okropnie…

…smutno dzisiaj zrobiło mi się po wiadomości o Odejściu Pana Zbigniewa Wodeckiego 😦
Chyba wszyscy z mojego pokolenia znaliśmy Go „od zawsze”, przecież świetnie zaśpiewana (jak do poważnego odbiorcy a nie trutututu tralala dzieciaczki) „Pszczółka Maja” to niemal manifest naszego pokolenia.

Moje ukochane piosenki to duet ze Zdzisławą Sośnicką „Z tobą chcę oglądać świat” i bardzo przejmująca „Szczęście jest we mnie” (polecam, polecam wczytanie się w tekst tej piosenki i odsłuchanie pięknej interpretacji pana Zbigniewa). Ale i o wiele , wiele więcej. 

Odchodzą ci najlepsi. Artyści. Przez „A”. 

Wielkie wyrazy Współczucia dla Rodziny Pana Zbigniewa.

O tym, że był naprawdę dobrym, nie wplątanym w głupie swary i polityczkę człowiekiem świadczy fakt, że odkąd się dowiedziałam o Jego śmierci i czytam komentarze nie przeczytałam ani jednego złego czy brzydkiego na Jego temat…

Śpiewa tam na górze, a tu zostały płyty i możliwość odsłuchania ale dla mnie coś się jednak skończyło. Do zobaczenia, Panie Zbigniewie. 

Targi Książki maj 2017

U mnie jest tak, że niektóre decyzje są podejmowane przeze mnie dość spontanicznie, z rozmaitych powodów, z których nie zamierzam się tu tłumaczyć. 

Tak było z zeszłorocznym pobycie na Targach Książki w Warszawie, tak było i teraz. Pomimo, że od kilku tygodni miałam zaklepane miejsce jako bloger książkowy, to czy tak naprawdę tam trafię, nie byłam pewna. No, ale się udało a co dodatkowo miłe, to fakt, że rodzinnie czyli z P. i z Jasiem. 
Zwiedzanie z prawie pięciolatkiem TK jest specyficzne czyli odbywasz przyspieszony trucht wokół i po pierwsze, spotykasz się z tymi osobami, z którymi bardzo chciałaś więc od razu lecisz do ich stoisk, a po drugie, zakupujesz głównie książki dla dziecka, nie siebie. No dobra, wszyscy wiemy, że czytam głównie ebooki ale jednak 🙂 Ja wyszłam z jedną słownie książką (druga jest o ptakach, z Wydawnictwa MULTICO, lubimy ich publikacje dotyczące zwierząt i roślin) a jest nią „Chwila na miłość” Joanny Stovrag. Jaś obłowił się najlepiej, był przygnębiony i nie chciał wyjść z targów, a w domu powtarza, że na targach było super. No, ja myślę, nie każdy na jeden raz dostaje książek w kilku torbach, którym urywają się niemal uszy.

Targi, z racji ebooków (które kosztują mnie wciąż mniej niż wersje papierowe) odwiedzam głównie ze względów towarzyskich. I oto bardzo mi miło, że „zaczepiła nas” Sardegna z blogu Książki Sardegny , naprawdę miło było Cię poznać. Potem pognałam do Padmy z blogu Miasto Książek . Następnie poznałam Agnieszkę z Książkowo . Spotkałyśmy się też z właścicielką blogu http://mojeprzemiany.blox.pl/html  co mnie cieszy bo to, że w ogóle (ostatni raz rok temu na Targach Książki właśnie). Na sam koniec już sama podeszłam do stoiska pewnego wydawnictwa aby tam poznać osobiście miłą blogerkę, Wiktorię, z blogu Przeczytaj mnie.  Mam nadzieję, że niespodzianka, którą Jej zrobiłam okazała się miła. 

Widziałam paru autorów, między innymi Hannę Krall , jak również Olgę Rudnicką ale nie tylko te panie bo i Leona Wiśniewskiego i autora biografii Halika. W tym roku , z racji odwiedzin z Jasiem poznałam zupełnie inne wydawnictwa (znam je z Fb i często inspiruję się ich propozycjami przy wyborze książek dla Jasia ale jednak miło zobaczyć stoisko i książki). Nie wiem, czy to przez piątek czy co ale w tym roku wydaje mi się, że było o wiele więcej osób niż rok temu a w sumie nawet byliśmy na targach wcześniej niż ja rok temu.

Zadowolona jestem z wizyty na Targach Książki i cieszę się bardzo, że mogliśmy na nie pójść razem, rodzinnie. 

„Życie na wynos”. Olga Rudnicka.

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017). Ebook.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. 

„Życie na wynos” to kontynuacja „Granat poproszę!” tak więc jeśli ktoś chce zachować kolejność w cyklu o Emilii Przecinek i jej przygodach, może niech dalej nie czyta.

Książki Olgi Rudnickiej to kryminały na wesoło. Czytałam do tej pory „Natalii 5” i „Drugi przekręt Natalii”, teraz przyszedł czas na coś innego. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale jej książki kojarzą mi się jednak mocno z kryminałami Joanny Chmielewskiej, zwłaszcza ten, o którym teraz piszę.

Oto Emilia Przecinek. Niemal czterdziestoletnia autorka powieści dla kobiet. Zrządzeniem losu i w wyniku podłości byłego męża, wylądowała w domu z całą gromadą. Logiczne, że mieszka z dziećmi, Kropką i Kropeczkiem (przypominam, noszącym nazwisko Przecinek) ale co może mniej logiczne, mieszka też z mamą Adelą i teściową Jadwigą. Obie panie niby starsze ale mają w sobie energii i życia tyle, że śmiało mogłyby nas wszystkich czytających obdarować. Emilia ma więc spory tłumek w domu ale również odpiera dzielnie „ataki” swojej agentki literackiej, Wiesi Paluch, która to uważa,że czytelniczki spragnione są w powieściach Emilki scen mocno erotycznych.
Strapionej Emilii doradza wręcz aby ta przed napisaniem gorących scen takowe sobie…przećwiczyła :)Emilka ma więc na głowie potencjalne ćwiczenia, mamę i teściową , młodzież jak również wkrótce często nawiedzającą ją policję. Albowiem w piwnicy pojawił się ni stąd ni zowąd trup. Na którego natyka się oczywiście Emilia. 
Tak więc w domu robi się niezłe zamieszanie. A pomimo, że jest intryga kryminalna to w sumie ta książka jest bardzo zabawna. Opis wydarzeń i dialogów z domu Emilii Przecinek naprawdę powodował u mnie częste salwy śmiechu. 

Książki Olgi Rudnickiej są pisane tak , że kryminał nie przeraża a całość zdecydowanie się podoba i bawi, a o tym, jak wiele osób lubi książki tej autorki miałam okazję przekonać się podczas tegorocznych Targów Książki , na których w sobotę widziałam długą kolejkę czytelników czekających na autograf Olgi Rudnickiej.

Moja ocena to 5 / 6.