wzięłam się za…

…kryminał Marty Guzowskiej „Wszyscy ludzie przez cały czas” i podejrzewam, że będzie to jednak moje pierwsze i ostatnie spotkanie z tą autorką. Nie poszła mi ale trochę wbrew własnym radom do Was „zmęczyłam ją” do końca. W sumie, żeby się przekonać, o co będzie chodziło i czy faktycznie nie mam po co sięgać po inne książki tej autorki. Chyba nie mam. Nie podobał mi się ani główny bohater, ani sam styl pisania. Za to bardzo miło mi się doczytało słowo autorki już po książce, do czytelnika, chociaż na te konkursy się nie skuszę:)
No i co jeszcze było fajne, to zupełnie inny obraz Krety, do jakiego się przywyka będąc turystą. Podobało mi się stworzenie z tej wyspy siedziby zła,  występku i kompletnego zacofania. Tak oczywiście z przymrużeniem oka chociaż wiem, że zapewne odezwą się głosy tych, którzy tego nie zrozumieli i będą się bardzo oburzać, że jak to i w ogóle.

Nadchodzi dłuższy weekend, u nas od czterech lat specyficzny naznaczony wydarzeniami, które niosą do serca różne uczucia więc na pewno nie beztroski niemniej jednak mam nadzieję na to, że trochę uda nam się mimo wszystko i odpocząć i odetchnąć. 

Życzę sobie i Wam dobrego, spokojnego weekendu. 

magnolie kwitną…

…na całego, pachną pięknie. A wiem to stąd, że w oba weekendowe dni wybraliśmy się do Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Wczoraj odebraliśmy wcześniej zamówione karnety całoroczne (czy raczej całosezonowe?). Wczorajsze lato jakie nagle się zrobiło, spowodowało, że ludzi było oczywiście bardzo dużo.
Dziś nieco mniej zważywszy, że z rana było dość pochmurno i nawet nadciągały ciemne chmury, z których zastanawiałam się czy coś nawet nie spadnie. A wyjątkowo na pogodzie nam zależało bo hurrra! nareszcie udało się nam zrealizować baaardzo zaległe spotkanie z moją przyjaciółką i jej rodziną. Sezon nie sprzyjał naszemu spotkaniu, które pierwotnie miało odbyć się w Mikołajki a potem zaczęło się chorowanie, Święta i tak ciągle coś.
K. zadzwoniła w piątek wieczorem i zaproponowała spontanicznie, żebyśmy w niedzielę, skorzystawszy z zapowiadanej ładnej pogody wreszcie się umówili, no i super, udało się nareszcie.
Naprawdę było super ich zobaczyć.

Weekend się kończy, oczywiście, szkoda.
Życzę tradycyjnie już sobie i Wam spokojnego, dobrego nowego tygodnia. 

Święta, Święta…

…i po zaraz. 
U nas Poniedziałek od lat jest dniem raczej dla nas samych ,kiedyś chodziliśmy do rodziny P. Odkąd nastąpiła ogólnorodzinna awantura, wizyt nie ma, więc zwolnił się nam dzień, z czego nie ukrywam, cieszę się, bo nareszcie mogę tego dnia naprawdę odpocząć choć trochę.
Tegoroczne Święta były dość udane chociaż miały jeden niemiły akcent, zrozumiałam, że z kimś nie mam ochoty utrzymywać kontaktów. Zbierało się od miesięcy a nie wiem czy nie lat jak się zastanawiam, a „pękło” w ten właśnie, zdawałoby się raczej mający skłaniać ku pojednaniom czas. To jednak nie Boże Narodzenie najwyraźniej, żeby każdy się z każdym przepraszał.
Jakby nie było toksyczne kontakty to nie jest to, na co mam ochotę, kontakt na szczęście daleki, to raz, a nawet gdyby był bliższy, to w 2011 roku jednym z moich postanowień po tym doświadczeniu, jakie mieliśmy było to aby na ludzi, na których nie warto tracić własnego życia, nie tracić własnego życia. Howgh. Dziś dodatkowo książka do mnie „przemówiła” i jakby na utwierdzenie się w swoich własnych przemyśleniach i refleksjach dostałam zdanie „Nie trać czasu na ludzi, którzy wysysają z ciebie energię- otaczaj się ludźmi, którzy dają ci siłę”. Zalecenie samolekarskie dla własnego dobrego samopoczucia -stosować intensywnie i od zaraz.

Miałam też trochę nastrojów nostalgicznych i mocno wspomnieniowych w te Święta. Może to taki czas, sama nie wiem.

