. Głuchy, bezlitosny odgłos uświadamiający , że na sto procent coś tu na ziemi się skończyło.
Dobrze, że już po.
