„Czyli jak zabawki stają się Prawdziwe”.
Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017).
Przełożyła Barbara Grabowska. Współpraca Dorota Koman.
Tytuł oryginału The Velveteen Rabbit.
Ilustracje William Nicholson.
A więc jednak pomyliłam się w poprzednim wpisie myśląc, że 137 to liczba książek przeczytanych w roku mijającym. Dochodzi jeszcze ta książka, którą właśnie przed chwilą przeczytałam Jasiowi ( i P. ).
Nie ukrywam, że nie znałam tego tytułu i skusiła mnie promocja wydawnicza ale również fakt, że przy książce pracowała Osoba, której zdanie na temat książek jest dla mnie ogromnie ważne i często wręcz decydujące czyli pani Dorota Koman sprawiło, że Mikołaj w tym roku dołożył tę właśnie książkę.
Jest to piękna historia. Nie za długa, ot w sam raz na półgodzinne niespieszne czytanie w rodzinnym czy zaprzyjaźnionym gronie. I piękne, wzruszające zakończenie. Które jak to ja odczytuję na wielu poziomach.
Aksamitny Królik pojawia się w domu pewnego Chłopca w czas Bożego Narodzenia i staje się dla Chłopca kimś tak kochanym, że zmienia go to w Prawdziwego. Aksamitny Królik czekał na tę chwilę bardzo bo o tym, że to ważne dowiedział się od sędziwego mieszkańca dziecięcego pokoju czyli Zamszowego Konia. Zamszowy Koń ongiś wyjaśnił Aksamitnemu Królikowi na czym polega bycie dla dziecka Prawdziwym. To chwila, kiedy twój wygląd się zmienia. Od częstego przytulania i ściskania w radosnych bądź trudnych chwilach przez dziecko, wyciera ci się futerko. Twoje oczy tracą blask od upływu wspólnych lat. Twój kolor staje się wyblakły od wielu godzin spędzanych z dzieckiem wśród traw ogrodu w leniwe, piękne poranki i popołudnia. To są te szczęśliwe chwile, które dodają ci lat, ubywa ci uroku ale wciąż wiesz, że dostajesz coś najważniejszego na świecie. Miłość i wspólny czas.
Potem jednak bywa, że wspólny czas kończy się z jakichś powodów. W książce opisany jest jeden konkretny ale przecież jest ich większa możliwość.
I wtedy zabawki odchodzą. Na inny poziom bycia Prawdziwymi.
Ja, o czym już napisałam, odbieram tę książkę na poziomie „odejścia, straty, śmierci” i przejścia na jakiś inny poziom. Ale oczywiście nie musi tak być. Może to jednak przynajmniej metafora straty, która jest nieodwracalna. Straty czy to fizycznej czy straty na innym poziomie. Wydoroślenia, odejścia w świat już nie „dziecka”, kiedy żegnamy się z pewnym podejściem do życia, do świata, do ludzi, z pewną beztroską (zakładam dzieciństwo dobre). Potem, o czym wiemy, wróci się nam przynajmniej część z tego za sprawą naszych własnych dzieci ale dopóki tak się nie stanie.
Niewiarygodne, jak wiele mądrej i prawdziwej treści umie oddać w niewielkiej objętościowo książce dobry autor. Naprawdę, nie trzeba zarzucać słowami aby oddać to, co ważne. Zastanawiam się jak książkę odbiera Jaś bo nie wzruszył się tak jak ja i P., którzy, a niech to, napiszę to wprost, popłakaliśmy się w końcówce książki. Spytałam się Jasia za co podoba Mu się ta książka. Powiedział, cytuję , że za to, „że na końcu (uwaga SPOILER) Wróżka zamienia Aksamitnego Królika w Prawdziwego Królika bo On (Jaś) lubi króliki”. Może kiedyś odkryje i inne warstwy tej niezwykle mądrej książki dla dzieci i dorosłych , na razie cieszę się, że po prostu literatura sprawiła Mu radość jako słowo i treść.
Moja ocena to oczywiście (muszę przemyśleć ten system ocen) 6.5 / 6.
