14 lat minęło…

…nie wiem, czemu ale tak mnie właśnie naszło na nucenie nieco zmodyfikowanego tekstu;)

Jakby ktoś chciał mnie i P. powinszować, to można bo dziś mija 14 lat od naszego Ślubu. Pogoda piękna, jak braliśmy Ślub też nie lało (nie chciałam deszczu w tym dniu i udało się) ale było zdecydowanie bardziej rześko. Chociaż słonecznie.

Niemało przeszliśmy podczas tych czternastu lat ale też były i chwile wielkich niespodzianek, z gatunku tych dobrych, miłych i wielkiego szczęścia.

Tymczasem dziś myślę z optymizmem o następnych wspólnych latach. Tym bardziej, że od dwóch lat nasze Rocznice wzbogacone o Janeczka, więc tym więcej radości!
Życzę sobie i P. aby następne lata obfitowały już w tylko te dobre chwile a jeśli nie co i rusz świetne niespodzianki to przynajmniej osławiony „święty spokój”.

polska złota jesień…

…nastała. Październik piękniejszy od września, zdecydowanie. Piękne słońce, i temperatury super. Dziś to naprawdę wiosna na całego. Wróciłam ze spaceru z Janeczkiem z pajęczyną na twarzy:) Babie lato?

Dziękuję też zbiorczo w tym wpisie za pocztówkową pamięć, czyli Dublinii za kartkę z Wybrzeża Amalfi (hmmm pięknie to wygląda), Wildrose za dwie piękne artystyczne kartki z Japonii (ależ się cieszę, że znów mogę otrzymywać kartki z Japonii) i prawdopodobnie Spacerynadsekwana za kartkę z Paryża. Jej jeszcze nie dostałam do łap ale sądzę, że to od Ciebie.

Zaczęłam czytać na czytniku „Drogie życie” tegorocznej noblistki i…jak na razie szału nie ma, niestety. Nie zachwyca mnie jakoś…zobaczymy co będzie dalej ale jestem już w połowie więc sądzę, że wiele się nie zmieni chociaż może?

Życzę Wam dobrego, spokojnego tygodnia jak również takiej pięknej pogody jak w weekend i dzisiaj na resztę tygodnia! 

czas biegnie…

…tak szybko, że ani się obejrzałam a tu minął kolejny tydzień.

Mieliśmy trochę zamieszania w zeszłym tygodniu, ale wszystko się poukładało. 
Za to w sobotę auto zaczęło się biesić i dziś w warsztacie okazało się, że padł akumulator. Fajnie, że udało się odpalić i dotrzeć do warsztatu właśnie.
Z kolei, żeby nie było nudno, coś od wczoraj szwankuje net.

Skończyłam czytać „Statek śmierci” Yrsy Sigurdardottir. To kryminał dziejący się głównie na morzu (chociaż część akcji, która powoli przybliża nas do rozwiązania zagadki dzieje się na lądzie). Tym razem bohaterka , pani prawnik Thora, poprowadzi prywatne śledztwo. Ma ono pomóc pewnym starszym państwu, których w nagłych okolicznościach, na morzu, na luksusowym jachcie, zaginęła praktycznie prawie cała rodzina. Państwo chcieliby odzyskać odszkodowanie aby móc wychowywać swoją najmłodszą wnuczkę, która ze względu na wiek nie była na jachcie z rodzicami i siostrami bliźniaczkami. Jacht dociera do nabrzeża i niemal rozbija się o nie, co chwilę potem wyjaśnia się albowiem okazuje się, że nikogo na nim nie ma. Thora rozwiąże i tę zagadkę. Bardzo smutna książka a już zakończenie jest naprawdę bardzo, bardzo przejmujące. Ale jak zwykle podobało mi się i daję jej w prywatnej ocenie 5 / 6.

W niedzielę nagle wróciła się letnia pogoda. Ciekawe, jak będzie dalej, w każdym razie na razie październik zaczął się całkiem przyjemnie, z tym, że trochę słońca mało. No, teraz widzę, że się rozkręciło, zerka całkiem śmiało, szkoda, że kiedy przed południem wyszliśmy na spacer, nie dopisało i było całkiem zachmurzone.

Życzę Wam tradycyjnie;) miłego, spokojnego tygodnia.

