Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2016). Ebook.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.
„Życie tak zwyczajne” to opowieść o pięciu kobietach. Najmłodsza z nich żyje we współczesnych nam czasach, to Anna. Losy kolejnych prowadzą nas aż do wieku dziewiętnastego.
Co mi przeszkadzało i to mocno, to brak konkretniejszego „kostiumu” w książce. Niestety, język postaci jest mocno współczesny i muszę powiedzieć, że to mnie lekko irytowało.
Sam pomysł jednak jest ciekawy. W książce obyczajowej, z wątkami romansowymi, poznajemy dążenia kobiet do stanowienia o sobie samych, o rozwoju pragnień i dążeń do tego aby feminizm pozwolił nie na jedynie głoszenie haseł a realne osiągnięcia dla kobiet.
Wszystkie pięć kobiet przedstawionych w książce to zdecydowanie feministki walczące o prawa kobiet i poprawienie ich sytuacji. Jest trochę schematyzmu to znaczy każda z postaci odczuje podobne skutki swoich czynów i ich konsekwencje.
A cała historia zaczyna się w naszej współczesności gdy poznajemy Annę, nauczycielkę chemii. Kobieta jest sfrustrowana, nie czuje się ani zrealizowana w swojej pracy ani doceniana zarówno przez uczniów jak i kadrę nauczycielską. Pewnego dnia do jej rąk trafi zupełnie przypadkiem niezwykły dziennik, który to od razu widać, że nosi jakąś historię. Anna postanawia odnaleźć właścicielkę dziennika , znajduje ją i zaczyna się ciekawa rozmowa, w której Anna pozna historię czterech niezwykłych kobiet, z którymi mimo tego, że żyły w tak innych czasach, łączy ją to, że również nauczały jak i dążyły do poprawy sytuacji kobiet.
Ot, taka obyczajówka, z historią i silnym akcentem feministycznym.
Jak pisałam, zabrakło mi jednak tego kostiumu a przynajmniej mało go zauważałam.
Moja ocena to 4 / 6.