Dziś na szczęście wywietrzyłam głowę z różnych myśli ( i tych lepszych i tych gorszych) za sprawą pierwszej w tym roku wizyty w powsińskim Ogrodzie Botanicznym.
Z kwiatami na razie różnie, za to panie i panowie, magnolie się zdecydowanie czają w blokach startowych i wygląda na to, że niektóre „pękną” na dniach. Niektóre trochę poczekają ale nie będą to miesiące, o nie 😉 Tak więc być może przyszły weekend, który zapowiadają (przynajmniej teraz) z zupełnie odmiennymi temperaturami i słońcem, okaże się tym, w które zacznie się podziwianie magnolii.

Życzę  sobie i Wam dobrego, spokojnego (to coś, co mnie się bardzo przyda w tych dniach bo trochę nerwów natraciłam i wiem, że trochę natracę z różnych przyczyn w tym tygodniu) tygodnia. 

Życzenia na Wielkanoc

Z Okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam i Waszym Bliskim Zdrowych, Radosnych Świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Życzę tego poczucia Odrodzenia, które wypełni serca i przyniesie nadzieję, że nie jest tak, że zło zwycięży, że jednak ostatecznie zwycięży Dobro i Życie.

Do życzeń dołącza się P. i Janeczek, oczywiście. 

sezon na wiosnę …

…uważam za otwarty 🙂 
I to nie tylko dlatego, że dziś jest jej pierwszy dzień ale aura dookoła, kolorowe kwiaty kojarzące się z tą porą roku wystawione przed kwiaciarnię, ludzie porozbierani (co poniektórzy nieco zaskoczeni tym, jak naprawdę jest ciepło nosili na sobie rozpięte płaszcze czy powiewające szale).

Tradycji prywatnej stało się zadość i od Finetki dotarła do nas pierwsza kartka świąteczna, a i my nasze dziś wrzuciliśmy do skrzynki, do Świąt dwa tygodnie, a i tak wiadomo, że „pójdą” te kartki dopiero w poniedziałek.


Jak fajnie, że nie sprawdziły się jeszcze czwartkowe prognozy pogody dotyczące dzisiejszego dnia, które prorokowały deszcz i ponurość i oto mieliśmy piękny pierwszy dzień wiosny ze słońcem i naprawdę ciepłymi temperaturami.
Pozdrawiam Was wiosennie i życzę miłej reszty weekendu. 

zorientowałam się…

…że poprzedni wpis popełniłam tydzień temu, co mniej więcej oddaje ogólny stan jaki nas dopadł i niedoczas, który ciśnie. 
W weekend miałam nadzieję, że trochę uda się odpocząć, średnio się udało. W niedzielę wyprawa na cmentarz, co zawsze sprawia, że mój nastrój jednak staje się gorszy. 

Popołudniu P. wziął się za porządkowanie mojego telefonu. Biesił się ostatnio (telefon, nie P. rzecz jasna) i trzeba było porządnie go posprzątać z tego czy owego i doprowadzić do stanu użyteczności, co też się stało ale też niestety jako czynność pracochłonna, pochłonęło resztki możliwego wolnego czasu. No ale było to działanie z cyklu „i tak kiedyś trzeba się za to wziąć”. Na razie wygląda na to, że praca P. na marne nie poszła, a więc tyle dobrego.

W minionym tygodniu dowiedziałam się o czyjejś śmierci ale i o czyichś narodzinach. Dawna znajoma po długim czasie została mamą, na świecie pojawiła się kolejna Rybka, mała Julia. Takie wiadomości wolę o wiele, wiele bardziej niż te pierwsze (raczej nic dziwnego ) i cieszę się, że czyjeś marzenia o rodzicielstwie zostały spełnione.

Książkowo, wciąż jestem w tej książce o Agacie Christie, po części dlatego, że chyba jest ona dość spora objętościowo, po części z innych powodów. Czyta się dobrze, to właściwie całkiem uczciwie napisana biografia autorki, w której to jej tajemnicze zniknięcie staje się przyczynkiem do skonstruowania opowieści o ciekawej kobiecie, autorce rozpoznawalnej chyba na całym (może w większości) świecie.