 

update. Właśnie wyczytałam smutną informację, że nie żyje Joanna Chmielewska. 😦

 

 

groch z kapustą…

…czyli o wszystkim. Muzycznie to dzisiejszy dzień zdecydowanie należy do Pań, a mianowicie odsłuchuję dawno nie słuchanych płyt i oto dziś Khadja Nin, Natacha Atlas i być może Sade.
Szczególnie ucieszyłam się, że przypomniałam sobie tak lubianą przeze mnie Khadję Nin.

Niedawno dwie osoby rozpieściły mnie pocztówkami z ukochanej Grecji. Pierwsza od znajomej, z Mykonos…Nigdy tam nie byliśmy ale kto wie, może kiedyś trafimy? Cztery obrazki z Mykonos przypomniały ten klimat i te niezwykłe chwile, które sprawiają, że tak za Grecją tęsknię. Od froginthefogg przyszła kartka z Aten, za którą również dziękuję. Tu też nie byłam, kiedyś była okazja trafić tam w listopadzie, chyba niepotrzebnie się wtedy wahałam i tak okazja przeszła koło nosa, teraz uważam, że listopad, nie listopad, trzeba było się zdecydować, jak była okazja. 

Miałam napisać coś o „Wyznaję” Cabre. No więc, ze skruchą wyznaję;), że utkwiłam. Czytało mi się świetnie, naprawdę, ale…miałam wrażenie, że czytam, czytam a na czytniku nie przybywało procent oznaczających postępu w lekturze. Poddałam się chwilę przed 60%. Niestety, od dłuższego czasu nie przepadam za „cegłami”. Dotyczy to też, zauważyłam, długich wpisów na blogach, których wtedy po prostu nie czytam. Swego czasu zgadałam się z kimś, kto ma podobnie, więc na pociechę? wiem, że nie jestem jedyna. Tak więc nie wiem co będzie z tą książką. Podejrzewam, że istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że jej nie skończę jednak. Trochę szkoda mi czasu na lekturę, która jednak w jakiś sposób nie idzie, skoro tyle innej na czytniku czeka. 

Życzę Wam dobrego spokojnego tygodnia.  

leje, leje…

…od rana. I nie zamierza przestać. Spacer z Janeczkiem siłą rzeczy dość skrócony i to nie ze względu na Niego a na mnie, która pomimo bardzo dobrej kurtki przeciwdeszczowej jednak czuła dyskomfort. 
Pozdrawiam niniejszym wszystkich miłośników jesieni i tych, którzy od lat na mój tekst, że tej pory roku nie lubię, pojęcia nie mam czemu, usiłują mi ją rozreklamować i przedstawić jako niezwykle urodziwą.
No, ale na razie jesień nawet przecież nie nadeszła, nie rozkręciła się (chociaż już za progiem stoi i przestępuje wręcz z nogi na nogę) a za nią niestety, zima. 
Dobrego, spokojnego tygodnia dla Was. 
Ja zabrałam się za „Wyznaję”, Cabre, ale z powodu aury również, nie zostaje mi wiele czasu na czytanie, więc pewnie szybko swojej opinii nie napiszę, chociaż zaczyna się jak lubię czyli smakowicie bo i styl mi pasuje i jakiś taki ogólny klimat opowieści.  

niektórzy…

…(nie my) celebrują dziś dziesiątą rocznicę Ślubu (najlepsze Życzenia dla Shalu i Jej Męża) a my też mamy swoją rocznicę, a mianowicie, dwanaście lat temu przenieśliśmy się z Żoliborza na Kabaty, tu gdzie mieszkamy. Czas leci, oczywiście truizm, ale taka prawda. Akurat tamten dzień pamiętam dobrze. To był ostatni dzień ładnej pogody, następnego dnia zaczęło padać i nie przestawało przez bardzo długi czas. Też był wtedy piątek, nawiasem mówiąc, ale my nie przesądni, dla mnie trzynasty dzień miesiąca to dzień jak każdy inny a i dzień tygodnia nie gra dla mnie roli.

Skończyłam ostatnio „Starożytne kości” Kathy Reichs, ale szczerze mówiąc, mocno przegadana książka, zupełnie niepotrzebne dłużyzny. Widać za to tęsknotę autorki do pracy archeologicznej a niekoniecznie biurowej. Książka byłaby lepsza, gdyby nie tak niepotrzebnie długa i jak mówię, zbyt przegadana. 

