Wydana w Wydawnictwie ISKRY. Warszawa (2015).
Wiersze, poezja. Tak trudno o nich mówić, czy pisać.
Jak dla mnie, poezja to jedna z najintymniejszych form wyrażenia słowem tego, co się czuje, przez co się przeszło, w czym się uczestniczyło.
„Maszyna do czytania” to zbiór wierszy Doroty Koman pochodzący z siedmiu tomów. Jest więc co czytać i co przeżywać.
Wiersze powstające na przestrzeni lat ukazują nam poetkę w rozmaitych chwilach Jej życia i na różnym etapie i opowiadają o byciu córką, matką, poetką, kobietą, kochanką.
Mnie osobiście najbardziej podobały się wiersze o byciu matką , o mamie, o relacjach z synem, o synu. Odnalazłam w tych wierszach najwięcej wspólnych myśli, obserwacji, refleksji.
I tak moje ulubione wiersze to „Kołysanka dla synka”, „Wiem”, „Przynajmniej zadzwoń”, „***” ( ze zbioru „Chcę być żabą”, „Apokalipsa 7 stycznia piątek”, „Pętla czasu”, „Nocą na Maderze”, „Zaćma”, „Nie siadam sama na naszym progu, Miętus”.
Dorota Koman pisze swoim stylem, stylem nie do podrobienia. Jest czuła ale i ironiczna. Bardzo (zbyt bardzo) samokrytyczna. Nie wybiela ani siebie ani innych. Czasem miałam wrażenie, że wręcz „karze się” słowem. Czy mam rację? Nie wiem, z poezją przecież jest tak, że ja ją odbieram w ten sposób w jaki ktoś inny na pewno by na to nie spojrzał. Na tym właśnie polega moc poezji. Każdy może odczytać ją we własny sposób.
Warto sięgnąć po ten zbiór wierszy a najlepiej jest go po prostu mieć. I tak, w przeciwieństwie do pewnego innego zbioru, ten jest tym, który z powodzeniem mogę trzymać na szafce nocnej aby móc po niego sięgnąć w każdej chwili.
Moja ocena to 5.5 / 6
