to był…

…dobry rok. Z prawdziwą przyjemnością to piszę. 
To był dobry rok pod wieloma względami.
Zdrowie dopisało na tyle na ile możliwe.
Janeczek fajnie rośnie i rozwija się i rośnie nam ciekawy człowiek aczkolwiek z silnym co widzę od początku, charakterem:) Odbyły się ważne wydarzenia z Nim związane, czyli Jego Chrzest i Pierwsze Urodziny celebrowanie w gronie bliskich.
To był rok, w którym odbyliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje nad morzem, w dodatku z Przyjaciółmi i ich dziećmi, więc tym przyjemniej.
I udało się w tym wszystkim trochę poczytać (przeczytałam czterdzieści dziewięć książek, więc nieźle, uważam). 
Niedoczas wciąż jest ale to już taka przypadłość rodziców, jak mniemam:) Jak dziś powiedziałam do P. odpoczniemy może (może!) za jakieś naście lat:)

Czego sobie i moim Bliskim życzę na ten nadchodzący Nowy Rok 2014, który już dosłownie za progiem? Aby zdrowie dopisało, aby było szczęście i radość. I ja osobiście winszuję sobie tak zwanego „świętego spokoju”. Aby udało się i poczytać coś dobrego, i obejrzeć coś zacnego, i pobyć z rodziną i z przyjaciółmi.

Raz jeszcze życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

Nasza imprezka domowa zaraz się zacznie, czyli…lecę przespać północ (o ile petardowcy nam dadzą). Kolację odświętną już mieliśmy.

Do zobaczenia w Nowym Roku 2014!

 

 

Szczęśliwego, Wspaniałego Nowego Roku 2014!

Życzę Wam wszystkim Szczęśliwego, Wspaniałego Nowego Roku 2014!!! NIech Zdrowie dopisuje, niech Bliscy cieszą swoją obecnością, niech Radości i Pomyślności nie zabraknie. Niech wydarzą się tylko szczęśliwe i dobre momenty, wydarzenia. Niech sprawy rozpoczęte zakończą się pomyślnie a i niech nie zabraknie odwagi do marzeń i realizacji owych marzeń i zamierzeń.
Tego z serca Wam życzymy wszyscy troje. 

czas…

…pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem to dla mnie zawsze taki czas zwolniony nieco, zawieszony?

Nasze Święta były takie, jak chciałam, czyli spokojne i zdrowe. Mam nadzieję, że i Wasze takie się okazały. 
Mikołaj dopisał a Janeczek w Wigilię zorganizował sobie sam prezent czyli pierwsze spacery na własnych nogach poza domem.
W drugi dzień Świąt spotkaliśmy mamę z córeczką, mieszkają w okolicy, widuję ją na spacerach z opiekunkami bądź tatą, trochę młodsza od Janeczka ale na podobnym etapie, jak się zgadaliśmy. Rozmawialiśmy o tym, że niestety, dzieci nie patrzą pod nogi co skutkuje upadkami.
Janeczek już zaliczył upadki no ale podobno, jak to było w „Wojnie Domowej” ustami Bogusława Kobieli powiedziane „jak się nie przewrócisz , to się nie nauczysz”.

My mamy teraz nasz rodzinny czas bo P. wziął sobie urlop i spędzamy go właśnie tak domowo i rodzinnie.

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu:) 

wujek…

…google przypomniał mi dzisiaj, że mamy dzień przesilenia zimowego. Co oznacza ni mniej ni więcej, że tadam, dziś był najkrótszy dzień w roku ale i dobre informacje, od jutra dnia będzie przybywać. Naprawdę większą różnicę zauważymy dopiero po Nowym Roku, wszak „Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok”. No a jutro rozpoczyna się kalendarzowa zima. I potrwa, co wiemy do 21 marca. Pogoda na razie zupełnie nie zimowa, co mnie akurat bardzo, bardzo cieszy:)
 

choinka…

…u nas już jest. W tym roku mała, stoi już na balkonie. Jest naprawdę mała, za to w doniczce i kto wie, być może uda się ją wkopać wiosną w ziemię? Zobaczymy. Być może jakoś ją przystroimy ale jeszcze nie wiem, jak. Będzie stała na balkonie bo przy Janeczku po prostu nie ma sensu stawiać jej w mieszkaniu, niestety, nie jesteśmy posiadaczami domu 🙂
Ale choinka musiała być bo dwa lata temu uwierzyłam ponownie, że choinka naprawdę wnosi nowe życie w progi domu… 

Przeczytałam niedawno „Komisarza i ciszę” Hakana Nessera i szczerze mówiąc, to umęczył mnie już tematyką. Ja rozumiem, że on ma swoistą misję nagłaśniania przestępstw wobec kobiet i dzieci ale już tym razem naprawdę mnie to wymęczyło. Serio, mam dość.

Teraz dla odmiany więc wzięłam się za ebook autorstwa Mariusza Urbanka, czyli biografię Tuwima pod tytułem „Tuwim. Wylękniony bluźnierca”. Bardzo polubiłam tego autora biografii i czekałam z niecierpliwością aż książka ukazała się jako ebook właśnie. 

