„Od oddechu do oddechu”. Wojciech Młynarski

Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2017). Ebook.

Książkę przeczytać mogłam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.

Swego czasu zasłuchiwałam się piosenkami autorstwa pana Wojciecha. Pamiętam, kiedy moi rówieśnicy słuchali czegoś zupełnie innego, ja włączałam zjechane już mocno kasety z piosenkami Wojciecha Młynarskiego. Część pamiętam do dziś. Teraz, nie będę kłamać, nie słucham ich aż tak często ale bywa, że z jakiejś przyczyny przypominam sobie tę czy inną piosenkę i ponownie odczuwam zachwyt nad aktualnością i mądrością danego tekstu.
Muszę powiedzieć, że możliwość poczytania tekstów Wojciecha Młynarskiego okazało się dla mnie wielką przyjemnością. Nie są to wszystkie teksty tego pieśniarza i autora tekstów, poety, nie waham się tak Go nazwać ale jest ich naprawdę dużo.

I nie ukrywam, że mimo, że wydawało mi się, że znam ich sporo to okazało się , że niektóre były dla mnie niespodzianką. Podczas czytania ich miałam ochotę sama do siebie powiedzieć „O rety, to tekst autorstwa Wojciecha Młynarskiego?”.

Teksty są rozmaite. Sporo z nich to oczywiście teksty prześmiewcze, niby na sytuację polityczną w kraju kiedy były pisane a jak wspominałam, zaskakująco aktualne i dzisiaj. Część z nich natomiast to piękne liryki, teksty poetyckie.

Przypomniałam sobie i albo pokiwałam głową nad aktualnością albo pośmiałam się albo wzruszyłam tekstami „Ballada o dzikim zachodzie”, „Lubię wrony”, „Wesołego powszechnego dnia”, „Kocham cię, życie!”, „Serce to jest muzyk”, „Zeszycik z pierwszej klasy”, „Wojna nigdy nie jest daleko”.

Jest też, co zawsze mówię, piosenka o mnie „Po co babcię denerwować”. 😛 Może i nie jestem jeszcze babcią ale to piosenka dla mnie.
Zbiór tekstów Wojciecha Młynarskiego „Od oddechu do oddechu” to wspaniała powtórka dla tych, którzy pana Wojciecha lubią słuchać i jego twórczość znają jak również dobry pomysł na prezent dla kogoś, kto dopiero się z nią zapoznaje lub ma taki zamiar.

Ponieważ ja w stosunku do Jego twórczości pozostaję bezkrytyczna a więc moja ocena to 6 / 6.  

„Siedem spódnic Alicji”. Joanna Jurgała-Jureczka

Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań. (2017). Ebook. 
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa.

Nie znałam tej autorki i sięgnęłam po książkę zupełnie przypadkiem, przyznaję się. Kuszona tą Portugalią i Chorwacją w tle. Nie wiem czemu, spodziewałam się więcej akcji w tych miejscach. A otrzymałam dobry kawałek prozy obyczajowej, bez zadęcia do bycia czymś innym niż jest, niemniej jednak z akcją dziejącą się głównie w Polsce, na Dolnym Śląsku, w Stawiskach. W której to miejscowości bohaterka, Alicja , pracuje w dworze przerobionym na hotel.
W życiu Alicji dzieje się trochę. Poznajemy ją w chwili rozstania z arystokratą. A akcja kończy się…nie, nie napiszę jak ale według mnie autorka zdecydowanie pozostawiła miejsce na dalszy ciąg historii Alicji.

Akcja dzieje się w dworze kiedyś należącym do Niemców. W tle zaszłości historyczne tamtych czasów. Plus ciekawy obraz tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Poznajemy galerię postaci (Alicja, pracownicy hotelu i odwiedzający go goście), dzięki którym dobrze widać obraz i tego podziału, który teraz ma miejsce w polskiej polityce i społeczeństwie, i tego, do czego może prowadzić zapiekłość, zacietrzewienie w dociekaniu kto jakie ma teczki, jakiego haka na kogo. Plus, wina, odżałowana szczerze bądź na pokaz? Nie wiem i to mi się podobało, że nie jest to wszystko wprost i łopatologicznie wyjaśnione, autorka pozostawia to do przemyśleń czytelnikowi. Wątek aktora i jego syna, aktora-celebryty jest według mnie najciekawszy i  nie wiem, dobrze to czy nie, ale miałam w pamięci konkretną osobę kiedy o tym czytałam. 

Dobra obyczajowa książka , która według mnie będzie miała swoją kontynuację.

Moja ocena to 4.5 / 6