U mnie jest tak, że niektóre decyzje są podejmowane przeze mnie dość spontanicznie, z rozmaitych powodów, z których nie zamierzam się tu tłumaczyć.
Tak było z zeszłorocznym pobycie na Targach Książki w Warszawie, tak było i teraz. Pomimo, że od kilku tygodni miałam zaklepane miejsce jako bloger książkowy, to czy tak naprawdę tam trafię, nie byłam pewna. No, ale się udało a co dodatkowo miłe, to fakt, że rodzinnie czyli z P. i z Jasiem.
Zwiedzanie z prawie pięciolatkiem TK jest specyficzne czyli odbywasz przyspieszony trucht wokół i po pierwsze, spotykasz się z tymi osobami, z którymi bardzo chciałaś więc od razu lecisz do ich stoisk, a po drugie, zakupujesz głównie książki dla dziecka, nie siebie. No dobra, wszyscy wiemy, że czytam głównie ebooki ale jednak 🙂 Ja wyszłam z jedną słownie książką (druga jest o ptakach, z Wydawnictwa MULTICO, lubimy ich publikacje dotyczące zwierząt i roślin) a jest nią „Chwila na miłość” Joanny Stovrag. Jaś obłowił się najlepiej, był przygnębiony i nie chciał wyjść z targów, a w domu powtarza, że na targach było super. No, ja myślę, nie każdy na jeden raz dostaje książek w kilku torbach, którym urywają się niemal uszy.
Targi, z racji ebooków (które kosztują mnie wciąż mniej niż wersje papierowe) odwiedzam głównie ze względów towarzyskich. I oto bardzo mi miło, że „zaczepiła nas” Sardegna z blogu Książki Sardegny , naprawdę miło było Cię poznać. Potem pognałam do Padmy z blogu Miasto Książek . Następnie poznałam Agnieszkę z Książkowo . Spotkałyśmy się też z właścicielką blogu http://mojeprzemiany.blox.pl/html co mnie cieszy bo to, że w ogóle (ostatni raz rok temu na Targach Książki właśnie). Na sam koniec już sama podeszłam do stoiska pewnego wydawnictwa aby tam poznać osobiście miłą blogerkę, Wiktorię, z blogu Przeczytaj mnie. Mam nadzieję, że niespodzianka, którą Jej zrobiłam okazała się miła.
Widziałam paru autorów, między innymi Hannę Krall , jak również Olgę Rudnicką ale nie tylko te panie bo i Leona Wiśniewskiego i autora biografii Halika. W tym roku , z racji odwiedzin z Jasiem poznałam zupełnie inne wydawnictwa (znam je z Fb i często inspiruję się ich propozycjami przy wyborze książek dla Jasia ale jednak miło zobaczyć stoisko i książki). Nie wiem, czy to przez piątek czy co ale w tym roku wydaje mi się, że było o wiele więcej osób niż rok temu a w sumie nawet byliśmy na targach wcześniej niż ja rok temu.
Zadowolona jestem z wizyty na Targach Książki i cieszę się bardzo, że mogliśmy na nie pójść razem, rodzinnie.