Na osiedlu pojawiły się już pierwsze świąteczne ozdoby okienne. Nie ukrywam, że zawsze ich wypatruję. W jednym bloku jest chyba swoista rywalizacja, który z trzech kolejno nad sobą znajdujących się balkonów zostanie piękniej przyozdobiony na ten świąteczny czas. W lecie czas na rywalizację kwiatową ale nie o tym teraz:)

Świąteczna płyta Roda Stewarta pod tytułem „Merry Christmas, Baby” okazała się być bardzo przyjemna i podoba mi się…właśnie jej słuchamy.

Dostaliśmy też już dwie kartki z Życzeniami Świątecznymi, za które dziękujemy.

 

Życzę Wam dobrego, spokojnego tygodnia. 

grudzień…

…się rozpoczyna i fajnie bo listopada nie znoszę (podobnie zresztą jak lutego). 
Grudzień niesie ze sobą zapowiedź Świąt, nieco wolniejszych dni, jak również końca roku. Do Wigilii już tylko dwadzieścia trzy dni. Ja już nabyłam kartki świąteczne. Problematyczne wydaje się ich wypisanie ale to już inna sprawa. Większość prezentów mam też albo już w domu albo przynajmniej w głowie pomysły. 
Dziś byliśmy na spacerze na kawie w nowym miejscu. Do tej pory regularnie dylaliśmy do sieciówki a tu nagle przyjemne zaskoczenie. Blisko nas jest bardzo fajna kafejka, w której kawa jest pycha! P. już ją kiedyś pił i o tym wiedział, ja dzisiaj skusiłam się po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że sto procent nie ostatni! Kawa jest super. 
Dobrego, spokojnego tygodnia Wam życzę bo tu już weekend powoli zbliża się niestety do końca.
 

i tydzień minął…

…kolejny. Listopad już nie rozpieszcza pogodą jak październik i zdarzało się, że spacerowaliśmy w deszczu.
Skończyłam czytać kryminał Indridasona pod tytułem „Zimny wiatr”. Lubię tego autora chociaż tematykę zawsze porusza nielekką. I tym razem, w sumie smutna refleksja nad współczesnym światem, zagubieniem młodzieży, która często ma na wszystko pieniądze a najmniej czego ma to obecności w swoim życiu rodziców. O przypadku i głupocie. Książka bardzo smutna w swoim wydźwięku w rezultacie. 

Podobno od poniedziałku ma nadciągnąć zima? Wiedziałam, wiedziałam, że jej nie ominiemy ale dlaczego nie może zostać jak dotychczas ? Ech.

Życzę Wam dobrego, spokojnego weekendu. 

znów…

…czas popędził tak, że zorientowałam się patrząc na kalendarz blogowy, że minął tydzień od ostatniego wpisu.
A więc świętujemy kolejny dłuższy weekend. Po październiku, który rozpieszczał nas pogodowo nastał listopad, taki już mocno listopadowy. Z deszczem. Deszczu się nie boimy ale nie lubimy (ja). Janeczkowi pewnie to obojętne bo go głównie przesypia. 
Drzewa prawie już łyse (nie wszystkie).
Wczoraj miałam trudny dzień. Dziś jest zdecydowanie lepiej. 
Nabyłam drogą kupna najnowszą powieść Haruki Murakamiego a więc „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”. I to w formie papierowej albowiem książki jednego z ulubionych autorów lubię mieć w takiej formie na półce. Ale dotarłam dopiero do 22 strony. I podejrzewam, że chwilowo lepiej dużo z tempem lektury nie będzie. 
Miłego, spokojnego weekendu dla Was. 

tej nocy…

…pośpimy dłużej, kusili wczoraj i w radio i w internecie.
Tiaaa…kto pospał to pospał. My wstaliśmy po szóstej bo zgodnie z oczekiwaniami, Dziecię obudziło się o swojej starej porze a nie o tej, o której zadzwonił budzik. Co nie dziwi , wszak człowiek, co często powtarzam, nie maszyna i naprawdę, jedynie budzik wstanie kiedy się chce (a czasami i budzik się zbiesi, coś o tym wiemy).
Miłej niedzieli! 

ogólnoświatowy…

…eksperyment polegający na bezsensownej w obecnych czasach zmianie czasu na zimowy nadciąga. Znów potraktują nas jak kury nioski i przez jakiś czas będziemy (przynajmniej ja) czuli się otumanieni, przez kilka dni mogą dokuczać bóle głowy a przynajmniej jakieś dziwne poczucie rozbicia. Najmniej ucieszą się z tego dzieci a oczywiście i my, skoro dzieci budzić się będą dalej o porach, w których budzić się zwykły były. Ogólnie bryndza. Tak, tesso, naprawdę pamiętam, że to jest ta „nasza” czasowa zmiana i szczerze, to nic mnie to nie obchodzi. Jak dla mnie o wiele fajniejsza jest ta letnia i moglibyśmy na niej poprzestać. Zazdroszczę Rosjanom, że zdecydowali się zlikwidować te zmiany czasu, naprawdę niczemu to w dzisiejszych czasach nie służy bo względy ekonomiczne już kompletnie teraz nie grają roli. 
No nic, to przypominam, że w nocy zmieniamy czas na zimowy. Wstawać to i tak się wstaje w ciemnicy ale nie cierpię tego, co teraz będzie, czyli szybko nadciągający zmierzch:(