Pozdrawiam, życzę Wam dobrego, spokojnego weekendu.  

dawno nie było…

…nic w tym kąciku, więc niniejszym dziękuję Nutcie za piękną zakładkę do książek z motywem z Bazyliki Świętego Izydora w Leon, w Hiszpanii a Wildrose za pocztówkę z Tokio! 
Po wyjeździe z Japonii mojego Przyjaciela niestety, nie mam w tym kraju ani jednej osoby, której by się chciało sprawić mi taką drobną radość, jak wysłanie pocztówki i oto Wildrose spełniła moją prośbę i nawet pewnie nie wie, jak mi się zrobiło przyjemnie, gdy mogłam wyjąć ze skrzynki kartkę z widokiem wieczornym z oświetlonymi nowoczesnymi biurowcami Tokio.

Dzięki Dziewczyny za pamięć i miłe gesty! 

jesień…

…niby środek lata, niby nic a przedwczorajsza pogoda przypomniała mi, że nieuchronnie zbliża się jesień. Ta w najmniej miły wydaniu czyli z zimnem i deszczem przez na przykład cały dzień.

Z dnia na dzień zniknęły jerzyki. Jaskółek też niewiele chociaż P. twierdzi, że dziś widział jaskółczą bandę.

Będąc w sobotę w Ogrodzie Botanicznym zaskoczyło nas coś a mianowicie klangor żurawi nad naszymi głowami! Czy leciały nad Wisłę czy w drugą stronę? Trudno powiedzieć. 

Pojawiły się gawrony. P. twierdzi, że sporo z nich zostaje u nas na lato i chyba tak jest ale nie wiem, gdzieś się kryją czy co? w każdym razie od dwóch dni widzę je całkiem jawnie, wręcz jeden demonstracyjnie puszył pierś przechadzając się koło mnie i wydając z siebie dźwięki mało przyjemne a kojarzące się z jesienią i zimą niestety.

Trzeba wykorzystać końcówkę lata i ładnej pogody bo jesień, tak to niestety, czuję, za progiem.

Skończyłam książkę Piotra K. Piotrowskiego „07 zgłasza się. Opowieść o serialu”. Czyta się dobrze ale jak dla mnie to książka zdecydowanie raczej dla maniaków serialu, do których się zaliczam. Wyłapałam nawet dwa błędy, jednego nie pamiętam, drugi dość razi , bowiem pani śpiewająca na estradzie w odcinku „Dlaczego pan zabił moją mamę?” w książce została nazwana prostytutką. Być może poza śpiewaniem zajmowała się i najstarszym zawodem świata niemniej jednak w serialu mowy o tym nie ma. Ale generalnie czyta się nieźle i na pewno jak mówię, dla miłośnika to fajny pomysł na prezent na przykład. Ja doczekałam aż wydali ją w formie ebooka. Moja ocena to 4.5 / 6.

Miłego, spokojnego weekendu Wam życzę.

a w ogóle to…

…tradycyjnie ostatnio przegapiłam własną rocznicę pisania blogu. 30 lipca minęło dziewięć lat mojego pisania na bloxie. 
W przyszłym roku zatem dekada. Jakby nie było, na blogu jest kawał mojego życia. Z tymi dobrymi, szczęśliwymi chwilami i wydarzeniami i tymi najgorszymi.
Wolałabym abym teraz mogła już pisać tylko o tych dobrych i szczęśliwych.
Życzcie mi tego, z okazji zapomnianej Rocznicy 🙂
Częstuję wirtualnie lodami o smaku waniliowym i zdecydowanie zimnymi napojami. 

pierwsze Imieniny…

…czyli sezon na Imieniny w naszej Rodzinie uważam za otwarty. Można jeszcze w to wciągnąć wczorajszy Dzień Ojca ale i tak samych Imienin w naszej Rodzinie wystarczy w jednym tygodniu;) Rozpoczyna , a jakże, Janeczek, dzisiaj. Do końca tygodnia będę jeszcze obchodziła ja , P. i Emilka. A w poniedziałek moja Mama. Jakby się kto uparł i miał masę wolnego czasu można by od stołu nie wstawać. 🙂

Tymczasem Janeczku, życzę Ci Synku w Dniu Twoich Pierwszych Imienin wiele Zdrowia, Szczęścia i Miłości. I tylko życzliwych Ci osób wkoło Ciebie.