Wydana w Wydawnictwie Replika.
Zakrzewo (2017).
Książkę wygrałam w konkursie na Fb organizowanym przez „Książki, które trzeba przeczytać”. Wygrałam wtedy dwie książki, tę i Anny Klejzerowicz, pod tytułem „Zaginione miasto”, więc jeszcze innego rodzaju lektura przede mną.
Często powtarzam, że przypadek decyduje o tym, że „poznaję” jakiegoś autora bądź autorkę. Biorę udział w konkursach żeby nie wyszło jak w tym kawale , co to „pointą było, daj mi szansę, kup los!” i książki chyba mnie kochają, że tak je wygrywam. I dobrze. Bo nie znałam książek pani Aliny Białowąs a teraz po przeczytanej „Zaufaj mi, Karolino” chętnie sięgnę po inną (na pewno chcę przeczytać kontynuację losów Karoliny).
„Zaufaj mi, Karolino” to kontynuacja poprzedniej części losów bohaterki o tym imieniu aczkolwiek od razu mówię, śmiało można zacząć czytać ten cykl tak jak ja to zaczęłam i nie jest tak, że bardzo się to odczuwa (nie będziemy po prostu znali sytuacji z babcią bohaterki , która została opisana w części pierwszej).
Co mi się podobało? To, że rzecz dzieje się we Wrocławiu i że na tyle wspomniane są miejsca i punkty miasta, że na pewno dla mieszkańców jest to przyjemne (ja przynajmniej lubię odnajdować znajome miejsca w czytanych przeze mnie książkach). To, że bohaterka jest zwykłą dziewczyną, która musi uporać się z traumą. A jest nią rozwód po bardzo niedobrym małżeństwie.
W tej książce nie będzie nagłych zwrotów akcji. To zwykłe życie młodej bibliotekarki, która nagle jest w nowej dla siebie roli „młodej rozwódki”. W dodatku nie do końca dobrze radzącej sobie z traumą złego związku. I musi jakoś się z tym uporać. Koło siebie ma na szczęście przyjaciółkę . Pojawia się też chłopak z przeszłości. Teraz jako kolega. Który jednak może stanie się dla Karoliny kimś więcej? Karolina na razie skupia się na dojściu do siebie po rozwodzie i nauczeniu się żyć samej. Chociaż jest kochająca babcia i rodzice. Rodzice tacy prawdziwie odmalowani, żaden tam słód i jedzenie sobie z dziubków, według mnie ta relacja jest bardzo prawdziwie odmalowana. Mam wrażenie, że sporo takich dorosłych dzieci, które kiedy chciałyby odnaleźć wsparcie w rodzicach, nagle orientują się, że nie do końca mogą na to wsparcie liczyć.
Polubiłam Karolinę i kibicuję jej aby jej los wynagrodził szczęściem w dalszej części a na okładce książki wyczytałam, że niebawem ukaże się kolejna część nosząca tytuł „Zostań ze mną, Karolino”.
Moja ocena 5 / 6.