Tradycyjnie już życzę zarówno sobie jak i Wam dobrego, spokojnego tygodnia.

przewrotność…

…życia polega na tym, że kiedy nastawiasz się, że nic nie odpoczniesz w weekend, o dziwo, udaje ci się to osiągnąć a z kolei gdy masz nadzieję, że jednak uda się złapać ci chociaż trochę oddechu, nic z tego. Jestem tak zmęczona po tym weekendzie, że hej. P. podziela moje zdanie czyli nie to, że narzekam, po prostu ot, nie udało się nam obojgu odpocząć nic a nic. Szkoda. U mnie to rzutuje na jeśli nie cały tydzień to na pewno na poniedziałek i jak się dziś czuję. 

Urodziny miałam raczej w tle, bo jak wspominałam chyba a może i nie, sobota jest najbardziej zabieganym dniem tygodnia u nas, ciągle jakaś praca do wykonania a oczywiście chcieliśmy też wyjść na rodzinny spacer, połączony z zakupami małymi.  Moi Panowie wybrali mi urodzinowe kwiatki, od P. dostałam (oprócz pięknego biżuteryjnego prezentu, jakim mnie wcześniej obdarował) tulipany a od Janeczka stokrotki w doniczce w kształcie konewki, bardzo ładne. Postanowiłam w tym roku wypełniać może i truizm i może oczywistość dla niektórych, ale cieszyć się z tych drobiazgów, z których przecież składa się nasze życie i doceniać to, co mam. Może ktoś powie, że należało wybrać się do restauracji na wypasiony obiad, ja doceniam, że mogłam spędzić ten czas z dwoma najbliższymi mi facetami:)

Bardziej obeszłam moje Urodziny następnego dnia, w gronie nieco powiększonym.
No ale efekt jest taki, że w ten weekend nie odpoczęłam nic.

Jeśli chodzi o lekturę, to „Sprawa G” Hakana Nessera już za mną. Niestety, nie czytało mi się tej książki aż tak rewelacyjnie jak wszystkich pozostałych. Szczerze, to pod koniec już cieszyłam się, że ją kończę. Oceniam ją jedynie jako 4.5 na 6 a taka ocena w stosunku do książki jednego z najulubieńszych autorów jest surowa. Trudno. Bywa i tak. Coś mi tym razem nie poszło podczas tej lektury, zabrakło mi czegoś i efekt jest jaki jest.

Za to teraz wzięłam się za coś z zupełnie innej beczki aczkolwiek gdzieś tam w kryminałach pozostaję bo rzecz dotyczy chyba mojej ulubionej autorki kryminałów (halo, Tommyknocker, Ewazdublina, Marga,  pozdrawiam 😉 )  czyli Agathy Christie. Zaczęłam bowiem czytać „Agatha Christie i jedenaście zaginionych dni” autorstwa Jareda Cade’a. Mam nadzieję na smakowitą lekturę. 

Życzę tradycyjnie już sobie i Wam dobrego, spokojnego tygodnia.  

kolejne Urodziny…

…nie ma zmiłuj, nie młodniejemy 🙂
Chociaż ja akurat zamierzam być zawsze młoda, piękna (bo bogata to raczej się już chyba nie uda;).

Ja sobie życzę zdrowia i dla mnie i dla moich Bliskich. I szczęścia. I spełnienia jakiegoś z marzeń lub większego pakietu, a co sobie będę żałować. I tylko życzliwych mi osób wokół mnie a nie złośliwców,zgryźliwców czy co tam jeszcze. 

Jakby ktoś chciał mi z serca powinszować, to otwieram po to ten wątek a wirtualnie częstuję tortem malinowym i napojami do woli i wedle potrzeb:)

 

bój się w styczniu wiosny…

…bo marzec zazdrosny. Tak stało na pierwszej karcie kalendarza, jaki mamy, jak również przypomnieli to porzekadło w radio dziś. Fakt faktem, że styczeń był łagodniutki ale żeby znowuż w marcu śnieg czy nawet mróz miał kogoś dziwić? No bez przesady, ciągle jest zima. 
Dziś od rana dziwnie za oknem, rano (wczesnym rankiem) nawet trochę napadało śniegu, który jednak szybko stopniał. Koło południa na chwilę udało przebić się słońcu a teraz od jakiegoś czasu poddało się i jest pochmurno i pada.
Mimo wszystko fajnie by było gdyby w weekend pogoda w miarę dopisała a także aby już im bliżej kalendarzowej wiosny , ta wiosna faktycznie obecna była.
No i już tuż tuż i zmieniamy godzinę? (No, może nie w ten i nie w następny weekend ale w październiku gdy zmienialiśmy czas na zimowy, ta marcowa zmiana wydawała mi się taka odległa :).