Zbiór opowiadań autorstwa : Joanny Doroty Bujak, Małgorzaty Falkowskiej, Anny Harłukowicz-Niemczynow, Joanny Jax, Patrycji May, Carli Mori, Joanny Pypłacz, Diane Rose, Beaty Schoenmakers, Łucji Wilewskiej.
Wydana w Videograf. Chorzów (2017). Ebook.
Kolejna książka z motywem Świąt Bożego Narodzenia w tle i zdecydowanie jedna z bardziej świątecznych bo taka, w której we wszystkich opowiadaniach będzie dobre, szczęśliwe zakończenie. Tak, jest to ckliwe, tak, jest to przesadnie lukrowane, uprzedzam lojalnie bo wiem, że niektórych drażni. Ja, o czym już pisałam, biorąc do ręki lekturę świąteczną mam wręcz oczekiwanie, że jakiekolwiek wcześniej zło nie spotkałoby bohaterów, dobro zwycięży i wszystko się w ich życiu poukłada. Nie inaczej jest w tym zbiorze opowiadań, z których każde inne a mimo to podobne w pozytywnym swym wydźwięku.
O opowiadaniach dość trudno się pisze bo albo zdradzi się zbyt wiele albo dla odmiany pozostawi z niejasnością. Nie zamierzam rozpisywać się o każdym z nich ale dam znać, które opowiadania z tego zbioru mnie samej spodobały się najbardziej.
„Zwyczajny cud” Joanny Doroty Bujak, ładna, ciepła opowieść o zwykłych ludziach i zwykłych i teoretycznie nie zasługujących na wyróżnienie ale coraz rzadziej spotykanych dobrych, ludzkich odruchach. To opowiadanie jest moim ulubionym ze zbioru bo mimo jak mówię, takiej zwykłości przedstawia to co lubię w świątecznych klimatach czyli podkreśla ważność bycia z drugim człowiekiem i wsparcie go.
„Bieda bogactwem zwana” Małgorzaty Falkowskiej. Po raz kolejny obyczajowe opowiadanie o kimś, kto przeżył wielką stratę i która to strata zmieniła go na złe a w Wigilię pewnego roku niemal Dickensowsko doznaje oświecenia i postanawia zmienić swoje życie.
„Światło w ciemności” Diane Ross. O tym, że nawet największemu łotrowi przy jego skrusze zostało wybaczone i że w Wigilię nikt nie może być sam.
„Wypożyczony tata” Beaty Schenmakers. To bardzo wzruszające (przeciwnicy nazwą ckliwe) opowiadanie o potrzebie miłości i o tym, że kiedy nawet wydaje się nam, że jest źle, los może się odwrócić na dobre.
„Doktor z alpejskiej wioski” Łucji Wilewskiej. Fajne opowiadanie o tym, że czasem możemy się z kimś wychowywać na jednym podwórku a okaże się jak jest ta osoba wartościowa dopiero długo później.
Czy to są opowiadania dla każdego? Wątpię. Nie dla kogoś, kto nie chce szczęśliwych zakończeń i kto będzie narzekał, że wszystko się skończyło bo „magia Świąt Bożego Narodzenia”. Dla mnie , która dla książek z tym motywem wkładam „okulary z filtrem” o czym pisałam i czego się nie wstydzę, ta lektura była udana i jestem zadowolona, że ją przeczytałam. Dla mnie te opowiadania były jak kubek ciepłej, świątecznej herbaty wypitej z bliskimi mi osobami przy oświetlonej kolorowymi lampkami choince.
Moja ocena to 5 / 6.
